Na tę rozmowę czekałem od dawna. Kiedy pierwszy raz usłyszałem, że będę rozmawiać z prezesem jednej z największych firm kosmetycznych w Polsce nie ukrywam, przeszył mnie dreszcz. Jakie pytania zadać osobie, która stworzyła międzynarodowy biznes, a produkty tej marki pokochały miliony kobiet na świecie? Był stres i dużo emocji. Jednak spotkanie z Tomaszem Gołębiewskim, prezesem firmy NESPERTA, właścicielem marki SEMILAC, to jeden z tym momentów, kiedy człowiek uświadamia sobie, że robiąc to, co się kocha, można rozwinąć horyzonty i realizować stawiane sobie cele, jakie wpływają na realizację najskrytszych marzeń.

 

Rozmawia: Piotr Chabzda

Zdjęcia: Justyna Kwiatkowska, Piotr Folkman / FotograFY

 

Trochę się stresuję…

Tomasz Gołębiewski: Spokojnie, ja podobnie… (śmiech)

Zaczynamy?

Proszę bardzo!

Kobieta Semilac to kobieta…

…nowoczesna. Otwarta na to, co ją otacza. Rozumie swoją rolę w społeczeństwie, ale cały czas chce się rozwijać. Jest ambitna, a zarazem nowatorska.

Podąża za trendami?

Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że to właśnie nasza kobieta, klientka je kreuje.

Spełniacie kobiece fantazje?

(śmiech) W kwestii tego, co możemy zrobić z paznokciami oraz makijażu na pewno. Uważam, że inspirujemy kobiety do działania – mam wrażenie, że na wielu polach. Bo możemy banalnie zacząć od lepszego samopoczucia, które osiągają dzięki naszym kosmetykom, skończywszy na wielkich sukcesach, które osiągają właśnie dzięki tej podkreślonej  i uwolnionej pewności siebie. Pamiętajmy, że tworzenie produktów dla kobiet to niełatwe zadanie. W swojej ofercie mamy ponad trzysta kolorów. Dzięki ich bogatej gamie każda z naszych klientek może znaleźć dla siebie odpowiednie odcienie. Zdarzają się jednak sytuacje, kiedy okazuje się, że nasza paleta nie ma tego wymarzonego koloru. Ostatnio podczas wizyty u naszego dystrybutora w Grecji podeszła do mnie kobieta i mówi: „Panie Tomaszu, ale u Was nie ma czerwonego czerwonego”. Mamy w swojej ofercie trzydzieści sześć czerwonych odcieni, ale akurat tego w niej, jak widać, nie ma. (uśmiech)

Tomasz Gołębiewski – prezes firmy Nesperta, właściciel mari SEMILAC

Skąd bierze się u Państwa przekonanie, że to właśnie te odcienie przypadną do gustu klientkom marki SEMILAC?

Obserwujemy to, co dzieje się na świecie. Obecność na targach w Mediolanie czy Nowym Jorku pomaga nam w kreowaniu nowości, które wpisują się w światowe trendy. Dostosowujemy je do potrzeb naszych odbiorców i tym samym spełniamy ich marzenia. Tworzymy, wymyślamy nazwy. Pomaga nam w tym również platforma kreatywna SEMILAC HUB, gdzie nasze klientki mogą podzielić się swoimi pomysłami za pośrednictwem tego medium.

Co takiego jest w Waszych kosmetykach, że kobiety je pokochały?

Magia. Nasze kosmetyki to nie tylko bogata paleta kolorów. Wyróżnia je wysoka jakość oraz przystępna cena. Wiele czasu poświęciliśmy na to, by osiągnąć jakość na poziomie światowych marek premium, nie zwiększając ceny za produkt. W ostatecznym rozrachunku udało się i to jest nasz duży sukces. Dodatkowo chcieliśmy podarować kobietom kosmetyki trwałe, dzięki którym będą mogły zaoszczędzić czas i przeznaczyć go na sprawy dla nich ważne. Ten cel też zrealizowaliśmy.

Prace nad produktem muszą sporo trwać, ale również kosztować…

Dla nas najważniejsza jest jakość. Cały proces tworzenia receptur, badania i później testowania kosmetyków trwa czasem dwa-trzy lata. Ale takie podejście pozwala nam spać spokojnie.  Chcemy przekazać naszej klientce produkt najlepszy. Taki, który spełni jej oczekiwania. Klient w dzisiejszych czasach jest już wyedukowany. Nie działają na niego chwyty marketingowe. Stawiamy na jakość, choćby to miało nas kosztować dużo więcej. Uczciwie podchodzimy do biznesu. Tym samym również do naszych klientek. 

Rzeczywistość to weryfikuje?

