Nasz wizerunek świadczy o nas. Schludne ubranie, dobrze skrojona koszula, spódnica czy w przypadku mężczyzn garnitur sprawdzą się w każdej sytuacji. Co jednak zrobić, kiedy chcemy modowo poszaleć? Nadać naszej garderobie barw, odświeżyć ją? Z Basią Józefiak – stylistką, personal shopperką, rozmawiam o złotych zasadach ubioru i o tym, czym się kierować w trakcie ich wyboru.

Rozmawia: Piotr Chabzda

Zdjęcia: Mangda Krajewska, Weronika Trojanowska, Dariusz Myszkowski

 

Pokaż mi swoją szafę, a dowiem się, jakim jesteś człowiekiem. Zgadzasz się z tym, że ubrania które nosimy, świadczą o tym jakimi jesteśmy ludźmi?

Jestem o tym w stu procentach przekonana! Oczywiście nie jestem zwolenniczką oceniania ludzi po pozorach, ale nie możemy udawać, że jednak pierwsze wrażenie ma znaczenie i choćbyśmy nie chcieli oceniać się nawzajem, zawsze w pierwszych sekundach wartościujemy kogoś na podstawie pierwszych gestów, tonu głosu, zachowania oraz ubioru. Dlatego warto to wykorzystać i dbając o strój wystawiać sobie jak najlepsze świadectwo tego, kim jesteśmy.

 

Basiu jak Twoim zdaniem Polacy sobie radzą z doborem ubrań?

Muszę przyznać, że obserwuję w ostatnich latach spore zmiany. Coraz więcej osób interesuje się tematem ubioru. Każdy na swój sposób i w różnych kontekstach swojej codzienności, ale zmiany są zauważalne. Pewnie skłamałabym mówiąc, że generalnie Polacy dobrze radzą sobie z ubiorem, ale coraz większa grupa na pewno tak i do niej dołącza kolejna rzesza osób, która się stara.

 

Jakie błędy najczęściej popełniamy?

Przed wszystkim wciąż nosimy nieodpowiednie rozmiary ubrań i dotyczy to zarówno pań ,jak i panów. Istnieje przeświadczenie, że jeśli mamy gdzieniegdzie zbyt dużo ciała, to lepiej będzie, jeśli założymy coś obszernego. Owszem, może i mniej szczegółów sylwetki będzie do wyłapania, ale z całą pewnością nie będzie to działać korzystnie na całościowy odbiór danej osoby, ponieważ większe ubrania po prostu powiększają. Równie częstym błędem jest noszenie zbyt długich rękawów i nogawek. Kiedy kupujemy w sklepie ubrania nie zawsze mamy długość do nas dopasowaną, jednak wystarczy zrobić drobną poprawkę u krawcowej, by zbyt duża ilość materiału nie przytłoczyła i sylwetka sprawiała wrażenie lżejszej. Trzeci błąd dotyczy raczej naszych zwyczajów, a jest nim zbyt częste robienie zakupów. Ulegamy promocjom, poprawiamy sobie nastrój zakupami, robimy z zakupów sposób spędzania wolnego czasu i przez to kupujemy rzeczy niekoniecznie nam potrzebne, przeładowując tym samym swoją garderobę. Niestety to wpływa później na fakt, że mimo sporej liczby ubrań w szafie, wciąż nie mamy pomysłów w co się ubrać. A prawda jest taka, że mniejsza liczba właściwie dobranych rzeczy, wbrew pozorom, daje większe możliwości.

Z doświadczenia wiem, że wybierając się na zakupy warto wcześniej określić cel. Jednak rzeczywistość niekiedy całkowicie weryfikuje. Chodząc po sklepach, kompletnie nie mogę się odnaleźć w tym, co oferują nam sieciówki. Jak sobie z tym radzić?

