Wyłączenie karalności przekroczenia granic obrony koniecznej w domowym azylu

Każdy z nas w domu chce czuć się bezpiecznie. Nikt z nas nie życzy sobie zbędnej ingerencji w prywatną strefę, nie życzy sobie nieproszonych gości.

Kilka miesięcy temu (19 stycznia br.) zmianie uległy przepisy prawa karnego dotyczące obrony koniecznej. Dotychczas obowiązujące przepisy przewidywały, że nie popełnia przestępstwa ten, kto w obronie koniecznej odpiera bezpośredni, bezprawny zamach na jakiekolwiek dobro chronione prawem. W praktyce osoba zaatakowana bardzo łatwo mogła narazić się na zarzut przekroczenia granic dopuszczalnej obrony koniecznej, w szczególności gdy zastosowała ona środki obrony niewspółmierne dla grożącego jej niebezpieczeństwa. Dokonanie obiektywnej oceny skali grożącego niebezpieczeństwa w sytuacji zagrożenia życia bądź zdrowia, a przez to stwierdzenie wówczas, czy podejmowana obrona jest rzeczywiście konieczna, czy nie, wydaje się wręcz niemożliwe. Dlatego tak łatwo było o przekroczenie granic obrony poprzez użycie nieproporcjonalnych środków lub dopuszczalnego momentu obrony (za wcześnie albo zbyt późno), a tym samym o narażenie się na konsekwencje prawnokarne w związku z podjętą obroną.

W razie przekroczenia granic obrony koniecznej, zaatakowany sam dopuszczał się przestępstwa. W takich sytuacjach można było jedynie liczyć na nadzwyczajne złagodzenie kary przez sąd, względnie na odstąpienie od jej wymierzenia. Wyłączenie możliwości wymierzania kary następowało obowiązkowo jedynie wtedy, gdy osoba przekraczająca granice obrony koniecznej działała pod wpływem strachu lub wzburzenia, usprawiedliwionych okolicznościami zamachu.

Wprowadzona zmiana polega na wyłączeniu karalności za przekroczenie granic obrony koniecznej także w sytuacji, gdy dana osoba odpiera zamach polegający na wdarciu się do jej mieszkania, lokalu, domu albo przylegającego do nich ogrodzonego terenu. Wyłączenie karalności obejmuje również sytuacje, gdy napastnik wdarł się już do wskazanych miejsc, a następnie zaatakował znajdującą się tam osobę, najczęściej właściciela, najemcę, dzierżawcę.

Zaatakowany, który zastosował obronę konieczną, może dopuścić się przestępstwa jedynie wtedy, gdy w rażący sposób przekroczy granice obrony koniecznej – gdy sposób obrony czy też użyte w tym celu środki byłyby oczywiście niewspółmierne do zagrożenia wynikającego z ataku. Nowa regulacja obrony koniecznej sprawia, że w przypadku odparcia zamachu w domu czy mieszkaniu – tam, gdzie powinniśmy czuć się najbezpieczniej – organy ścigania i sąd nie muszą badać stanu emocjonalnego broniącego się, który dotychczas decydował o wyłączeniu jego karalności za podjętą obronę. Zmiana wprowadzona przez ustawodawcę ma być jasnym sygnałem dla obywateli, iż mogą oni bez strachu oraz obaw przed odpowiedzialnością karną bronić się przed skierowanymi wobec nich bezprawnymi atakami w ich domach czy mieszkaniach, w ich bezpiecznym azylu środowisku domowym. Wszak „my home is my castle…”.