Dokładnie tak! Zdarza się, że co niektóre produkty, które chcemy wdrożyć do produkcji się nie sprawdzą na etapie naszych wewnętrznych testów. Wtedy po prostu ich nie produkujemy. Odrzucamy te kosmetyki, które są wystarczająco dobre. Chcemy, aby były perfekcyjne. Niezależnie od kosztów, jakie ponosimy. 

Jest Pan nieustępliwy.  

W pewnych kwestiach na pewno. Kiedy widzę cel i wiem, jak go zrealizować, to po prostu go realizuję. Zawsze powtarzam osobom, które u nas pracują, że cele są po to, aby je osiągać. Tym samym realizować marzenia.

Edukujecie oraz inspirujecie kobiety. Dajecie im szansę rozwoju oraz eksperymentowania z kosmetykami.

Takie jest nasze zadanie.  W naszej firmie odsetek kobiet stanowi sześćdziesiąt trzy procent. W kadrze managerskiej – pięćdziesiąt na pięćdziesiąt. Bardzo sobie cenię ich wiedzę, zaangażowanie. Kobiety są bardzo wytrwałe. Pracują  i działają ambitnie. Wyzwalamy w kobietach ich potencjał, który często jest zablokowany przez schematy, stereotypy. W naszej firmie każdy jest akceptowany. Świadczy o tym chociażby otrzymana przez nas Karta Różnorodności, którą posiada wyłącznie blisko dwieście firm w Polsce.

Budujecie społeczność wokół marki.

Marka Semilac ze społeczności wyrosła. Dlatego tak bardzo jesteśmy sfokusowani na miłośniczkach naszych produktów, z którymi regularnie spotykamy się na organizowanych przez nas evenrach, pokazach, ale i prowadzimy aktywny dialog w social mediach. Dodatkowo, w tym roku wprowadziliśmy nasze programy CSR, które wspomagają rozwój przedsiębiorczości kobiet. Jednym z nich jest program „All in my hands”. W ramach programu CSR cztery złote ze sprzedaży każdej butelki lakieru z serii Semilac ALL IN MY HANDS zostaje przekazane na rzecz warsztatów edukacyjnych dla studentek kosmetologii oraz granty finansowe na założenie własnej firmy, będące nagrodą w ramach szkoleń.

Sylwia Gołębiewska – współwłaścicielka marki SEMILAC i manager produktu kosmetycznego SEMILAC

Stawiacie na rozwój.

Na pewno nie stoimy w miejscu. (uśmiech) Rozwijamy naszą Akademię SEMILAC, w którą angażuje się moja żona, Sylwia. To ona jest jej twórczynią.  Jest człowiekiem, który ma pasję ciągłego uczenia się i uczenia innych ludzi. Dzięki niej bardziej możemy wsiąknąć w społeczność kobiet. Czuwa nad pracami dotyczącymi kosmetyków. Dba o ich najwyższą jakość i to, aby w pełni satysfakcjonowały nasze klientki.

Teraz trochę wyliczeń: pięć lat marki SEMILAC, sklepy na pięciu kontynentach (w trzydziestu pięciu krajach). Przyznam szczerze – liczby robią wrażenie. Jak wyglądały początki Państwa działalności?

Od początku moich działań w branży kosmetycznej stawiałem sobie za cel stworzenie globalnej marki, która zachwyci kobiety na całym świecie. Takiej, która będzie synonimem najwyższej jakości za rozsądną cenę. Takiej, która pozwoli kobietom uwalniać ich potencjał i spełniać nawet najbardziej odważne marzenia. Sam nie boję się marzyć. Dzięki chęci samorealizacji z hurtownika stałem się producentem. Dzięki nieustannemu uczeniu i doskonaleniu się przekształciłem markę lokalną w koncept obecny dziś już na pięciu kontynentach. Nie obyło się bez potknięć i porażek, ale z każdej takiej sytuacji wyciągałem odpowiednie wnioski i działałem dalej. Jesteśmy firmą, która działa po swojemu. Na każdym rynku chcemy działać niestandardowo, przekraczać granice i wytyczać nowe ścieżki – w każdej z dziedzin. Jestem dumny, że nikogo nie naśladujemy, wręcz przeciwnie – to my stanowimy benchmark dla innych. Nie bałem się słuchać i uczyć od innych. Wspólne cele, nasze cele – wierzę, że to napędza mój zespół. Dlatego dziś już nie skupiamy się na wczorajszych sukcesach, a wybiegamy daleko w przyszłość.

Jak prowadzi się taki biznes w Poznaniu?

Jesteśmy bardzo zadowoleni, że możemy promować wielkopolską przedsiębiorczość. Ludzie, którzy tu mieszkają, mają ją wpisaną w DNA. Nie ukrywam, że w momencie rekrutacji ludzi do pracy wybieram ich pod kątem testu na inteligencję emocjonalną i wartości zawodowych. To daje mi możliwość budowania zgranej grupy ludzi. Mam ogromne szczęście do zespołu, z którym pracuję. To fantastyczni ludzie. Eksperci w swojej dziedzinie. Są zdeterminowani do tego, aby osiągnąć sukces. Sami z siebie podnoszą sobie poprzeczkę w pracy, dzięki czemu kreatywnie się rozwijają.