Przede wszystkim powinniśmy iść do sklepu bez uczucia, że koniecznie musimy coś kupić. Jeśli wisi nad nami myśl o nadchodzącej okazji czy pilnej potrzebie wymiany jakiegoś elementu garderoby, to będziemy odczuwać presję, z której nie zawsze może wyniknąć właściwy wybór. Warto więc kompletować garderobę wtedy, gdy mamy czas i dobry nastrój. Poza tym poznając wcześniej swój typ kolorystyczny i rodzaj sylwetki od razu możemy odsiać część rzeczy w sklepach i kierować się w stronę tych, które są dla nas odpowiednie.

 

A co sądzisz o zakupach w lumpeksach? Czy jest to pewnego rodzaju alternatywa dla wszechobecnej masowej dostępności ubrań w sieciówkach?

Szperanie w lumpeksach bywa czasochłonne, jednak można w nich znaleźć rzeczy, które pozwolą nam wyróżnić się z tłumu. Pojedyncze egzemplarze tym bardziej temu sprzyjają. Nie zawsze są to najświeższe trendy, które na pewno znaleźlibyśmy w sieciówkach, ale właśnie dzięki temu tworzymy własny styl, a nie powielamy ten wykreowany na kilka miesięcy przez marki.

 

W swojej pracy pomagasz ludziom dobrze wyglądać. Na co zwracasz uwagę kompletując garderobę swojego klienta?

Po pierwsze, muszę wiedzieć kim jest mój klient, jak wygląda jego tryb życia, jaką ma osobowość i co chce „mówić” swoim wyglądem. Bez tych elementów mogę jedynie doradzić, jakie kolory i fasony będą najodpowiedniejsze, ponieważ te wybory zależą jedynie od naszej fizjonomii. Jeśli jednak zależy mi na stworzeniu wizerunku spójnego z tym, kim ta osoba jest, to nie obejdzie się bez zebrania bardziej szczegółowych informacji. Po drugie, pytam o konkretne potrzeby. Niektóre osoby wymagają sporych zmian, a inne chcą jedynie szybko uzupełnić garderobę bez większych rewolucji. Gdy dowiem się tego wszystkiego, zaczynam myśleć o konkretnych elementach garderoby, które byłyby dla mojego klienta najlepsze i wybieram rzeczy, które stworzą tzw. garderobę kapsułową.

 

Standardy się sprawdzają?

Masz pewnie na myśli białą koszulę, jeansy, trencz, czerwone szpilki, granatową marynarkę… Oczywiście są pewne elementy garderoby i damskiej, i męskiej, które są świetną bazą do wielu zestawów, więc jak najbardziej zachęcam do posiadania ich w szafie, jeśli komuś ułatwia to codzienne tworzenie stylizacji. Jednak jako stylistka, czyli osoba, od której wymaga się kreatywności, sądzę, że opieranie garderoby każdego z moich klientów na tych samych elementach byłoby banalne. Zatem jeśli moja klientka chce wyglądać niezwykle kobieco w wielu sytuacjach, możliwe, że wybiorę z nią w sklepie czerwone szpilki, jednak to nie jedyny sposób na podkreślenie kobiecości i będę szukała właśnie wszystkich innych, by nie popadać w rutynę, a moją klientkę odróżnić choć odrobinę od innych.

Zmiana sposobu ubierania się często wiąże się ze zmianą naszego stylu, a nawet postrzegania siebie i swojej samooceny. Czy zdarzyły Ci się przypadki, kiedy klient nie zgodził się z proponowaną przez Ciebie wizją jego ubioru?

Oczywiście, nierzadko zdarza mi się bunt w przymierzalni. (śmiech)  A tak mówiąc serio, bywa, że klient najpierw mówi, że chce odświeżyć wizerunek, wprowadzić zmiany, a potem neguje każdy mój pomysł, ale ja wcale nie oczekuję, że przyjmie każdy bezkrytycznie. Dość często spotkanie ze mną jest rodzajem wyjścia poza strefę komfortu, więc czasem pojawia się sprzeciw. To naturalne. Dyskutuję więc w przymierzalni z klientem, by znaleźć rozwiązanie, które usatysfakcjonuje i jego, i mnie, a to czasem wymaga negocjacji. Nie obrażam się na to, bo rozumiem emocje, które w takich chwilach mogą się pojawiać.

