Jak znaleźć czas na rodzinę, pracę i sportowe pasje? Czy rachunkowość i moda to dobre połączenie? O porządkowaniu podatkowego chaosu, garderobie, której nie widać i sztuce work-life balance rozmawiamy z Sylwią Pawelczak, właścicielką FIM i butiku FALKE w Starym Browarze

 

Rozmawia: Michał Gradowski

Zdjęcia: Justyna Kwiatkowska, Piotr Folkman / Fotografy

Fryzura i Make up: Pacykarnia

 

Jak najczęściej wygląda Pani dzień?

Zanim wpadnę w wir podatkowej rzeczywistości, nabieram energii na treningu w Centrum Ruchu i Terapii BODYWORK. Dzięki trenerce nie muszę planować kolejnych ćwiczeń, mocno się koncentrować, odpoczywam tam od wysokiego poziomu skupienia, który jest mi potrzebny przez resztę dnia.  Moim głównym zajęciem jest kierowanie zespołem księgowych, z którymi dbam o część podatkową i rachunkową działalności naszych klientów. Z mężem z kolei wspieramy firmy w obszarze zarządczym. Część dnia poświęcam też rozwojowi marki FALKE w Polsce. Wraz z Dyrektorem handlowym dbamy o prezentowanie nowych kolekcji naszym odbiorcom na terenie kraju. W Poznaniu prowadzimy butik z luksusowymi rajstopami, pończochami i skarpetami. Obiad zawsze jem w domu z rodziną, później jest czas na naszą wspólną pasję – konie.

Ostatnio w Poznaniu wspierała Pani córkę w czasie CAVALIADY – Międzynarodowych Zawodów Jeździeckich. Sama też uprawia Pani ten sport. Jakie były początki tej pasji i dlaczego wybrała Pani akurat jeździectwo?

Jako pierwsza jazdą konną zainteresowała się starsza córka, później zaraziła tą pasją mnie, a po kilku latach dołączyła do nas młodsza córka. Mąż również miał krótki epizod jeździecki, jednak ostatecznie wybrał rolę „managera”.  Dziś obie córki z sukcesami startują w zawodach w skokach przez przeszkody. Jeździectwo uczy odpowiedzialności, systematyczności, a przede wszystkim pokory. Przy napiętym kalendarzu całej naszej rodziny trzeba wygospodarować czas na opiekę nad końmi i treningi. Mi osobiście pozwala oderwać się od zawodowej codzienności. Kiedy wchodzę do stajni wyłączam telefon, to jest czas tylko dla koni i dzieci.

Konie zawsze budziły we mnie podziw. Są niesamowicie silne fizycznie pozostając przy tym całkowicie zależnymi od nas. Jazda na nich zapewnia dużą dawkę adrenaliny, daje poczucie wolności. Uczy nas wrażliwości. By współpracować z koniem trzeba znaleźć z nim niewerbalne porozumienie.

Nauki ścisłe i finanse to był zawsze Pani konik? 

Odkąd pamiętam lubiłam cyferki, łamigłówki. Matematyka przychodziła mi z duża łatwością. Po rodzicach odziedziczyłam pracowitość, perfekcjonizm i zdolności analityczne, cechy niezbędne w moim zawodzie.  Studiowałam finanse i rachunkowość na poznańskiej Akademii Ekonomicznej, równolegle pracowałam w naszej firmie ucząc się praktycznego zastosowania wiedzy od specjalistów. W trakcie studiów urodziły się obie nasze córki – to był bardzo intensywny czas, pełen ciężkiej pracy, wielu wyrzeczeń ale przede wszystkim ogromnej satysfakcji.

Czym na tle innych kancelarii podatkowych wyróżnia się FIM?

 

Świadczone przez nas usługi wykraczają dalece poza standardowo rozumianą księgowość. Dysponujemy doświadczeniem wynikającym z prowadzenia własnych firm w innych branżach, handlu czy budownictwie. Sądzę, że znacznie lepiej rozumiemy problemy przedsiębiorców niż tradycyjny księgowy. Dzięki zróżnicowanemu doświadczeniu jesteśmy w stanie wesprzeć klientów w innych, poza rachunkowością, obszarach prowadzonej przez nich działalności. Pomagamy w rozwiązywaniu zagadnień podatkowych, finansowych i organizacyjnych. Mogłabym przywołać dziesiątki przypadków przedsiębiorców z Polski i zagranicy, którzy pojawili się u nas z poważnymi problemami a do chwili obecnej z sukcesem prowadzą swoje firmy. Największą przyjemność sprawia mi nawiązanie współpracy z nowym klientem, któremu polecono nasze usługi.

