Dzisiejszy świat przyspieszył. A my razem z nim. Zapominamy o podstawowych zasadach, wartościach, relacjach międzyludzkich. Czy prosto jest dzisiaj być sobą – być autentycznym? W jaki sposób możemy na nowo odkryć siebie i żyć w zgodzie z własnym ja? O byciu sobą, rozwoju personalnym, sile umysłu i pasjach, które budują nasz charakter, rozmawiam z dr Małgorzatą Kluską-Nowicką, wicekanclerz Wyższej Szkoły Bankowej.

Rozmawia: Piotr Chabzda

Zdjęcia: Justyna Kwiatkowska / Piotr Folkman / FotografY

 

Położony w samym centrum Poznania zabytkowy budynek dawnych koszar pruskich to główna siedziba Wyższej Szkoły Bankowej, która od blisko dwudziestu pięciu lat kształci pokolenia młodych ludzi. Przechadzając się korytarzami uczelni można odczuć, że jest to miejsce, gdzie studenci rozwijają swoje pasje. Czerpią z doświadczenia swoich mentorów pełnymi garściami. W kancelarii uczelni wita mnie wicekanclerz WSB, Małgorzata Kluska-Nowicka.

 

M.K.-N.: Może przejdziemy na ty, będzie nam prościej rozmawiać… (śmiech)

 

Z przyjemnością. Gdy tylko wszedłem do gabinetu Małgosi, moją uwagę przyciągnęły medale oraz zdjęcia z wyścigów kolarskich. Kolarstwo to Twoja pasja?

 

W moim odczuciu kolarstwo szosowe jest sportem stricte dedykowanym dla mężczyzn.

 Nic bardziej mylnego. W kolarstwie mamy wiele kobiet, które osiągnęły sukces, wiele kobiet również uprawia ten sport na poziomie amatorskim, jak ja. (śmiech) Uprawianie tego typu sportu daje nie tylko sprawność fizyczną, ale również pozwala w pełni oczyścić, wzmocnić umysł i odpocząć. A to akurat nam, zapracowanym kobietom, jest bardzo potrzebne.

Czym dla Ciebie jest kobiecość?

Nie jest prosto jednoznacznie zdefiniować kobiecość. Dla wielu osób kobiecość to cechy fizyczne. Łatwo jest określić je na podstawie wyglądu – tego, co na pierwszy rzut oka widać. Dla mnie jednak głównym wyznacznikiem kobiecości są nasze cechy wewnętrzne – wrażliwość związana z rozumieniem innych, subtelność i tajemniczość, błysk w oku, który przyciąga i magnetyzuje. W moim odczuciu najlepiej ujęła to Audrey Hepburn: „Piękno kobiety nie przejawia się w ubraniach, które nosi, w jej figurze lub sposobie, w jaki układa włosy. Piękno kobiety musi być widoczne w oczach, ponieważ są one drzwiami do jej serca – miejsca, gdzie mieszka miłość”. Całym sercem zgadzam się z tym stwierdzeniem. Kobiecość to świadomość siebie, znajomość swojej kobiecej duszy. To wpływa na to, jaki wizerunek wybieramy, jak się kreujemy oraz rozwijamy. Jednak największym naszym sekretem jest radość życia, a ta pięknie eksponuje kobiecość.

 

Zdarza się, że kobiety zatracają swoją kobiecość?

Tempo, w jakim żyjemy i ilość obowiązków, które musimy wypełniać, utrudnia nam troskę o naszą kobiecość. Zatracamy to, co drzemie wewnątrz nas. W natłoku zajęć zarówno tych prywatnych, jak i zawodowych, nie mamy dla siebie czasu. Zdarza się, że kobiety chcą naśladować mężczyzn. Chcą walczyć. Na siłę chcą wejść w męskie role w biznesie. Upatrują w tym skuteczności w stylu zarządzania. To jest niepotrzebne, z natury jesteśmy silne, a cechy kobiece, jak wrażliwość czy empatia są organizacjom bardzo potrzebne. Możemy więcej, niż nam się wydaje. Kobiety, które są świadome swojej kobiecości, są po prostu szczęśliwe. Doceniają to, co mają, i nie muszą nikogo udawać.

Obraz współczesnej, nowoczesnej kobiety według Ciebie?

Kobieta silna. Mądra życiowo. Taka, która potrafi znaleźć dla siebie chwilę na odpoczynek, ale nie tylko ten związany z pielęgnacją. Kobieta dbająca o szeroko pojęty rozwój, również na poziomie osobistym i emocjonalnym, co daje ogromną satysfakcję. Pozwalająca sobie na oddech i poznanie samej siebie.

 

Rozwój personalny oraz zawodowy, o których wspominasz, wpisane są na stałe w nasze życie. Rozwijając się w świadomy sposób możemy stawać się lepszymi wersjami samych siebie?

