Wywalczył wraz z Lechem Poznań Mistrzostwo Polski w 2010 roku, Puchar i Superpuchar Polski w 2009, kandydował na radnego, był też trenerem. Dziś Marcin Kikut zajmuje się prowadzeniem biznesu hotelarskiego. Opowiada nam, jak potoczyła się jego kariera.

Rozmawia: Weronika Roger

Zdjęcia: Materiały prasowe

 „Jeden z najlepszych zawodników Lecha Poznań – każdy z nas pamięta jego rajdy w Lidze Europy, gdzie gwiazdy Manchesteru City czy Juventusu nie mogły sobie z nim poradzić” – tak o Marcinie Kikucie jeszcze kilka lat temu pisały sportowe serwisy. Pamięta Pan?

Tego zdania akurat nie pamiętam, ale cieszę się, że Pani mi to przypomniała. (śmiech) Rzeczywiście ten okres w mojej przygodzie z piłką był najlepszy. To były piękne karty historii zarówno dla mnie, jak i dla Lecha Poznań. Dla piłkarza, który skończył już grać i nabiera innej perspektywy w ocenie tego, co się działo, fajne jest, że zapisałem się w kronikach tak wielkiego klubu. To ważne dla sportowca zostawić po sobie wspomnienia sukcesów, jakie niewątpliwie z Lechem osiągałem. Cieszę się bardzo, że udało mi się pozostawić swój ślad w Poznaniu. Jestem bardzo usatysfakcjonowany i spełniony swoją karierą sportową. Te lata spędzone w Kolejorzu, utożsamianie się z tym klubem powodują, że dziś jako były zawodowy piłkarz czuję się bardzo szczęśliwy.

 

W niebiesko-białych barwach występował Pan w latach 2006-2012. Wielkopolanie kojarzą Pana przede wszystkim z gry w Lechu Poznań. Zanim trafił Pan do Kolejorza, zadebiutował Pan w ekstraklasie w barwach Amiki Wronki. Jak Pan wspomina tamten okres?

Miałem bardzo dużo szczęścia, że trafiłem do Wielkopolski. Najpierw Wronki, później ten przeskok do Poznania, to było dla mnie coś nowego. Niby tylko 50 kilometrów, ale w Poznaniu odkryłem zupełnie nowy, piłkarski świat. Świat pełen wielkiego wsparcia kibiców. Piłka nożna w wydaniu kibicowskim jest tu na topowym poziomie, zjawisko Kolejorza do tej pory jest zresztą niesamowite. Pamiętam i pewnie wielu kibiców też, fantastyczny doping na meczach wyjazdowych, gdzie cała Europa zachwycała się tym, co robią poznańscy kibice. Wspólnie robiliśmy wówczas furorę – piłkarze i kibice. Wspaniałe mecze wyjazdowe w Rotterdamie, Turynie czy Manchesterze do dziś wywołują wiele pozytywnych emocji. Rzeczywiście, wejście do Lecha to był wspaniały sen. Okazało się nagle, że ze stadionu we Wronkach, gdzie w porywach przychodziło cztery i pół tysiąca ludzi, co już robiło na mnie wrażenie, zacząłem grać przed kilkudziesięcioma tysiącami kibiców. Tak dzięki nim poczułem, że jestem ważną częścią tego piłkarskiego społeczeństwa, nie tylko Poznania, ale Wielkopolski.

 

Pana dorobek sportowy to nie tylko Lech. Były jeszcze mecze z reprezentacją Polski.

Przez epizod reprezentacyjny czułem jeszcze większe spełnienie. Ciężko na to pracowałem, grając w Lechu w Lidze Europy. Gra w reprezentacji to marzenie każdego, kto zaczyna grać w piłkę. Jako młody chłopak z małej miejscowości także takie marzenie miałem i udało mi się je spełnić.

Kilka lat temu osiadł Pan na stałe w Tarnowie Podgórnym. Ale nie traktuje Pan Tarnowa tylko jako sypialni. Grał Pan tam po zakończeniu kariery zawodowej w miejscowej Tarnovii, a także był grającym trenerem I drużyny i jednocześnie prowadził młodzież.