 

Obecnie w modzie jest trend tworzenia garderoby kapsułowej.

Tak, i to jeden z niewielu  trendów, do którego z pełnym przekonaniem namawiam. (śmiech) Garderoba kapsułowa jest zbiorem, w którym wszystkie rzeczy pasują do danej osoby, są w dobrym stanie i, co najważniejsze, są dobrane tak, by pozwalały miksować się ze sobą. Dzięki temu nawet niewiele ubrań daje wiele różnych opcji na różne okazje.

Stworzyłaś autorską metodę siedmiu kroków do zmiany wizerunku. Na czym ona polega?

Pierwszy krok to odpowiedź na pytanie „jak chcę być widziana/y?”. Zastanawiamy się nad komunikatem, który chcemy wysyłać do otoczenia i to staje się punktem wyjścia do dalszej pracy. Drugi to sprawdzenie, w jakich kolorach i fasonach, co do zasady, będzie nam najlepiej. Trzecim jest zweryfikowanie, czy komunikat, który określiliśmy w pierwszym kroku idzie w parze z informacjami, które uzyskaliśmy w drugim kroku. Może się bowiem zdarzyć, że ktoś lubi chodzić pod prąd, nie czuje potrzeby podkreślania swojego typu urody, a wolałby raczej sprawiać wrażenie osoby kreatywnej i oryginalnej. Wówczas szukamy kompromisu, by połączyć te dwie kwestie lub wybrać tę, która z naszego punktu widzenia będzie ważniejsza. Czasem łamanie zasad bywa bardzo dobrym rozwiązaniem i w tym kroku należy to rozważyć. Krok czwarty to znalezienie wyróżnika, czyli elementu, który będzie interesujący i stanie się naszą cechą charakterystyczną. Wyróżnikiem może być wiele rzeczy, np. duża biżuteria, określona i niezmienna fryzura, ulubiony kolor lub sposób łączenia kolorów, rodzaj obuwia, kolor szminki itp. Dopiero w kroku piątym zabieramy się za przegląd szafy, by móc uporządkować jej zawartość w sposób przemyślany, a w kroku szóstym uzupełniamy garderobę o rzeczy, które będą spójne z doprecyzowanym wizerunkiem. Ostatni krok to oswojenie się z myślą, że praca nad wizerunkiem to proces, który trwa i którego założenia mogą ulegać zmianie wraz ze zmianami w naszym życiu.

 

Oparcie się na tej metodzie sprawi, że dzięki niej będziemy wyglądać dobrze?

Pracuję według tej metody z moimi klientami i wiem, że przynosi ona efekty. Podchodząc do tej metody samodzielnie należy zadbać o sporo elementów, choćby wspomniane wcześniej dopasowanie ubrań, które bywa kwestią problemową, jeśli nie mamy na ten temat pełnej wiedzy, ale przejście tych kroków choć w części na pewno przyniesie efekty. Tego jestem pewna!

 

 

 

 

Basia Józefiak – twórczyni wizerunku, stylistka, personal shopperka

Od sześciu lat prowadzi firmę pod marką Twoja PeSa, której celem jest dbanie o wizerunek osób zarówno prywatnych, jak i publicznych. Stworzyła autorski program warsztatów stylizacyjnych oraz wizerunku marki osobistej, który jej najnowszym projektem. Stylizuje również sesje zdjęciowe, nagrania telewizyjne czy wydarzenia modowe, a także współpracuje z mediami jako ekspert w kwestiach stylizacji i wizerunku. Zawodu uczyła się w m.in.: w Central Saint Martin w Londynie, w szkole Goshy Kusper, Fashion Project i ViaModzie Szkole Wyższej w Warszawie.

www.twojapesa.pl

www.facebook.com/twojapesa