fbpx

Mimo że motoryzacyjny rynek przejmują SUV-y, to właśnie oszałamiająca technologia i funkcjonalność w tym modelu mogą to zmienić.

Samochód testowali: Alicja Kulbicka i Filip Olczak

Zaprezentowany na Międzynarodowych Targach w Genewie najnowszy Mercedes-Benz klasy B, przeszedł rewolucyjne zmiany w porównaniu do swojego poprzednika. Jego stylistyka jest głęboko powiązana z innymi modelami tej marki, co widać na pierwszy rzut oka. Liczne przetłoczenia oraz załamania karoserii dodają bezprecedensowego charakteru i zrywają z opinią, że to tylko nudne rodzinne auto. Model zyskał także agresywniejsze i węższe, przednie oraz tylne lampy, krótsze zwisy, a kokpit wzorowany był na klasie S.. Wszystko tworzy spójną bryłę, która sprawia wrażenie i daje poczucie muskularnej i bezpiecznej. Testowany model wyposażony jest w pakiet stylizacyjny AMG, który wyróżnia się bardziej zadziornym pasem przednim, wlotami powietrza oraz silnikiem o mocy 163 KM, a więc grzechem byłoby nie przetestować jego osiągów. Ta przyjemność niestety skończyła się mandatem, aczkolwiek to udowodniło nam, że samochód potrafi przyspieszać i to całkiem żwawo. To po prostu kompaktowy minivan, który na pozór jest rodzinnym i rozsądnym samochodem z silnikiem o pojemności mniejszej niż duża butelka wody mineralnej, a emocje w nim i tak mogą sięgać zenitu. Obniżone i adaptacyjne zawieszenie,  dzięki pakietowi AMG sprawia, iż auto trzyma się asfaltu jak przyklejone, a prowadzenie jest czystą przyjemnością. Trójramienna kierownica z lekko sportowym pazurem, ale jakże niezwykle elegancka, w dłoniach leży idealnie. Ten samochód po prostu lubi skręcać niezależnie, czy manewr wykonywany jest z wyższą, czy też niższą prędkością, pewność w łuku to jego drugie imię. 

Czasami trzeba było zatrzymać się na skrzyżowaniu, a ruszenie w trybie Comfort nie było już takie proste jak w trybie Sport. Po słabszym wciśnięciu pedału gazu, silnik lekko tracił moc, a dwusprzęgłowa skrzynia biegów zwyczajnie się gubiła i zaczynała szukać odpowiedniego przełożenia. Zupełnie odwrotnie było w trybie Sport, w którym jednostka napędowa zawsze była gotowa na reakcję kierowcy i tylko muśnięcie pedału gazu sprawiało, że samochód stawał się niezwykle dynamiczny. Podobnie działo się ze skrzynią biegów, która nie dość, że trzymała silnik na wysokich obrotach, to zmieniała biegi błyskawicznie niczym mrugnięcie oka. Operowanie łopatkami za kierownicą, których także nie zawahaliśmy się użyć, można porównać do działania tych z klasy samochodów GT. Przyjemny przeskok pod palcami wywołuje dreszcz emocji na plecach kierowcy oraz mnóstwo frajdy, a reakcja skrzyni biegów jest niemal natychmiastowa. 

Mercedes Klasy B to także fenomenalny kompan na dłuższe wojaże. Jego zawieszenie w trybie Comfort tłumi nierówności naprawdę wzorowo, a funkcja kinetyki foteli koryguje niewygodną pozycję dla pasażera i kierowcy. Należy pamiętać, że nie jest to jednak sportowe auto, dlatego wybitnych osiągów też nie należy się spodziewać. Sprint do setki zajmuje mu około ośmiu sekund, co jest naprawdę dobrym wynikiem w swojej klasie. Technologii w tym modelu nie brakuje, a wręcz nowa klasa B jest nią naszpikowana. Największym zaskoczeniem była rozmowa z samochodem i to dosłownie. Na polecenie „Mercedes” lub  „Hej Mercedes” aktywuje się asystent głosowy, który jest niezwykle skory do rozmów. Można poprosić go o wprowadzenie adresu do nawigacji, zmianę temperatury w kokpicie, znalezienie stacji benzynowej bądź po prostu poinformować go, że jest się głodnym. Asystent to tylko część systemu MBUX (Mercedes-Benz User Experience), który uczy się nawyków kierowcy, drogi do pracy czy domu i innych upodobań. Jeżeli mowa o drodze do domu lub pracy, to nie można zapomnieć o nawigacji, bowiem ta też przeszła swoistą rewolucję. Jeżeli klasę B kupi amator gier wideo, to właśnie od niej nie będzie mógł oderwać wzroku. Rozszerzona rzeczywistość, bo to ona gra tutaj pierwsze skrzypce, skonfigurowana jest z kamerą znajdującą się przodu. Ta przekazuje obraz, gdzie później nakładane są animacje na tor jazdy w postaci strzałek oraz innych wskazówek. Dla większych tradycjonalistów tę opcję można wyłączyć, a wtedy nawigacja przybiera formę mapy 3D lub 2D. Poza tym nie można zapomnieć o systemie kamer 360 stopni, który wspomaga kierowcę w trudnych sytuacjach podczas parkowania wraz z czujnikami rozlokowanymi wokół auta. Kabina pasażerska to istny kosmos. Po zmroku oświetlenie ambientowe zapiera dech w piersi, kolory są żywsze niż krajobrazy na Hawajach, a całość nie rozprasza i nie oślepia podczas prowadzenia. Analogowe zegary odeszły do lamusa, na ich miejsce wskoczył ogromny ekran połączony z centrum dowodzenia całym samochodem. Krótko mówiąc, Han Solo z Gwiezdnych Wojen czułby się tu jak w Millennium Falcon. 

 

Szereg dotykowych paneli, joysticków i ekranów pokazuje nam, że nowa klasa B bardzo wybiega w przyszłość, a połączona z tym haptyka podczas korzystania z instrumentów potęguje tylko przyjemność. Niestety, przyszłość pobiegła tak daleko, że w tym modelu nie spotkamy starego i poczciwego gniazda USB A, które zostało wyparte przez USB C. Nie zrobiono samochodu idealnego, ale ważne jest to, że każda marka podąża w tę stronę, a w szczególności Mercedes. Tego dowiodła klasa B w naszym teście, gdzie nie zabrakło wrażeń, dynamiki i jej naturalnego środowiska, czyli miasta i autostrady. Czasami była krok przed nami, pokazując wyższość technologii nad człowiekiem, a czasami bywało odwrotnie. Część osób z naszej redakcji chętnie pokusiłoby się na zakup nowego Mercedesa, bo ten dowiódł, że potrafi zaskakiwać, i to w pozytywnym znaczeniu tego słowa.