Działkę, na której wybudowałem dom w Tarnowie Podgórnym kupiłem już w wieku 21 lat, będąc piłkarzem Amiki Wronki. Docelowo okazało się, że to była świetna inwestycja. W Tarnowie urzekł mnie klimat, który nawiązuje do moich lat dzieciństwa. Wychowałem się w    piętnastotysięcznej miejscowości – Barlinku, z jeziorem w sercu miasta, które dziś przypomina mi Jezioro Lusowskie. Lokalizacja, infrastruktura, inwestycje w sport – to wszystko sprawia, że Tarnowo Podgórne to świetne miejsce dla rozwoju moich dzieci, ale i mnie samego. Włączyłem się także w aktywność społeczną. Zająłem się trenerką, chcąc być blisko piłki, ukończyłem trenerski kurs UEFA A w szkole trenerów PZPN. Trenowałem seniorów, dzieciaki i sam grałem amatorsko, więc ta aktywność była na wysokim poziomie. Potrzebowałem tego, aby płynnie przejść na nowe, życiowe tory po zakończeniu kariery. Dołożyłem do tego jeszcze start w wyborach do Rady Gminy – w moim życiu wiele się działo. Wszedłem w to małe społeczeństwo z wysokiego C, ale od początku czuję się tu bardzo swobodnie. Można powiedzieć, że aklimatyzacja przebiegła bardzo dobrze. Aktualnie ta lokalna aktywność została jednak przyhamowana z innych względów.

 

No właśnie. Zajął się Pan biznesem, a wypoczynek nad jeziorem zamienił na wypoczynek nad morzem?

Dokładnie tak. To właśnie tu skupiam teraz całą swoją energię. Równolegle grając w Lechu Poznań, rozwijając się w szczytowym momencie, mając możliwości inwestowania, razem z moim wspólnikiem postanowiliśmy inwestować nad morzem. Realizujemy obiekty hotelowe i aparthotelowe. Nie zatrzymaliśmy się tylko na jednym obiekcie hotelowym, ale rozwijamy kolejne projekty. Dziś zarządzam i jestem współwłaścicielem dwóch obiektów turystycznych – Baltin Hotel & Spa**** w Mielenku oraz Baltin Blu Aparthotel w Sarbinowie.

  

Skąd pomysł, by zainwestować w sieć hoteli?

Ze wspólnikiem znaliśmy się wcześniej przez naszego wspólnego kolegę. Przy jednym ze spotkań padło hasło „hotel nad morzem” – i tak się wszystko zaczęło. Pomysł, by otworzyć hotel w zacisznym, nie do końca odkrytym miejscu bardzo mi się spodobał.

 

Postawił Pan na mniejsze nadmorskie miejscowości: Mielenko, Sarbinowo, a nie duże kurorty. Dlaczego?

Szukaliśmy na starcie czegoś, czym moglibyśmy się wyróżnić. Takim elementem, który sprawia, że twój biznes jest inny niż wszystkie, jest między innymi właśnie lokalizacja. Hotel w środku miasta czy określona stylistyka ograniczają target klientów, do których chcieliśmy trafić. Szukaliśmy więc miejsc nieodkrytych, zwłaszcza że już wtedy zauważaliśmy wzrost podaży na rynku turystycznym. Można było wyczuć, że za jakiś czas ludzie będą szukać ustronnych miejsc, dostarczających relaksu. Dzisiaj życie bardzo przyspieszyło, każdy szuka odpoczynku z dala od wielkomiejskich hałasów i nasze inwestycje stwarzają ku temu świetne warunki.

 

Nie było obawy, że po sezonie letnim będą pustki?

Posiadamy w naszych obiektach pełną infrastrukturę basenową, place zabaw i restauracje, co pozwala zaspokoić oczekiwania najbardziej wymagających gości również zimą. Nim ruszyliśmy z realizacją projektu, były pewne obawy związane z okresem zimowym. Dużo słyszało się o sezonowości wypoczynku nad polskim morzem. Zdecydowaliśmy się jednak przygotować projekt całoroczny, dlatego warunkiem było stworzenie wewnętrznych atrakcji hotelowych na wysokim poziomie. Dzisiaj, po paru latach prowadzenia tych inwestycji i obserwacji rynku turystycznego, mogę z dużą dozą pewności stwierdzić, że morze samo się świetnie broni zimą. Musi temu towarzyszyć jednak dobra infrastruktura hotelowa: restauracje, place zabaw, animacje, atrakcje. Nasze obiekty spełniają te warunki. Kierujemy się hasłem „Nad morzem nie tylko pogoda ma znaczenie…”, które sprawdza się w tym wypadku idealnie.

