Jedna z bocznych ulic Starego Rynku usytuowana niedaleko placu Kolegiackiego. To tu mieszczą się Apartamenty Wodna 12, które urzekają odwiedzających je gości. Pozwalają odpocząć, zrelaksować się, a od niedawna również można tam pysznie i zdrowo zjeść. O początkach biznesu, który znalazł już swoich wiernych odbiorców, rozmawiam z właścicielem Adamem Rajkowskim.

Rozmawia: Piotr Chabzda

Zdjęcia: Archiwum Wodna 12

 

Od razu muszę się do czegoś przyznać. Jakiś czas temu byłem u Państwa na kolacji i przyznaję, że Wasza kuchnia urzeka.

Miło mi to słyszeć. 

Panie Adamie, skąd narodził się pomysł na stworzenie Wodnej 12?

Pomysł narodził się trzy lata temu. Na początku chciałem wynajmować domy, które po remoncie – podniesieniu ich standardu – miały być wynajmowane innym osobom. Z biegiem czasu  zdecydowałem się na wynajem nieruchomości w systemie RBNB, krótkoterminowo. Zacząłem szukać też innych nieruchomości, które można by było wynajmować w podobnym stylu. Po pewnym czasie, dzięki mojej znajomej, która ma biuro nieruchomości, udało mi się znaleźć czwarte piętro na ulicy Wodnej 12. Po pewnym czasie wynająłem je i przygotowałem pod wynajem krótkoterminowy.

 

Ale na tym się nie skończyło.

Pomysł na kolejne pokoje i wynajęcie trzeciego piętra przyszedł z biegiem czasu. Aranżacja pokoi w stylu nawiązującym do tego, w jakim utrzymana jest cała kamienica, to nie tylko duże wyzwanie, ale również inwestycja. Z pomocą Jowity Mareckiej [projektantki, dekoratorki wnętrz, twórczyni scenografii i wydarzeń specjalnych – przyp. red.] stworzyliśmy wyjątkową przestrzeń. Każdy z pokoi jest inny. Zachowaliśmy w nich podobny styl nawiązujący do starych budynków, kamienic, wnętrz.

Nie bał się Pan rozpoczynać inwestycji w starym budynku, który mógł skrywać w sobie wiele „niespodzianek”, utrudniających remont?

Ryzyko było, bo tego nie da się uniknąć. Chciałbym jednak nadmienić, że tego typu miejsca mają w sobie duszę. Kiedy przeprowadzaliśmy remont restauracji znajdującej się na parterze kamienicy, odkryliśmy piękne unikatowe belki. Są to oryginalne wzmocnienia, które udało nam się uratować i pokazać. Podobnie wygląda sytuacja z czerwoną cegłą, która wspaniale oddaje klimat miejsca i jego historię. Pamiętam, jak sam skuwałem tynk z jednej ze ścian. Udało mi się odkryć przepiękny łuk, który widoczny jest w naszej drugiej sali.

Samo prowadzenie takiego projektu jest ciężkie?

Prowadzenie restauracji jest zajęciem bardzo absorbującym, a prowadzenie wynajmu apartamentów – wymagającym. Trafiają do nas różni goście, którzy oczekują wielu rzeczy. Spełniamy ich oczekiwania i tym możemy się poszczycić. To właśnie dzięki nim stworzyliśmy restaurację, która najpierw serwowała wyłącznie śniadania. Dzisiaj możemy pochwalić się naprawdę pysznymi daniami restauracyjnymi.

Panie Adamie, gdyby Pan miał w skrócie opisać kuchnię, którą Państwo serwują, to co jest Waszym wyróżnikiem?

Przede wszystkim bazujemy na produktach wysokiej jakości, produktach regionalnych. Wspólnie z Marcinem Banasiem wymyślamy nowe dania, które zaskakują swoją formą, ale również smakiem. Zależało nam na tym, by stworzyć profesjonalną kuchnię, nawiązującą do regionu, ale nie tylko. Kuchnia polska ma w sobie ogromny potencjał i chcemy go zaprezentować. Potrawy przygotowujemy metodą sous vide. Dzięki temu zachowują swoje walory smakowe oraz odżywcze. Dania są aromatyczne, delikatne w smaku i lekkie. Komponujemy je z produktów sezonowych. Chcemy, by szczególnie nasze warzywa zawsze były zawsze związane z aktualną porą roku. Smaki naszych potraw mają przywoływać wspomnienia najlepszych lat dzieciństwa, jak również klasyki z przeszłości w nowej odsłonie dla naszych zagranicznych gości.

Poznaniacy lubią eksperymenty kulinarne?

Oczywiście, że tak! Lubimy dobrze i zdrowo zjeść. Coraz częściej zwracamy uwagę na jakość produktów, z których są przygotowywane potrawy. Sami też zwracamy uwagę na to, co serwujemy naszym gościom. Stawiamy na jakość produktu, bo jest jedną z ważniejszych zasad dobrej kuchni.

Apartamenty i restauracja to nie jedyne miejsca, które proponujecie swoim gościom. W lipcu otwieracie ogródek.

To prawda. Wspólnie z Pubem Napiwek pod koniec lipca otwieramy ogródek, który będzie ciekawą opcją spędzania czasu na świeżym powietrzu. Nasi goście nie tylko będą mogli odpocząć w komfortowych warunkach, zjeść pyszne jedzenie, ale również złapać chwilę oddechu w zielonej przestrzeni naszego ogrodu.

Wodna 12 kryje w sobie wiele atrakcji…

Dokładnie tak. Obecnie jesteśmy na etapie rozszerzania naszego restauracyjnego menu. Wprowadzamy steki, których w niej brakuje oraz jedną pozycję, która będzie dość dużą niespodzianką. W planach mamy jeszcze przygotowanie własnych nalewek, którymi będziemy raczyć podniebienia naszych gości.

Gdy patrzy Pan na to miejsce, czuje Pan satysfakcję?

Ogromną. Najbardziej cieszę się, jak widzę naszych gości, którzy są zadowoleni z naszej opieki. Zarówno w ten lokal, jak i cały biznes włożyłem całe swoje serce, a każda pochwała i pozytywna opinia dowartościowują i utwierdzają w tym, że ma to sens i musimy po prostu cały czas dbać o poziom i jakość tego, co do tej pory osiągnęliśmy.