Każdego dnia, nawet tego sobie nie uświadamiając, doskonalimy się. Zbieramy doświadczenia zarówno te życiowe, jak i zawodowe. Podejmujemy decyzje, analizujemy różne kwestie. Świadomy rozwój daje nam możliwość głębszego poznania siebie. Pomaga nam też zrozumieć lepiej innych. Dzisiejszy świat sprzyja naszemu rozwojowi. Mamy bardzo wiele narzędzi, z których możemy skorzystać. Niezliczone ilości książek, Internet, podróże, możliwości uczenia i szkolenia się pomagają nam poznać inne obszary naszego życia. Rozwijają nasze horyzonty.

Wiek wpływa na nasz rozwój?

Na pewno daje nam możliwość spojrzenia na nasze życie w trochę inny sposób. Człowiek uczy się przez całe życie. Rozwój nie kończy się na studiach. Obecnie obserwujemy, że coraz więcej osób dokształca się na różnych etapach swojego życia Jako ciekawostkę podam, że w zajęciach naszego Uniwersytetu Każdego Wieku uczestniczy ponad siedemset osób rocznie! Myślę, że koncepcja long-life-learning na stałe wpisała się w życie wielu z nas i zdecydowanie pomaga nam nabyć nowe umiejętności w swoim zawodzie, ale też rozwinąć zainteresowania.

Obserwujesz to na co dzień w swojej pracy.

Dokładnie tak. Co roku ponad półtora tysiąca osób wybiera odpowiedni dla siebie kierunek z oferty studiów podyplomowych (mamy ponad siedemdziesiąt różnych kierunków – od biznesowych przez twarde, techniczne do pedagogicznych) czy też studiów MBA na naszej uczelni. Jest to dowód na to, że chcemy wiedzieć więcej. Często powtarzam to moim studentom w kontekście ich studiowania: studia są jak szwedzki stół – jedni biorą niewiele, inni zaś pełnymi garściami. Poprzez naukę poznajemy świat, rozwijamy nasz umysł, który jest potęgą. Od niego tak naprawdę wszystko się zaczyna.

 

Umysł odgrywa bardzo ważną rolę w naszym codziennym funkcjonowaniu.

Wpływa na nasze życie, na nasze działania, na poczucie szczęścia lub jego brak. Umysł ma wielką siłę, który można wykorzystać na wiele sposobów. Wiele nauczyliśmy się na jego temat dzięki psychologii, medycynie i wielu innym naukom. Mnóstwo badań było prowadzonych w celu wyjaśnienia energii, jaką mieści nasz umysł oraz jego zaskakujących mocy. Badania te potwierdzają m.in. że wyobrażanie sobie, że ciało wykonuje ćwiczenia, powoduje wydzielanie tych samych hormonów wzrostu tkanki mięśniowej, które wydzielane są w trakcie właściwych ćwiczeń fizycznych. To potwierdza fakt o sile umysłu i jego oddziaływania na nasze ciało, jak również wpływu na nasze życie i zdrowie. Ale wracając jeszcze do samej siły umysłu, chciałabym przytoczyć fragment pewnej opowieści: „Pewien człowiek znalazł jajko orła. Zabrał je i włożył do kurzego gniazda w zagrodzie. Orzełek wylągł się i wyrastał ze stadem kurcząt. Przez całe życie zachowywał się jak kury, myśląc, że jest podwórkowym kogutem. Drapał w ziemi szukając robaków, piał i gdakał. Potrafił nawet trzepotać skrzydłami i fruwać kilka metrów w powietrzu… bo przecież tak właśnie fruwają koguty. Minęły lata i pewnego dnia zauważył wysoko nad sobą, na czystym niebie wspaniałego ptaka. Płynął elegancko i majestatycznie wśród prądów powietrza, ledwo poruszając złocistymi skrzydłami. Orzeł patrzył w górę oszołomiony.

– Co to jest? – zapytał kurę stojącą obok.

– To jest orzeł, król ptaków – odrzekła kura. – Ale nie myśl o tym. Ty i ja jesteśmy inny niż on.

Tak więc orzeł więcej już o tym nie myślał. I umarł, wierząc, że jest kogutem w zagrodzie…”.

Warto pamiętać, aby każdego dnia stwarzać siebie, kreować swoje życie i spełniać marzenia. Bo mamy w sobie wielką moc.

Trudno jest uwierzyć w siebie samego i swoje możliwości.

Oczywiście, ale nie można się poddawać! Często myślimy o sobie źle albo po prostu o innych myślimy lepiej niż o sobie. Postawy „wtłoczone” w nasze głowy często jeszcze w dzieciństwie determinują nasze zachowania. Czasami nas hamują przed rozwojem i spełnianiem marzeń. Są dla nas pewnymi regułami, w które wierzymy. Jednak ja osobiście stawiam na zmianę. Zawsze powtarzam: jesteśmy wolnymi ludźmi. Mamy realizować swoje marzenia, pasje. Poznawać nowych ludzi, rozwijać się i dbać o nasze szczęście.

Szczęściem dla Ciebie jest…?

