Po dziesięciu latach pracy na etacie postanowiła zmienić swoje życie. Odważyła się pójść swoją drogą i dzięki temu teraz inspiruje innych do działania. Realizując swój autorski projekt „Rozwijalnia Kobiet” pokazuje uczestniczkom, że wystarczy wyjść ze swojej strefy komfortu i podjąć decyzje, by robić w życiu to, co się kocha i daje innym radość. Szczęśliwa osoba niesie szczęście dalej… Anna Diller opowiada o początkach swojej działalności  i co sprawia, że koloruje swój świat.

Rozmawia: Dorota Gut

Zdjęcia: Daria Olzacka
Pani Aniu, od trzech lat prowadzi Pani spotkania dla kobiet, które nie tylko mają je rozwijać biznesowo, ale też pomóc im zwiększać swoją pewność siebie…

Anna Diller: Są to spotkania, które poruszają aspekty biznesowe, niosą konkretną wartość merytoryczną, ale też są doskonałą okazją do nawiązania nowych relacji, które w przyszłości mogą zaowocować biznesową współpracą. Spotkania mają sprawić, aby kobiety stawały się bardziej przedsiębiorcze, niezależne, mogły samodzielnie rozwijać swoje biznesy, ale też, by uwierzyły w to, że im się uda – szczególnie te, które jeszcze się wahają, jaką drogą w życiu mają podążać. Dobrze prosperujący biznes to często okazja do niezależności finansowej, która daje wolność wyboru i swobodę działania na wielu polach, począwszy od życia zawodowego aż do prywatnego.

Bardzo często spotykam się z kobietami, które są zależne od szefa, partnera, męża. Zazwyczaj jest to ich jedyne źródło utrzymania. Życie jest przewrotne. Pracę możemy stracić z dnia na dzień, partner może zmienić obiekt swoich zainteresowań, a wtedy my zostajemy z frustracją, brakiem pewności siebie i zerowym stanem na koncie bankowym… Oczywiście to czarny scenariusz, ale niestety często spotykany.


Jakie były początki „Rozwijalni”?

Początkowo prowadziłam spotkania dla kobiet poza Poznaniem wspólnie z koleżanką – Romą Grzybek. Zaczęło się w Kórniku, moim miejscu zamieszkania, a tematyka w ogóle nie była biznesowa i dotyczyła tematów ogólnorozwojowych: pewności siebie, zarządzania czasem, wizerunku, motywacji itp. Okazało się jednak, że regularnie na spotkania przychodzą kobiety, które mają swoje firmy lub pracują na etacie i równocześnie realizują inne projekty biznesowe. Kobiety chciały się rozwijać biznesowo, dlatego po roku formuła spotkań ewoluowała, aby odpowiadać na zapotrzebowanie uczestniczek.

W kolejnym roku działalności spotykałyśmy się już w kilku podpoznańskich miejscowościach: w Swarzędzu, Mosinie, Śremie, Lusowie, Kórniku, Wrześni, by poruszać zagadnienia biznesowe. W związku z tym, że spotkania „Rozwijalni” cieszyły się coraz większą popularnością i docierały do mnie sygnały od znajomych, że chciałyby, aby pojawiła się też w Poznaniu, tak się właśnie stało. Teraz nasze spotkania odbywają się głównie w stolicy Wielkopolski i skupiają każdego miesiąca około 50 uczestniczek. Panie często przemierzają po kilkadziesiąt kilometrów, aby do nas dołączyć, co jest dowodem na to, że dobra opinia na temat Rozwijalni dociera coraz dalej.

Wiele jest teraz inicjatyw wspierających kobiety, co wyróżnia „Rozwijalnię Kobiet”?

Na naszych spotkaniach jest wspaniała atmosfera. Bardzo zależy mi na tym, aby uczestniczki czuły się swobodnie. Nawet jeśli przychodząc nikogo nie znają, po chwili czują się częścią grupy. Wygrywamy autentycznością. To spotkania dla normalnych kobiet, które nie tylko prowadzą swój biznes, ale też dla tych, które szukają pomysłu na siebie, chcą coś zmienić w swoim życiu. Na początku zawsze słowem wstępu i na rozluźnienie przemycam własny storytelling. Następnie uczestniczki mają okazję, aby się przedstawić. Po tej części spotkania zaproszony ekspert podczas prelekcji lub warsztatu przekazuje wiedzę potrzebną do rozwoju własnego biznesu, dzieli się swoimi doświadczeniami. W trakcie spotkań „Rozwijalni” prowadzony jest moderowany networking. Jest to praca w parach. Dwie nieznajome osoby siadają razem, krótko opowiadają o tym, czym się zajmują, o swoich mocnych stronach i mają wymyślić pomysł na współpracę, którą mogą wprowadzić w życie już w najbliższym miesiącu. Powstaje wiele ciekawych znajomości i idei, które bardzo często owocują dochodowymi przedsięwzięciami.

Obecnie coraz bardziej popularny jest trend, że ludzie porzucają swoje korporacyjne życie i podążają za marzeniami. Mają więcej odwagi, by spróbować robić to, co lubią, niż zajmować się tym, co nie sprawia im satysfakcji, tylko daje korzyści finansowe?

