Faktury, które tworzą harmonię i bogactwo luksusowych tkanin. MARFA ujmuje aurą wyjątkowości oraz ekskluzywnymi kreacjami, które współgrają z kobiecym ciałem. O tym, jak przekuć pasję w firmę modową i od skromnych początków zbudować markę o wyjątkowym stylu i finezji, opowiedziała nam założycielka marki MARFA, Agata Mularczyk-Pyskło, prawniczka, projektantka, estetka.

Tekst: Marta Buzalska

Zdjęcia: Archiwum MARFA

Łączy Pani dwie nietypowe dziedziny – prawo i modę. Skąd pomysł na taki mariaż?

Pomysł na MARFĘ nie pojawił się w mojej głowie nagle. Od początku pasja do mody była dla mnie czymś ważnym – zresztą równolegle z prawem studiowałam projektowanie ubioru w Warszawie, tam też rozpoczęłam pracę u jednego z polskich projektantów. Już na pierwszym roku studiów zaczynałam szyć swoim koleżankom pierwsze projekty oraz przerabiałam własne ubrania na domowej maszynie. Widząc, że moje pomysły cieszą się sporym zainteresowaniem wśród najbliższych, postanowiłam stworzyć małą pracownię w domu mojej babci. Kupiłam przemysłową maszynę do szycia i rozpoczęłam przyjmowanie pierwszych zleceń od mojej rodziny, koleżanek i dalszych znajomych. Powstawały przepiękne projekty, które realizowałam dzięki krawcowej i konstruktorce Ani. Poznałyśmy się siedem lat temu i nasza współpraca trwa nieprzerwanie do dziś.

 

To był początek MARFY?

Można tak powiedzieć. W ten sposób rozpoczęłam rozwijanie firmy polegającej na tworzeniu projektów indywidualnych – głównie sukienek na specjalne okazje. Zadowolone klientki polecały mnie dalej i tak, przez pięć lat bez żadnej reklamy czy ogłaszania się w Internecie, moja pracownia rozwijała skrzydła, a ja z każdym rokiem nabierałam coraz większego doświadczenia. Trzy lata temu postanowiłam stworzyć wszystko to, czego brakowało od początku istnienia mojej pracowni. Nadałam marce nazwę MARFA, zleciłam wykonanie pierwszej profesjonalnej sesji zdjęciowej swojej kolekcji oraz stworzenie strony internetowej, dzięki której mogłam opowiedzieć szerzej o swoim istnieniu. Rok później powstała pierwsza pełnowymiarowa kolekcja, którą sprzedawałam on-line. W tej chwili mamy już za sobą sześć kolekcji – trzy letnie, dwie zimowe i pierwszą, którą rozpoczęłam wejście marki w świat social mediów. Myślę, że gdyby nie doświadczenia zdobyte przez te wszystkie lata pracy nad budowaniem własnej firmy, nie osiągnęłabym takiego sukcesu, z jakiego cieszę się dzisiaj.

A jaka właściwie jest Pani marka? Co ją wyróżnia?

MARFA to moda w ekskluzywnym wydaniu, a jednak niezwykle wygodna, komfortowa. Opisałabym ją jako nowoczesną i świeżą. Lubię, kiedy w moich projektach barwy i faktury harmonijnie się komponują tworząc jedną, spójną całość – elegancką i lekką. Co ważne, wszystkie nasze ubrania powstają na miejscu, w pracowni, dlatego liczba sztuk z danego modelu jest bardzo ograniczona, ale to właśnie tę unikatowość oraz precyzję odszycia nasze klientki bardzo doceniają. Wyjątkowość MARFY polega przede wszystkim na tym, że każda kobieta znajdzie u coś dla siebie. MARFA nie segreguje kobiet na te, które wiedzą, czego chcą i te niepewne swojego stylu, które dopiero są w trakcie jego poszukiwań. Wybierając MARFĘ nasze klientki wiedzą, że będą po prostu dobrze ubrane, a nie przebrane.

Od czego zaczyna Pani pracę nad daną kreacją?

Od wyboru tkaniny. W trakcie projektowania to ona jest najważniejsza – jej faktura i wzór niejednokrotnie podpowiadają mi w jakim charakterze powstanie dana kolekcja.

Co jest dla Pani największym wyzwaniem przy projektowaniu?

Połączenie mojej wizji i tego, co zachwyca mnie w modzie z tym, co cieszy się największą popularnością. Trzeba to dobrze zrównoważyć i umiejętnie połączyć, by zachować spójność marki, a jednocześnie trafić do serc klientek. Na szczęście to one są też moją największą inspiracją i zawsze podpowiadają mi, czego oczekują i jak pragną wyglądać.

To daje satysfakcję?

Tak. Moda jest dla mnie wyzwaniem, ogromną przyjemnością i pasją. Uwielbiam projekty, które wymagają ode mnie i mojej najlepszej konstruktorki fantazji i finezji. Kiedy po wielu próbach i błędach powstaje projekt końcowy, który zachwyca, sprawia mi to największą przyjemność.

Który z projektów MARFY jest wyjątkowo doceniany przez klientki… i Panią?

Nasze klientki wyjątkowo upodobały sobie bluzkę Priano z ozdobami wyszywanymi złotymi nićmi na dekolcie. Aplikacja w formie frędzli i plecionego wałka nadaje jej intrygującego charakteru. Jest to projekt z pierwszej kolekcji rozpoczynającej sprzedaż internetową i do dziś cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem. Ja sama zaś mam ogromną słabość do naszych projektów z jedwabiu lub takich, które wymagają największej precyzji w procesie tworzenia. Takich przykładów mogłabym wymienić sporo – w naszej obecnej kolekcji są to z pewnością: sukienka Hana, spódnica Sienna lub bluzka Sophia.

Jaką radę dałaby Pani tym, którzy są dopiero zaczynają stawiać pierwsze kroki w projektowaniu?

Warto być reprezentantem własnej marki. Czasem zauważam, że projektant w ogóle nie odzwierciedla stylu i charakteru swoich projektów – uważam, że to błąd. Dla mnie wizerunek projektanta powinien by spójny z tym, co tworzy i oferuje swojej grupie odbiorców. Ważne jest, żeby w tym, jak wygląda był przekaz i opowieść o jego marce.