Mass znaczy dotyk

Dotyk to często jeden z najbardziej niedocenianych zmysłów. Na dodatek korzystamy z niego dość bezmyślnie, biorąc go za pewnik i oczywistość. Ot, zwykła rzecz – dotykamy, żeby poznać świat i otaczające nas przedmioty, podnieść, przenieść, zanieść.  Ale możliwości dotyku są dużo większe, a jego świadome odbieranie może zwiększyć naszą codzienną porcję przyjemności. I nie tylko.

Kojący emocjonalny dotyk jest jedną z naszych najbardziej pierwotnych potrzeb. Bez odpowiedniej ilości dotyku ludzie częściej chorują, gorzej się rozwijają, a nawet umierają. Dlatego naukowcy liczą, jak długo i jak często powinniśmy być dotykani, aby pozostać zdrowym na ciele i umyśle. Bo odpowiedni dotyk to nie tylko zalety dla ciała – ulga w chorobie i bólu, poprawa krążenia, odporności czy zwiększenie elastyczności. To również zalety dla psychiki, a różne formy pracy z ciałem, w tym masaż, mają swoje zasłużone miejsce w walce z chorobami duszy takimi jak depresja, obniżenie nastroju czy bezsenność.

Zgodnie ze starym (i jakże trafnym!) powiedzeniem „w zdrowym ciele zdrowy duch”, logicznie rzecz biorąc dla pełnego dobrostanu potrzebujemy dwóch w pełni zdrowych „elementów” – ciała i ducha. Dlatego nie możemy w procesie terapeutycznym skupiać uwagi tylko na ciele lub tylko na psychice – te dwa obszary bowiem stale są i muszą być ze sobą połączone – jeden bez drugiego nie będzie sprawnie funkcjonował. A dotyk jest właśnie tym „narzędziem”, które idealnie łączy ze sobą dwa światy – physis i psyche, co potwierdzają liczne badania, m.in. Harry’ego Harlowa, twórcy psychologii bliskości. Dostosowany do potrzeb masaż i odpowiedni dotyk mogą pozwolić się wyciszyć, uspokoić gonitwę myśli, zrelaksować, zmniejszyć stres i jego emocjonalne skutki, podnieść świadomość swojego ciała oraz nauczyć się odczytywać sygnały, które to ciało nam wysyła. Czyli wszystko to, o czym w dzisiejszym pędzącym świecie zapominamy, a czego tak bardzo potrzebujemy.

Masaż shiatsu, ma-uri, lomi lomi, ziołowymi stemplami, gorącymi kamieniami – ile potrzeb i pomysłów, tyle rodzajów. Każdy z nich, mimo że różny od siebie, ma punkty wspólne – każdy oddziałuje bowiem na nas bezpośrednio (ciało), jak i pośrednio (psychika).  Co więcej, każdy z nich odbywa się przede wszystkim przez dotyk, a w końcu massage z języka francuskiego znaczy „nacierać”, a arabskie mass oznacza „dotyk”. A często właśnie tego zwykłego, dobrego dotyku drugiego człowieka brakuje nam bardziej niż czegokolwiek innego.

 

Katarzyna Zborowska-Grobelna – fizjoterapeutka z ponad piętnastoletnim doświadczeniem, absolwentka Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, współwłaścicielka Kreacji Ciała, gdzie na co dzień pomaga klientom z różnymi dolegliwościami bólowymi, a także propaguje masaż jako terapię nie tylko dla ciała, ale też dla ducha / www.kreacjaciala.pl