 

Inspiracje do stworzenia sieci hoteli brał Pan też ze zgrupowań?

Fundament zdobyty poprzez podróże jako zawodowy piłkarz z Lechem i nie tylko, przydaje się dziś w prowadzeniu biznesu. Liczne obserwacje podczas zgrupowań i pobytów w wielu hotelach nie tylko w Polsce, ale i Europie dzisiaj nabierają większej wartości.

 

Zaczęliśmy rozmowę od sportu, ale pomimo tego, że ten etap życia ma Pan już za sobą, wciąż nieobcy jest Panu duch rywalizacji. Bo przecież w biznesie, jak w sporcie,  rywalizacja jest potrzebna.

Charakter sportowca zdecydowanie pomaga. Zdrowa rywalizacja jest i powinna być w każdej dziedzinie gospodarki. Cieszę się, gdy pojawiają się kolejne obiekty np. w Mielnie. To budzi pozytywną energię. Dodatkowo pomaga mi dyscyplina sportowca i charakter, który świetnie się sprawdza przede wszystkim w kontaktach biznesowych. Każdy wie, kto prowadzi firmę, że wiele rzeczy opiera się właśnie na relacji biznesowej. Jej budowanie polega na rzetelności, słowności, czasami detalach takich jak np. szybka odpowiedź na maila.

 

W swojej ofercie podkreślają Państwo, że cenicie sobie indywidualność klientów. Czy dlatego tak chętnie z oferty korzystają sportowcy?

Staramy się, by nasze hotele miały swoją tożsamość. Stawiamy bardzo mocno na prorodzinność, ale nie zapominamy o aspektach sportowych, bo błędem byłoby zapominanie o mojej przeszłości. W połączeniu z butikowym charakterem obiektów i dbałością o szczegóły – te elementy są dla nas dobrym kierunkiem rozwoju. Jako piłkarz zawsze byłem skoncentrowany na szczegółach. Podobnie przy prowadzeniu hotelu zwracam baczną uwagę na detale: uśmiech pani recepcjonistki, fajny klimat, dobrą infrastrukturę. Rodzinną atmosferę budujemy również wokół sportu, tworząc miejsce na fitness, boisko do gry, baseny. Sam prowadzę dodatkowo zajęcia piłkarskie podczas sezonu, ferii. Wielu chłopców kojarzy mnie, więc organizuję także mini prelekcje i opowiadam o swojej karierze.

 

Jak Pan zdaniem rozwija się dziś branża hotelowa?

Branża turystyczna cały czas rozwija się bardzo dynamicznie. Podaż na rynku turystycznym wzrasta. Liczba hoteli, pokoi hotelowych jest bardzo duża, co jest związane oczywiście z dobrą koniunkturą. Bardzo nas cieszy, że Polacy zrozumieli, że polskie morze jest bardzo klimatyczne. Polskie gofry, piwo w plastikowym kubeczku – to wszystko jest jedyne w swoim rodzaju właśnie u nas. (śmiech) To także napędzą gospodarkę.

 

Jakie są plany na kolejne inwestycje? Tym razem inwestycja nie nad morzem, a w górach?

Po dwóch wspomnianych inwestycjach – Baltin Hotel & Spa**** w Mielenku oraz Baltin Blu Aparthotel w Sarbinowie – chcielibyśmy, aby nasza marka zaistniała również w górach. Inwestycja w Świeradowie Zdroju jest właściwie w przedbiegach. Za chwilę wystartujemy z budową dużego obiektu Baltin White, typu premium, pięciogwiazdkowego hotelu z koncepcją pokoi i apartamentów. Oczywiście towarzyszyć będzie temu, jak przy każdej naszej inwestycji, pełna infrastruktura: dwa baseny, sala kinowa, sala do squasha – akcent sportowy będzie zachowany. Hotel ma być przyjazny przede wszystkim rodzinom, a także biznesowi. Dodatkową atrakcją nowego hotelu będzie położenie. Tuż przy stoku z gondolą, który ma dwa kilometry i kilka wyciągów. Cieszy nas informacja, że właściciele stoku chcą go rozbudować. Otwarcie hotelu planowane jest na rok 2021, na sezon zimowy. Czasu mało, ale presja towarzyszy mi niezmiennie, odkąd zacząłem grać w ekstraklasie. Poniżej tego poziomu nie schodzę. (śmiech)