Czują odpowiedzialność za biznes?

Wydaje mi się, że po części na pewno. Dlatego też, aż tak im zależy na rozwoju marki SEMILAC. Bardzo lubię obserwować ich jak pracują. To mnie pobudza do wymyślania i kreowania nowych rozwiązań. Są zaangażowani. Często ich pomysły mnie zaskakują, ale również inspirują i utwierdzają w tym, że idziemy w dobrym kierunku.

Jest Pan ekspertem w swojej dziedzinie?

Przez wiele lat zastanawiałem się nad tym, kim w zasadzie jest ekspert. Kiedy człowiek staje się ekspertem.

Jakieś wnioski?

Ekspertem w swojej dziedzinie może być człowiek, który ma na swoim koncie już tyle błędów, że więcej już się nie da. Zdaje sobie sprawę z tego, jakich nie należy już popełniać. To pozwala mu wypowiadać się na dany temat, ponieważ wie, co przeżył i z jakimi problemami się borykał.

Autentyczność jest ważna?

To podstawa prawidłowego funkcjonowania. Zarówno w życiu codziennym, jak i w pracy powinniśmy być tacy sami, nie przybierać masek. Nieważne, jak Cię ludzie postrzegają – musisz być sobą. Żyjemy w szybkich czasach, które nie pomagają nam spokojnie żyć. Powinniśmy być bardziej tolerancyjni, zauważać różnorodność i czerpać z niej tyle, ile się da, aby się rozwijać.

 

Jubileusz pięciolecia to czas na pierwsze podsumowania. Wzloty były, a upadki?

Jak w każdym biznesie. Firma to nie są same sukcesy. To sinusoida. Było wiele pomysłów, które mogliśmy wdrożyć, jednak tego nie zrobiliśmy.

Patrząc na z perspektywy lat działalności firmy, zmieniłby Pan coś w drodze, którą Państwo realizowali przez ostatnie lata?

Nic. Wszystko zrobiłbym dokładnie tak, jak to zrobiliśmy. Ten bagaż doświadczeń i wiedzy pozwala mi rozwijać markę, kreować i tworzyć nowe trendy.

Satysfakcja jest chyba ogromna?

Jestem człowiekiem, który nigdy nie ma dość. Satysfakcja jest ogromna, ale cały czas chcę osiągać więcej. Podbić nowe rynki, rozwinąć nowe linie produktów. Jedyne, do czego muszę się Panu przyznać i nad czym ubolewam jest to, że za rzadko u nas w firmie celebrujemy nasze sukcesy. Rzeczywiście brakuje nam takiego zatrzymania się i wzajemnego podziękowania za to, co zrobiliśmy. Musimy nad tym popracować.

A rodzina? Domyślam się, że dzieci chcą iść w ślady rodziców?

Na pewno się inspirują. Najstarsza córka myśli o tym, żeby zostać managerem innowacji, kolejna studiuje psychologię, bo chce zostać coachem biznesowym. Najmłodsza, mając dziewięć lat chce już zakładać własne firmy, być weterynarzem. Ma bardzo duże plany, co mnie cieszy, bo widzę w niej zapał i potencjał.. Syn również ma świetne pomysły – tworzy materiały filmowe i marzy o tym, żeby stać się znanym youtuberem i testerem gier komputerowych, cow pełni wspieram. Wiem, że wsparcie mojej żony oraz moje dla naszych dzieci dużo znaczy. Chcemy, aby się rozwijały i poznawały świat takim, jakim jest.

Panie Tomaszu, na koniec – lubi Pan wyzwania?

Uwielbiam! W życiu liczą się challenge. Jeżeli coś jest trudne, to chcę to robić. Jeśli jest zbyt łatwe, to sobie po prostu odpuszczam. W tym roku planujemy mocno rozwinąć naszą sieć franczyzową i to jest duże wyzwanie. Dopełnienie pełnej gamy kosmetyków do twarzy to kolejny cel na nadchodzące miesiące. Te działania są sporymi wyzwaniami. Uwielbiam wychodzić ze swojej strefy komfortu, i to mi daje fun, ale również pozwala się rozwijać i spełniać marzenia.

Spełniły się?

Bardzo dużo marzeń się już spełniło, ale jeszcze jest takie jedno marzenie, żebym kiedyś mógł w Dubaju, Chinach czy w Nowym Jorku, przechodząc przez galerię handlową zobaczył swoją wyspę franczyzową SEMILAC, porozmawiał z obsługą jako zwykły klient i poczuł ich energię i przekonanie, że w naszych kosmetykach można się zakochać.