Moja rodzina. Jest dla mnie najważniejsza. I zawsze tak będzie, niezależnie, co się wydarzy w przyszłości. Najpierw rodzice i siostra. Od szesnastu lat również mąż i dzieci. Wiem, że cokolwiek by się działo, oni zawsze są i mogę na nich liczyć. Działa to w obie strony. To dla mnie zaszczyt, że mogę dbać – o nich wszystkich i o każdego z osobna. Z rodziny pochodzi miłość, siła i bezpieczeństwo. A to stwarza warunki do dobrego życia, do rozwoju i poczucia szczęścia.

Chyba ciężko jest w dzisiejszych czasach zachować tak bliską więź w rodzinie?

Zgodzę się z Tobą, ale musimy pamiętać o jednym. Rodzina to podstawa. To fundament naszego funkcjonowania.. Miałam to szczęście, że dorastałam w domu pełnym ciepła, miłości i wzajemnego szacunku. Rodzice byli i są dla mnie mądrymi przewodnikami i ogromnym wsparciem. To dzięki nim mam „kręgosłup moralny” i wartości, które są tak samo ważne w życiu prywatnym, jak i zawodowym. Dla człowieka są głównym aspektem osobowości, w firmie decydują o kształtowaniu jej kultury organizacyjnej. Rodzice nauczyli mnie szacunku do pracy, a przede wszystkim do ludzi. Warto, pomimo biegu, w jakim żyjemy, rodzinie poświęcić szczególne miejsce w sercu i życiu.

A siostra?

Z Marzenką mam szczególną więź. Pomimo tego, że dzieli nas prawie pięć lat (jestem starszą siostrą) i mieszka wiele tysięcy kilometrów od Poznania – jesteśmy jak siostry bliźniaczki. Wyczuwamy swój nastrój na odległość i razem czujemy się doskonale. Jestem z niej bardzo dumna. Dba o swoją rodzinę, rozwija się zawodowo. Kocham ją bardzo mocno. Jesteśmy w stałym kontakcie. Codziennie ze sobą piszemy i rozmawiamy. Jesteśmy na bieżąco z tym, co u nas się dzieje. Nie będę ukrywać, że czasem brakuje mi jej tu na miejscu. Chciałabym wyjść z nią na kawę, i tak zwyczajnie pobyć chwilę razem. Tak po prostu po siostrzanemu. Chciałabym móc spędzać z nią więcej czasu, jednak odległość niestety robi swoje. Ale dzięki technologii sobie radzimy. (śmiech)

Miłość jest dla Ciebie ważna?

Oczywiście! Miłość uskrzydla. Dojrzała miłość dwojga ludzi nie poprzestaje na ich nieustannym wpatrywaniu się w siebie. Daje siłę do patrzenia w jednym kierunku. Mam to szczęście, że szesnaście lat temu spotkałam mojego męża, przy którym mogę wzrastać i rozwijać się, który mnie wspiera, a także otacza opieką. Sam został wychowany w ogromnej miłości i był wspierany przez swoich rodziców. W atmosferze miłości i wzajemnego szacunku wychowujemy również naszych synów. Dużo czasu spędzamy razem, co daje nam wiele radości. To dla mnie ważne, że mój mąż jest moim przyjacielem. W każdej sferze mogę na niego liczyć. Pomimo że jesteśmy razem od wielu lat nadal doskonale się bawimy, lubimy wspólnie spędzać czas, nie zapominamy o randkach i o tym, że jak chłopcy dorosną i pójdą swoją drogą – to my zostaniemy we dwoje.

Nasi synowie Oskar i Olaf są wspaniałymi chłopakami, pełnymi pasji i ciekawości życia. Cieszymy się, że możemy im pokazywać świat i nowe perspektywy, szanując jednocześnie ich wybory.

Gosiu, masz marzenia?

Mam mnóstwo marzeń, ale są one mało wyrafinowane. (śmiech)

A te najważniejsze?

To bycie nadal szczęśliwą. Wiem, brzmi prozaicznie, ale to marzenia o spokoju, uśmiechu po przebudzeniu, o mocy oddychania pełną piersią i energii napędzającej do działania. To zdrowie bliskich mi osób, a także szczęście rodzinne. Co do pasji, to mam skryte marzenie przebiegnięcia maratonu i „podjechanie” Przełęczy Karkonoskiej bez schodzenia z roweru… (śmiech) A z tych szerszych marzeń… dotyczą one wszystkich dzieci na świecie. Chciałabym, aby dorastały w wolnym i spokojnym świecie, by nie doświadczały zła i wojen. By były kochane i mogły doznać szczęścia posiadania kochającej rodziny, która w moim odczuciu jest podstawą tego, aby w pełni się rozwijać i realizować swoje marzenia.

 

Stylizacja: Basia Józefiak /  Twoja PeSa

Fryzura: Justyna Nowak

Make up: Justyna Środowska

strona 6
sukienka: własność modelki
kolczyki: 10 DECOART
naszyjnik: FreyWille
strona 9
koszula i spodnie: własność modelki
kolczyki: 10 DECOART
naszyjnik i bransoleta: FreyWille
strona 10
sukienka: własność stylistki
naszyjnik i bransoletki: FreyWille