Kontynuując rodzinne tradycje zarządzają firmą, która jest jednym z największych producentów jaj w Polsce. Równolegle rozwijają kolejne inspirujące projekty m.in. w branży budowlanej. Ambitne cele, nieustanny, jasno zdefiniowany rozwój, zespół zaufanych współpracowników z wieloletnim doświadczeniem o ponadprzeciętnych kompetencjach, ale też pokora i ogromna determinacja – o swojej recepcie na sukces opowiadają Patrycja Pachura Kujawska i Maciej Kujawski, właściciele firmy Jantex Polska.

 

Rozmawia: Michał Gradowski

Zdjęcia: Beata Orcholska

 

Początki firmy Jantex Polska sięgają lat 70. Jakie są Państwa pierwsze wspomnienia związane z rodzinnym biznesem?

Patrycja Pachura Kujawska: To były oczywiście zupełnie inne czasy i inna skala działalności. Rodzice zaczynali od kilku przydomowych kurników, z których jajka zbierało się ręcznie do plecionego koszyka, a później przekładało

na wytłaczanki. Na początku cała praca wykonywana była rodzinnymi siłami, później pomagało nam dwóch-trzech pracowników. W 1977 roku rodzice podjęli decyzję o budowie fermy drobiu i od tego czasu systematycznie rozwijali tę działalność. Tato zawsze szeroko patrzył na biznes i był przy tym zdecydowanym zwolennikiem dywersyfikacji działań komercyjnych, która daje nie tylko bezpieczeństwo inwestycyjne, ale także zdecydowanie lepsze warunki do rozwoju i szybkiego poszukiwania nowych wyzwań biznesowych.

 

Maciej Kujawski: Dołączyłem do firmy w 2000 roku, przechodząc przez wszystkie etapy związane z produkcją jaj. Mieliśmy wtedy ok. 60-80 tysięcy kur, głównym odbiorcą jaj były hurtownie spożywcze, a rynek funkcjonował na zupełnie innych zasadach. W tym czasie wszystko oparte było na prostym modelu biznesowym: Produkt – Cena – Sprzedaż. Z perspektywy czasu można powiedzieć, że były to początki ,,5P’’ w naszym biznesie. Jantex Polska szybko zbudował szeroką dystrybucję swych produktów, z miesiąca na miesiąc rosła liczba naszych zadowolonych klientów. Byłem jednak tego samego zdania co założyciel firmy – chciałem szybko dywersyfikować swoją działalność biznesową. Musiałem tylko znaleźć na to czas, ponieważ pomysł już od dawna   rozwijał się w mojej głowie.

 

Najtrudniejsze momenty w historii firmy?

P.P.K.: Niespodziewana śmierć mojego ojca w 2004 roku postawiła nas przed wyzwaniem samodzielnego zarządzania firmą. Utrata tak ważnej dla nas osoby była wystarczająco dużym obciążeniem dla nas wszystkich. Ponadto odszedł od nas nasz szef. Człowiek, który wszystko rozpoczął. Nie mieliśmy jednak żadnych wątpliwości, że musimy i chcemy kontynuować nasz rodzinny biznes. Ogrom pracy, wiedzy i doświadczenia włożonej w jego rozwijanie był olbrzymim kapitałem, którego nie mogliśmy zaprzepaścić. Początki były bardzo wymagające, musieliśmy podnieść się po tym trudnym momencie i podjąć ważne, kluczowe wręcz życiowe decyzje. To już nie był wyłącznie nasz biznes. Od lat współpracowało z nami wiele osób, za którymi stały ich rodziny – mężowie, żony i dzieci. Walka o nasze wspólne dobro, jakim był i jest Jantex Polska, rozpoczęła się zatem ze zdwojoną siłą.

 

M.K.: Trudnymi momentami, wymagającymi ogromnego zaangażowania, były także nasze kolejne działania inwestycyjne, kiedy to dotychczasowa baza przestawała być wystarczająca: kupowanie sąsiednich ferm, kolejnych maszyn, budowa nowych pakowni jaj. Miejsce, w którym się teraz znajdujemy– Zielniki koło Środy Wielkopolskiej – od 2016 roku to już trzecia lokalizacja Jantex Polska. Nieustannie poszukujemy nowych możliwości, a to z kolei wymaga ciągłej korekty działań, w tym też np. lokalizacji naszej firmy. Sporo zmieniło się również, kiedy w Polsce swoją działalność rozpoczęły na dużą skalę wielkopowierzchniowe sieci handlowe. Szybko dostrzegliśmy w tych zmianach ogromną szansę również dla nas. Konieczne jednak było spełnienie licznych wymogów niezbędnych do nawiązania współpracy. To był zupełnie inny model biznesowy: negocjacje, indeksacje produktowe, aktywności promocyjne, komunikacja z klientem. Nie można zapominać o nowych trendach i zmieniających się potrzebach konsumentów. To właśnie one mobilizowały nas do zwiększania portfela produktowego spełniającego najwyższe oczekiwania i standardy. Obecnie Jantex Polska oferuje ok. sto indeksów produktowych. Są wśród nich jaja ekologiczne, z wolnego wybiegu, ściółkowe, selektywne – z chowu zielononóżek, jaja przepiórcze, wielozbożowe  czy ,,omega 3”, doskonale wpisujące się w model zdrowego żywienia i aktywności fizycznej. Nasza firma oferuje także jaja z chowu klatkowego nadal najbardziej popularne w Polsce.

