Zabiegani i zmęczeni zapominamy często o tym, aby dostarczyć naszemu organizmowi odpowiedniej ilości witamin. Łykamy suplementy, po których efekt widoczny jest dopiero po pewnym czasie. Możemy jednak  skorzystać z niezwykle skutecznej alternatywy – kroplówek  witaminowych. O trendzie, który rozwija się w ekspresowym tempie oraz mocy sprawczej terapii witaminowych rozmawiam z prezes  Feel Good Kliniki Ozonoterapii i Terapii Witaminowych Irminą Godawą.

Rozmawia: Piotr Chabzda

Zdjęcia: Patryk Pawłowski

 

Witaminy podawane dożylnie to jeden z najlepszych sposobów na szybkie dostarczenie organizmowi potrzebnych składników. Jak często powinniśmy poddawać się takiej terapii?

Wszystko zależy od zapotrzebowania oraz  braków w naszym organizmie. Osoby po ciężkich, wyniszczających chorobach, u których te braki są duże, będą potrzebować serii (minimum sześć-dziesięć infuzji). Osobom chcącym wzmocnić swoją odporność i uzupełnić podstawowe niedobory rekomendujemy cztery do sześciu wlewów. Profilaktycznie w okresie wzmożonej aktywności fizycznej i umysłowej suplementacja nawet jedną skoncentrowaną dawką witaminowego kompleksu wzmocni i uodporni nas na niekorzystne czynniki. Na stałe współpracujemy z lekarzami, którzy diagnozują każdego naszego pacjenta, analizują wyniki badań i dobierają terapię w sposób zindywidualizowany. Serie „witaminowych bomb” można powtarzać co trzy-cztery miesiące.

Trend witamin w kroplówkach cały czas się rozwija. Na mapie Polski powstaje coraz więcej miejsc świadczących takie usługi. Kto najczęściej korzysta z zabiegów witaminowych?

Tak,  w ostatnich  latach znacznie wzrosła świadomość Polaków w kwestii zdrowia i profilaktyki groźnych chorób. Chcemy być zdrowi, silni i fit. Dbamy o siebie, badamy się, zdrowo odżywiamy, uprawiamy sport. Kolejnym etapem jest suplementacja. Ta dożylna wchłania się w stu procentach, daje natychmiastowe efekty i omija przewód pokarmowy, eliminując tym samem potencjalne skutki uboczne. Blisko trzy czwarte naszych klientów to osoby zmagające się z ciężkimi, przewlekłymi chorobami:  nowotworami, boreliozą, SM. Sporą część stanowią pacjenci, którzy wyszli z choroby i świadomie chcą wzmocnić swój organizm. Kolejna grupa to sportowcy korzystający z infuzji dodających siły, energii, zwiększających podatność organizmu na wysiłek oraz regenerujących po nim. Pozostały procent to klienci korzystający z kroplówek oczyszczających, przyspieszających metabolizm, wpływających na urodę  oraz procesy myślowe. Można więc powiedzieć, że kliniki witaminowe to odpowiedź na potrzeby współczesnego człowieka.

Czy suplementując nasz organizm możemy przedobrzyć z witaminami?

Oczywiście, że tak. Dawki, stężenia, rodzaj nośnika mają ogromne znaczenie. Uznana medycyna ortomolekularna wspiera proces leczenia poprzez zwiększenie stężenia substancji naturalnie występujących w organizmie. Niemniej z niczym nie można przesadzić. Witaminy A,D,E,K (rozpuszczalne w tłuszczach) najłatwiej przedawkować. Ale występują też witaminy, którymi „najeść na zapas” się nie da – np. witamina C. Nie gromadzi się ona w organizmie, dlatego tak istotna dla naszej odporności i zdrowia jest jej stała suplementacja. W Feel Good o dawkach witamin, minerałów, ozonu i innych preparatów decyduje lekarz. To jedyne właściwe postępowanie.

A czy witaminami możemy leczyć?

Jasne! Witaminami leczymy. Są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Podam kilka przykładów: witaminy z grupy B wzmacniają układ nerwowy. Witamina K leczy zaburzenia krzepliwości, witamina B12 niedokrwistość, witamina A trądzik, witamina D stanowi podstawę leczenia osteoporozy. Kompleksy witaminowe doskonale regenerują organizm i uzupełniają niedobory powstałe np. na skutek chemioterapii.

Pani Irmino, z wykształcenia jest Pani pielęgniarką – Feel Good to wyjątkowe miejsce. Spełnienie marzeń?

(śmiech) Ponoć marzenia się nie spełniają – marzenia się spełnia. I faktycznie swoje spełniłam. Powstało miejsce wyjątkowe. Miejsce z charakterem, klimatem i bardzo pozytywną energią. Jedyne na mapie Poznania, o ile nie Polski, w którym kroplówkę można przyjąć siedząc na leżaku pod chmurką, popijając świeżo wyciskany sok. Atmosfera jest ważna. Docierają do nas ludzie ciężko chorzy. Muszą od nas wyjść z zapasem siły i nadziei. Do terapii zawsze podchodzimy indywidualnie i holistycznie. To człowiek i jego potrzeby są dla nas najważniejsze. Stworzenie takiego miejsca to jedno, drugie utrzymanie poziomu i wspomnianego charakteru. Bez najlepszego zespołu na świecie byłoby to niemożliwe. To ludzie tworzą atmosferę danego miejsca. I mam to szczęście otaczać się osobami absolutnie wyjątkowymi.

Profesjonalizm w takim miejscu to chyba podstawa…

Dokładnie tak. Profesjonalizm w szerokim rozumieniu. Ciepłe, dające poczucie bezpieczeństwa miejsce, bardzo dobry sprzęt jednorazowego użytku, najlepszej jakości preparaty, możliwość wykonania specjalistycznych badań laboratoryjnych, konsultacje specjalistów. Do każdego problemu podchodzimy całościowo. Odchudzanie to nie tylko kroplówka z L-karnityną. To badanie podstawowych parametrów krwi i hormonów, konsultacja z dietetykiem i trenerem personalnym, infuzje oczyszczające i przyspieszające metabolizm, niejednokrotnie rozmowa z psychologiem. Tylko kompleksowe podejście jest właściwe i skuteczne. Na koniec, choć to znów aspekt najważniejszy – profesjonalny, doświadczony, uśmiechnięty i niezwykle empatyczny zespół.  Pracujemy z ludźmi i dla ludzi – ich zdrowie i życie jest w naszych rękach. Nie wyobrażam sobie więc innej.

Pani Irmino, pomaga Pani innym, satysfakcja więc chyba pojawia się samoczynnie.

Satysfakcja jest ogromna, zwłaszcza w tych „beznadziejnych” przypadkach. Po kilku zabiegach pacjent wraca, jest uśmiechnięty, ma siłę do dalszej walki i dziękuje za lepsze samopoczucie. Inny jest wdzięczny, że właściwie dobrana terapia uchroniła go przed amputacją nogi. Kolejna osoba rzut SM przechodzi zdecydowanie lżej. Historie naszych pacjentów są różne, ale wszystkie uskrzydlają. Dają poczucie sensu pracy. Motywują do dalszego działania i pomagania innym. Bo właśnie o to w tym wszystkim chodzi.