Kobiety coraz częściej zaczynają myśleć także o sobie, swoich potrzebach. Kiedy orientują się, że nie są zadowolone z obecnej sytuacji, pragną zmiany, ponieważ wsłuchują się w swoje pragnienia i pasje. Często jednak potrzebują bodźca do działania. Wiem, że „Rozwijalnia” pomaga odważyć się zmienić swoje życie. Niezmiernie ważne jest, aby znaleźć środowisko osób pozytywnych, które dadzą nam wsparcie, zmotywują do działania, poklepią po ramieniu, pomogą znaleźć właściwy kierunek. Sama, kiedy pracowałam jeszcze na etacie i szukałam swojej drogi, uczestniczyłam w wielu warsztatach, szkoleniach, spotkaniach, eventach dla kobiet, dzięki którym zdobyłam się na odwagę, aby zrezygnować ze stabilnego etatu i iść w nieznane… Ogromnym wsparciem był dla mnie również mój mąż, który cierpliwie znosił moje kolejne studia, szkolenia, długie godziny spędzane przy komputerze. Oczywiście nie zawsze było łatwo, ale był cierpliwy, ponieważ wiedział, że jest to dla mnie coś więcej niż nowy pomysł na biznes.

Ostatnio uczestniczyła Pani w wypadku samochodowym, to na pewno niewyobrażalne przeżycie, które pomaga przewartościować swoje życie, wpływa na codzienność. Jak wpłynęło na Panią?

Kilka tygodni temu zderzyliśmy się z ciężarówką w Anglii. Były jeszcze cztery inne osoby w aucie. To był cud. Większość z nas wyszła bez większych urazów. Niestety ucierpiała mocno jedna osoba. W momencie zderzenia zastanawiasz się, czy przeżyjesz, modlisz się, aby zobaczyć jeszcze swoich najbliższych. Po tym wszystkim faktycznie wykreśliłam ze swojego kalendarza wiele spotkań i spraw, które zabierają mój czas, a nie mają większego znaczenia. Czasem musi się coś zdarzyć, aby zwolnić…

Wiem, że oprócz „Rozwijalni Kobiet” realizuje Pani jeszcze inny rozwojowy projekt…

Po dwóch latach prowadzenia spotkań „Rozwijalni Kobiet”, zaczęłam szukać nowych wyzwań, nowych kierunków, w których mogłabym się rozwijać, a także wspierać nie tylko kobiety mające swoje firmy, ale też pracujące na etacie czy zajmujące się dziećmi. Na jednym ze spotkań „Rozwijalni Kobiet” w Swarzędzu poznałam dziewczynę, która zaraziła mnie swoim optymizmem i niesamowitą energią i zaprosiła do współpracy. Połączyło nas to, że obie chciałyśmy wspierać kobiety niezależnie od wieku, wykształcenia, zasobności portfela i miejsca zamieszkania. Chciałyśmy pomagać im uwierzyć w to, że zasługują na to, aby mieć marzenia. Co więcej – chciałyśmy kobietom dać narzędzie do tego, aby te marzenia zacząć realizować.

Tak zrodziła się współpraca z polską rodzinną marką, zbudowaną w oparciu o wartości, które są dla mnie ważne. Spotykam wiele fantastycznych kobiet – niektóre jeszcze w to nie wierzą, że są fantastyczne. (śmiech) Daję im szansę, aby coś zmienić, wspieram je w rozwoju, pomagam im się uniezależnić finansowo, zwiększyć swoją pewność siebie. Odpowiadam też za nowe kontakty biznesowe, jeżdżę na szkolenia, promuję markę w Polsce i za granicą.

Ten projekt jest uzupełnieniem „Rozwijalni”, poświęcam mu sporo uwagi, wkładam dużo serca, co skutkuje dynamicznym rozwojem. Oba zajęcia pomagają mi realizować moje powołanie, jakim jest pomoc innym kobietom. Pokazuję im, że można żyć inaczej i warto robić coś jeszcze, być niezależną, wstawać rano z łóżka z uśmiechem na twarzy.

Jeśli czytają ten wywiad Panie, które chcą coś zmienić w swoim życiu i szukają pomysłu na siebie, zapraszam do kontaktu. Wspólnymi siłami na pewno ruszymy do przodu…

Pani motto brzmi: Życie bez pasji jest jak czarno-białe zdjęcie. Nie widać na nim całego uroku. Co nadaje barw Pani życiu?

Spotkania z innymi ludźmi, oni dają mi poczucie szczęścia i radości. Lubię poznawać innych, odkrywać, uczyć się, pomagać im. To niesamowite uczucie, kiedy ktoś, kto jeszcze niedawno nie miał marzeń albo nie miał odwagi, aby je realizować, dziękuje ci za to, że ruszył do przodu i zmienił coś w swoim życiu. Dążyłam do tego, aby praca była przyjemnością i udało się. Rzeczy materialne to efekt uboczny spełnienia zawodowego.


Jest Pani spełnioną kobietą? Jakie ma Pani marzenia?

Marzyłam o tym, aby pomagać innym ludziom i udało się. To moja misja w życiu. Zawsze chciałam robić to, co daje mi satysfakcję, a dodatkowo będą z tego pieniądze. Dzisiaj tak to właśnie wygląda, jestem szczęśliwa, bo odważyłam się podążać za marzeniami. Z bardziej namacalnych marzeń chciałabym kiedyś zamieszkać z najbliższymi w bardziej sprzyjającej strefie klimatycznej, we Włoszech lub Hiszpanii, móc każdego ranka w spokoju zjeść na tarasie śniadanie, poczytać ulubiona książkę, podziwiać śródziemnomorskie widoki. Chciałabym nadal pomagać kobietom rozwijać skrzydła i pomagać im realizować swoje pasje. W tym obszarze jest jeszcze bardzo dużo do zrobienia – niezależnie od kraju, w którym się znajdujemy. Jest też mnóstwo historii, którymi chciałabym się podzielić z innymi na łamach książki, ale to już bardziej cel niż marzenie…