 

P.P.K.: Obecnie wprowadzamy znaczące zmiany do naszej strategii, jesteśmy na etapie wdrażania nowych projektów. W 2019 roku chcemy pokazać nasze produkty w nowej odsłonie. Nic więcej w tym momencie nie możemy jednak powiedzieć, ale na pewno pozytywnie zaskoczymy naszych konsumentów.

 

A co można by nazwać największym sukcesem firmy?

P.P.K.: Trudno mówić o jednym osiągnięciu, myślę, że naszym największym sukcesem jest fakt, że zrealizowaliśmy nasze dotychczasowe marzenia, jesteśmy w miejscu, w którym chcieliśmy być. Na pewno dużym osiągnięciem jest nasz zespół współpracowników. Zatrudniamy ok. 150 osób – wielu z nich jest z nami od samego początku, razem pokonywaliśmy wszystkie przeciwności, zbudowaliśmy wzajemne zaufanie, rozwijaliśmy swoje kompetencje. Obecna pozycja firmy to nasze wspólne osiągnięcie. Jesteśmy im za to naprawdę wdzięczni. Cały czas zatrudniamy też nowe osoby, większość z nich rekrutujemy z lokalnej społeczności, ale nie brakuje też pracowników, którzy codziennie dojeżdżają do nas z różnych zakątków Polski. Widzą w naszej firmie duże możliwości rozwoju również dla siebie, a co najważniejsze doceniają nasz niezmienny system wartość wypracowany latami. Staramy się doceniać wysiłek, osiągnięcia i inicjatywę pracowników. Przy tej skali działania i tak wielu różnych projektach nie bylibyśmy w stanie realizować naszych pomysłów bez świetnie dobranych i kompetentnych ludzi. Choć zmiany są stałą częścią  każdego biznesu, to jeśli chodzi o ludzi w naszym przypadku jest zupełnie inaczej.

 

Czyli praca to w Państwa przypadku raczej systematyczne pokonywanie wyznaczonej drogi niż szybkie zdobywanie szczytu?

P.P.K.: Ze szczytu bardzo szybko można spaść, dlatego pomimo wszystkich naszych sukcesów, ambitnych celów, które udało nam się osiągnąć z roku na rok rozwijając firmę, cały czas mamy świadomość, że nic nie jest dane raz na zawsze. Doceniamy to, co mamy, cieszymy się każdym nawet najmniejszym sukcesem, pamiętając przy tym, aby nasza czujność nigdy nie została uśpiona. Łatwo utknąć w tak zwanej strefie komfortu. To, co najważniejsze, dzieje się jednak poza nią. Ciężko pracujemy, ponieważ praca jest także naszą wspólną pasją. Ciągle mamy jednak w sobie dużo pokory. Wiemy, że pośpiech może być złym doradcą, bo choć wiele decyzji musi być podejmowana błyskawicznie, to przede wszystkim powinny być one dobrze przemyślane.

 

M.K.: Pracujemy w branży, która nie daje zbyt wiele komfortu, pomimo ustabilizowanej pozycji firmy na rynku. Ceny jajek są bardzo zmienne, co utrudnia długofalowe planowanie strategii naszych działań. Nie jest to kwestia presji cenowej sieci czy specyfiki polskiego rynku – pewne zjawiska zachodzą globalnie i nie mamy na nie wpływu, w ciągu trzech dni ceny sprzedaży mogą zmienić się diametralnie, a w niektórych momentach osiągają poziom sprzed dwudziestu czy trzydziestu lat. Przy czym koszty wszystkich pozostałych składowych ,,TKW’’ [techniczny koszt wytworzenia – przyp. red.] rosną. W każdym biznesie należy umieć przewidywać przyszłość. To niezwykle trudna umiejętność i naprawdę niewiele osób potrafi to robić. W środowisku, w którym surowiec zmienia swą cenę bazową nawet o 30 proc.  na przestrzeni tygodnia, planowanie jest ogromnie trudne. Zawsze wiedziałem że Jantex nie będzie nigdy driverem niskiej ceny. To droga donikąd. Dlatego stawiamy na jakość, wdrażamy nowe systemy kontroli, sami sobie nieustannie podnosimy poprzeczkę, budując zrównoważoną dystrybucję i rozpoznawalną markę. Jesteśmy w ścisłej czołówce krajowych producentów, mocną pozycję gwarantuje nam szeroka obecność w wielu sieciach handlowych. Cały czas szukamy też nowych możliwości sprzedaży. Koncentrujemy się na rynku polskim, ale rozwijamy też dystrybucję na rynkach zagranicznych. Nasze jajka docierają również do wielu krajów poza Europą.

