Ekspert komunikacji interpersonalnej, doradca biznesowy i trener rozwoju. Pomaga w budowaniu balansu i uwalnianiu radości życiowej. Kadrę zarządzającą wspiera w zwiększaniu wartości firmy poprzez efektywną komunikację zewnętrzną, wewnętrzną oraz personal branding. Fascynuje ją praca na archetypach, IFS [System Wewnętrznej Rodziny] i uwalnianie przez oddech. Pisze książkę #ByćSobą. Żyć tak, by niczego nie żałować.

www.joannajanowicz.com

Felieton Joanny Janowicz

 

Foto: Jakub Wittchen

 

Do zrozumienia uczucia wdzięczności dochodzi się dwa razy. Pierwszy raz, gdy jesteś wdzięczny za to, czego doznałeś. Późnym wieczorem przykładasz głowę do poduszki, zamykasz oczy i ogarnia cię radość wywołana tym, co się zdarzyło. Odtwarzasz zdarzenia, przypominasz sobie ludzi, uśmiechasz się całym sercem i uciszasz emocje, bo szaleją, nie dając ci zasnąć. Albo czujesz błogość i spokój duszy, jak niezmącona podmuchem wiatru tafla jeziora. Otula cię dobrze znany stan spełnienia. Jesteś szczęśliwy i oświecasz się myślą, która przyszła wyjaśnić ci, po co to wszystko.

 

Drugi raz uczucie wdzięczności przychodzi, gdy otwierasz oczy nad ranem, słońce rzuca ciepłe promienie na twoją poduszkę, a ty dziękujesz za to, co będzie. Wierzysz, że wszystko, czego naprawdę pragniesz, świat już dla ciebie przygotował. Jeszcze nie dziś? Nie jutro? Jakie ma to znaczenie w obliczu tego, że otrzymasz to wszystko w najlepszym dla ciebie momencie? To ten rodzaj wdzięczności, który pozwala ci ufać, wierzyć, pomagać i akceptować, bo wszystko, co się zdarzy, uznajesz za drogę prowadzącą cię do celu.

 

Oprah Winfrey, amerykańska producentka, prezenterka i aktorka, jedna z najbardziej wpływowych kobiet wszech czasów, jest przekonana, że znalezienie kilku chwil każdego dnia na odrobinę wdzięczności wprawi cię w zachwyt skutkami, które takie działanie przynosi. „Niełatwo być cały czas wdzięcznym. Ale właśnie wtedy, gdy w najmniejszym stopniu nie czujesz powodu do dziękczynienia, najbardziej potrzebujesz tego, co wdzięczność może ci dać, czyli dystansu. Wdzięczność jest w stanie odmienić każdą sytuację. Wpływa na twoje wibracje, przekształcając energię negatywną w pozytywną”.

 

Bardzo lubię słowa „grazie” i „grazias”. Brzmienie słowa „dziękuję” w ustach Włochów i Hiszpanów jest aż słodkie od uśmiechu. Ilekroć je słyszę, odnoszę wrażenie, że wdzięczność w tym wydaniu oznacza coś więcej niż konwencjonalne podziękowanie. To raczej przyjemność doświadczania sytuacji.

Jest tam niepohamowana potrzeba przesłania dobrej energii do drugiej osoby.
Muchas grazias! Grazie mille!

 

W powszechnym ujęciu wdzięczność jest uczuciem będącym odpowiedzią na doświadczone dobro. To rodzaj poczucia moralnego zobowiązania, chęć odwzajemnienia się za coś. A co dzieje się, gdy odczuwasz prawdziwą wdzięczność za to, co będzie? Kiedy jesteś gotów przyjąć wszystko, wiedząc, że wszystko, czego doznajesz, ma głęboki sens?

 

Dziękuję prezesowi, który kiedyś zwolnił mnie z pracy. Dzięki temu jestem tu, gdzie dziś jestem. Dziękuję moim rodzicom, że w najtrudniejszych chwilach rozstali się, by nie eskalować dłużej złych emocji. Dzięki nim ja dziś bardziej doceniam swój związek. Dziękuję, że ukochana postać z mojego dzieciństwa umarła wtedy, gdy byłam przy niej. Dziś mam w sobie spokój i poczucie spełnienia, bo wspólnie celebrowałyśmy ostatni czas. W moim życiu bywa, że rozmawiam z wszechświatem, mówiąc: „Proszę, zawsze dawaj mi jasne sygnały, co czynić”. Nie wkurzam się więc, że upadłam i zdarłam łokcie, biegając o poranku, gdy na bieganie brakowało mi sił. Nie rozpamiętuję wypadku, gdy jadąc rano do pracy, nie widzieliśmy z mężem tramwaju zajęci rozmową o tym, jak w życiu zwolnić. Sygnał karetki brzmiał coś jak: „…być tu i teraz…”.

 

Odczuwam wielką wdzięczność za to, że wiem, czego nie potrafię, bo mogę doświadczać wrażeń uczenia. Dziękuję za to, że czegoś nie umiem, bo wcale umieć tego nie chcę, a mój umysł ma i tak wystarczająco dużo zajęć. Jestem przepełniona głęboką wdzięcznością odkrycia mojej misji, otwarcia na twórczość i świat artystyczny. Dziękuję za to, że wiem, czego chcę, nawet nie wiedząc, kiedy i jak mogę to mieć. Dziękuję za to, że będzie.

Wdzięczność ma dwa wymiary. I kiedy ktoś pyta mnie, jak być szczęśliwym, to moja odpowiedź jest prosta. Trzeba być wdzięcznym: akceptować wszystko i mieć w sobie otwartość.

Żyjemy pomiędzy wzorcem a otwartością na wyjście poza schematy.

 

Za co dziękujesz dziś światu? Za spanie do późnych godzin, czy wstawanie wraz ze wschodem słońca? Wydawanie na siebie, czy na innych? Czas na lot z kontynentu na kontynent, czy czas na spontaniczną kawę w knajpce, gdzie kawą żyją? Za szkołę demokratyczną, czy możliwość uczenia dziecka we własnym domu? Za bycie znanym, czy nieznanym? Za autostradę, czy ścieżkę parkiem do pracy? Za wyuczonego kelnera, czy szefa kuchni, który przyjdzie pogadać? Mieszkanie wszędzie, gdzie chcesz, czy w miejscu, które kochasz? Biznes na drugiej półkuli, czy ekoogródek i święty spokój? Zdrowie, czy życie po wyjściu z ciężkiej choroby? Wdzięczność przed, czy po tym, co wspaniałego ci się przydarzyło?

 

Nie musisz wybierać. Po prostu podziękuj. „Wiem na pewno, że doceniając wszystko, co cię spotyka, zmieniasz cały swój świat. Zaczynasz promienieć i pomnażać własne dobro, gdy masz świadomość tego, co posiadasz, zamiast skupiać się na tym, czego ci brakuje”*.

 

Szczęście jest wyborem sposobu myślenia. Wiem, że masz wszystko, co potrzebne, by żyć tak, aby niczego nie żałować.

Joanna

* Oprah Winfrey, To, co wiem na pewno, Galaktyka