 

 

Rozmawiając z Panią, słyszę, że jest Pani wymagająca względem siebie. Czy wobec pracowników ma Pani podobne oczekiwania?

 

Współpracując z wymagającymi klientami nie mogę sobie pozwolić na niedociągnięcia. Pracujemy w obszarze, w którym oczekuje się od nas wręcz perfekcjonizmu. Dbam o wysoki poziom świadczonych usług nieustannie poszerzając i aktualizując swoja wiedzę. Staram się nadążyć za zmieniającą się rzeczywistością podatkową. Mój zespół tworzą zdolni pracownicy, wielu z nich uczyłam wszystkiego od podstaw. Łatwiej mi było w ten sposób przekazać wiedzę i wdrożyć oczekiwane przeze mnie standardy pracy. Bardzo dbam o atmosferę. Przyjemniej i efektywniej pracuje się w przyjaznym otoczeniu.

 

 

Rachunkowość to trochę porządkowanie chaosu?

Na pewno nie jest to materia, w której jest miejsce na improwizację. Każda decyzja pociąga za sobą finansowe konsekwencje, więc nie można sobie pozwolić na błąd – zwłaszcza, jeśli chodzi o pieniądze klientów. Zamiłowanie do porządku jest częścią mojego charakteru, a to bardzo pomaga w tej pracy.

Jednak w życiu prywatnym nauczyłam się już zostawiać pewne sprawy naturalnemu biegowi wydarzeń. Niczego nie wymuszam.

Perfekcjonizm to nie jedyna cecha mojego charakteru, nie lubię schematów i konwenansów. Słucham opinii bliskich mi osób, biorę ich zdanie pod uwagę. Ostateczną decyzję staram się podjąć samodzielnie, wtedy wiem, że ponoszę za  nią pełną odpowiedzialność.

 

FALKE, ekskluzywna marka oferująca skarpety i rajstopy, której Pani firma jest wyłącznym dystrybutorem w Polsce, to praca wymagająca zupełnie innych kompetencji niż rachunkowość. Jak udaje się Pani łączyć te dwie dziedziny?

W moim przypadku obie te działalności doskonale się uzupełniają. FALKE jest dla mnie ważną odskocznią. Oglądanie nowych kolekcji, nowych wzorów, dotykanie materiałów jest dla mnie formą odpoczynku. FALKE bardzo dba o jakość swoich produktów, począwszy od wykorzystywanej do produkcji przędzy na wzornictwie kończąc. Nasze skarpety i rajstopy skierowane są do najbardziej wymagających klientów, dla których komfort noszenia ma duże znaczenie.

Polski rynek powoli się zmienia, odpowiednio dobrane dodatki do stroju są coraz ważniejsze, Polacy chętniej eksperymentują z kolorami i wzorami. Z marką FALKE, poza butikiem w Starym Browarze, jesteśmy obecni w kilkunastu punktach w całej Polsce – w dobrych butikach z bielizną, sklepach z rajstopami różnych marek czy w salonach z garniturami szytymi na zamówienie – tam marka FALKE bardzo dobrze się komponuje. Wielu klientów znających nasze produkty  chętnie korzysta z naszego sklepu internetowego.

 

Kolejnym krokiem będzie sklep w Warszawie?

Pod względem biznesowym byłby to bardzo dobry ruch, ale efekt finansowy byłby niewspółmierny do kosztów, które musiałabym ponieść prywatnie.

Bardzo cenię sobie równowagę w życiu zawodowym i osobistym, a na kolejny własny sklep trudno byłoby mi obecnie wygospodarować wolny czas. Otwarta jestem jednak na inne formy współpracy.

 

Jaką rolę odgrywa w Pani życiu Poznań?

 

Do Poznania przyjechałam z Kołobrzegu na studia, tutaj poznałam męża.  To miasto jest dla mnie ważne przede wszystkim dlatego, że tu jest nasza rodzina, dom, tu pracujemy i uczymy się.

W dużych miastach, żyje się szybko – kiedy odwiedzam Kołobrzeg widzę, że życie jest tam spokojniejsze. Mimo to Poznań jest dla mnie miejscem, gdzie można zachować równowagę między ważnymi obszarami życia.

Wiele osób z mojego otoczenia funkcjonuje w ogromnym pośpiechu, ciągle gdzieś pędzą, coś załatwiają, chcą mieć wszystko szybko, tu i teraz, gonią za sukcesem, pieniędzmi. Czasem myślę, że oni nie tyle gonią, co uciekają – przed sobą, przed swoim życiem. Ja mam ten komfort, że nie muszę uciekać. Udało mi się odnaleźć równowagę między pracą, życiem rodzinnym i pasją. To jest dla mnie największa wartość i osiągnęłam to tutaj, w Poznaniu.