Z billboardów spoglądają na nas celebryci różnej maści, którzy nieuznającym sprzeciwu głosem mówią: „kup, zastosuj, weź kredyt, a nawet dwa, oddasz później, za rok, może zdążysz przed własnym końcem… stać cię na to, a jeżeli nie, to masz tu kartę kredytową – dwa tysiące na dzień dobry, bez zobowiązań, bez dokumentów, promocja zero procent, zero obowiązków, zero nadziei”. Na szczęście z eteru docierają do nas również komunikaty mądre, sensownie odpowiadające na ludzkie pragnienia i potrzeby.

Po niemalże trzydziestu latach wciskania nam wszystkiego zewsząd, reklamodawcy zaczęli rozumieć, że to najprostsza droga donikąd. Staliśmy się mniej wrażliwi na nachalną promocję, na krzyk, na puste słowa wydmuszki. No bo, drodzy Państwo, ile można? Komunikaty typu: „więcej, więcej, więcej” coraz częściej zastąpione zostają przez: „możesz, warto, wybierz mądrze, znamy twoje potrzeby”. Po czym okazuje się, że ktoś rzeczywiście zadał sobie trud, pochylił się nad insightami i dobrze poznał swojego odbiorcę. Okazuje się, że można promować produkt czy usługę, nie robiąc z człowieka bezmyślnej, dwunożnej istoty, przyjmującej za prawdę wszystkie kłamstwa świata, której zadaniem jest wydać pieniądze szybko, bez namysłu, na byle co, zaraz, natychmiast.

Prawie trzy dekady wolnej Polski: zachłyśnięcie się demokracją, wolnością, kapitalizmem, nadmiarem i pozłotkiem, które swego czasu stało się dla nas najwyższej próby złotem. Dzięki niedostępnym wcześniej produktom oraz usługom mogliśmy poczuć się panami świata, mogliśmy mieć to, czego inni niegodni są zdobyć. Must have czasów przełomu: auto na czterech kołach z alufelgami, apartament z widokiem, maszyna do ugniatania ciasta, abonament na siłownię, urządzenie do pieczenia chleba, mikser, malakser, ekspres do kawy, meble z sieciówki, magiczne garnki i ubrania z metką. Istny zawrót głowy. Tymczasem, jak pokazują badania, coraz częściej nie chcemy spędzać życia na pracy od rana do nocy, na kupowaniu przedmiotów, z których i tak nie skorzystamy z braku czasu, na zadłużaniu się na potęgę, oszczędzaniu na później, które może nigdy nie nadejść. Zamiast samochodu w garażu jest więc rower, a w telefonie aplikacja umożliwiająca wynajem auta na minuty. Wakacje nie są opcją z katalogu, strona sto osiemdziesiąt, cena trzy tysiące pięćset plus VAT, ale efektem organizacji czasu na własną rękę. Coraz częściej eksplorujemy zamiast marzyć, korzystamy zamiast zbierać, ruszamy w przestrzeń miasta zamiast siedzieć przed telewizorem. Rzeczywistość się zmienia, a my stajemy się świadomymi konsumentami życia, obywatelami świata, którzy nadal objuczeni w bezużyteczne artefakty z końca XX zaczynają doceniać wolność wyboru.

Z przyjemnością patrzę, jak nowe trendy rozprzestrzeniają się coraz szybciej i żwawiej. Oczywiście oznacza to również triumf aplikacji, których popularność polega na prostocie przekazu, szybkości komunikacji, na minimalizowaniu konsumowanej treści. Filtry nałożone na publikowane w Internecie zdjęcia zmieniają świat na lepszy, dodają koloru, smaku, wygładzają cerę, ukazują nieistniejącą stronę rzeczywistości. Jeszcze nie jesteśmy gotowi na pokazanie otoczenia takim, jakie jest, ciągle szukamy kadrów, a ze zdjęć wybieramy te, które są estetyczne, niepokalane. A przecież rzeczywistość to połączenie biedy i bogactwa, to centrum handlowe, do którego dojść trzeba poharatanym przez codzienność chodnikiem ze śpiącym tu od lat menelem. Życie to radość zmiksowana ze smutkiem. Życie to nie tylko najmodniejsze knajpy czy multipleksy, ale i bary mleczne, zapomniane piekarnie z chlebem pszennym i pachnące naftaliną second handy. Jeszcze trochę aspirujemy, jeszcze brakuje nam odwagi, aby bardziej żyć, niż mieć. Zmieniamy się jednak, pozwalamy sobie na więcej, odrzucamy klisze i zdobywamy się na odwagę, aby wyjść czasem z pozłacanej ramy podrasowanej Photoshopem. Polubiłem zmiany, przytuliłem je mocno i naprawdę bardzo się cieszę z ich permanentnej obecności w życiu. Polecam serdecznie.

Krzysztof Koczorowski – od kilkunastu lat zajmuje się projektowaniem marki. Na swoim koncie ma ponad 150 nazw, które stworzył na potrzeby powstających firm, wprowadzanych na rynek produktów oraz usług. Opracował i wdrożył kilkadziesiąt strategii komunikacyjnych zarówno dla międzynarodowych korporacji, jak i firm rodzinnych. W 2010 roku założył Studio Brandingowe KARAT-e. Absolwent programu MBA oraz studiów podyplomowych: innowacyjne zarządzanie marką, projektowanie usług, psychologia w biznesie. // www.karat-e.pl