 

Sprzedaż jaj to jednak tylko część Państwa działalności…

M.K.: Rozwijamy również inne projekty – ostatnio koncentrujemy się głównie na branży deweloperskiej. Budujemy przede wszystkim budynki wielorodzinne, ale też jednorodzinne domki szeregowe. Zaczynaliśmy na rynku średzkim, później rozwijaliśmy działalność w Krotoszynie. Obecnie rozpoczęliśmy kolejną już budowę w Poznaniu. Spółka SSS Invest zainaugurowała swe działania również w Krakowie, w planach są kolejne projekty nad polskim morzem. Zajmujemy się też wynajmem lokali mieszkalnych oraz powierzchni biurowych i magazynowych. Tą częścią biznesu zajmuje się oddzielny podmiot SSS Group.

W tej branży każda kolejna inwestycja to nowe wyzwanie, szukanie atrakcyjnych działek, długa procedura załatwiania niezbędnych formalności, ale końcowy efekt daje bardzo dużą satysfakcję. Ciągle jest to jednak dodatek do naszej głównej działalności, choć o dużej dynamice wzrostu. W perspektywie najbliższych kilku tygodni będziemy też mogli pochwalić się kolejnym projektem z zupełnie innej branży. To jednak jeszcze tajemnica.

 

P.P.K.: Śmieję się czasem, że męża mam, regularnie go widuję, ale i tak prawie cały czas jest w pracy. Maciej jest taką osobą, która ciągle potrzebuje adrenaliny, nowych wyzwań i ma ogromną motywację do działania – gdybym chciała skłonić go, aby na dłużej usiadł w fotelu np. przed telewizorem, musiałabym go do tego fotela przywiązać. Ta energia udziela się także pracownikom, nakręca nas wszystkich do działania. Mocno wspieram męża

również w działaniach operacyjnych, obszary strategiczne są efektem wyłącznie naszej wspólnej pracy. Często spoglądamy na problem z dwóch różnych perspektyw, co jest źródłem burzliwych i długich dyskusji. Powiedziałabym nawet, że swego rodzaju warsztatów koncepcyjnych. Najważniejsze jest jednak to, że zawsze potrafimy wspólnie wypracować ostateczne rozwiązanie.

 

Czyli czas wolny jest dla Państwa raczej luksusem. Jak najchętniej go spędzacie?  

M.K.: Zdecydowanie, cały czas jesteśmy bardzo zaangażowani w prowadzenie firmy. Kiedy prowadzisz taką działalność, czas ma pojęcie względne. Tydzień też nie zaczyna się w poniedziałek i nie kończy się w piątek. Pomimo wielu nowoczesnych narzędzi wspierających zarządzanie firmą i wszystkimi w niej funkcjonującymi procesami cały czas jest sporo zadań, które są obojętne na okoliczności i porę dnia. Wakacje są świetne, ale najpierw trzeba na nie zapracować, by później można było je odpracować. Jeśli jednak praca jest twoją pasją, to ona zawsze jest obok ciebie. Cenie pasję i wszystkich ludzi, którzy ją naprawdę posiadają i potrafią przy okazji pokazać ją w swojej pracy zawodowej.

 

P.P.K.: Wolny czas najczęściej spędzamy rodzinnie, staramy się jak najwięcej poświęcać go dzieciom – mamy dwóch kochanych synów. Lubimy aktywnie spędzać nasze urlopy – to jeszcze mocniej łączy nasze rodzinne relacje. Śmiało

mogę stwierdzić, że sport jest częścią naszej rodziny. Niezależnie od pory roku

i miejsca, w którym aktualnie się znajdujemy, zawsze potrafimy znaleźć powody do wspólnej aktywności fizycznej. Bardzo cieszy mnie, że nasze dzieci tak chętnie w tym uczestniczą. Sport i biznes mają naprawdę sporo wspólnych elementów. Przede wszystkim sport uczy determinacji, współzawodnictwa i co najważniejsze – umiejętności pokonywania porażek. Nieważne przecież, ile razy wygrasz, tylko z ilu porażek potrafisz się podnieść.

 

Czy można już przypuszczać, że kolejne pokolenie będzie dalej rozwijało rodzinny biznes?   

P.P.K.: Starszy syn chętnie pomaga  nam w firmie. Zwłaszcza w okresach wakacyjnych. Poza tym priorytetem jest oczywiście szkoła. Zaczyna od podstaw, chce poznać wszystkie etapy funkcjonowania tego biznesu. Na razie największe zainteresowanie przejawia na fermie, gdzie sporo się dzieje i wiele może się nauczyć. Taka praca odpowiada mu bardziej niż przysłowiowe siedzenie za biurkiem. Na to być może przyjdzie jeszcze czas. Nie będziemy go jednak ani zachęcać, ani zniechęcać, sam musi wybrać swoją drogę. Bez pasji trudno dobrze wykonywać swoją pracę, rozwijać się zawodowo i prywatnie. Sami jesteśmy tego najlepszym przykładem – pasja, ta adrenalina, o której mówiliśmy, codziennie otwiera przed nami nowe możliwości.