Dlaczego obligacje korporacyjne są dobrą alternatywą dla kredytu bankowego na sfinalizowanie projektu inwestycyjnego? W jakie rozwiązania warto inwestować, aby spać spokojnie? I dlaczego częścią pracy wealth managera jest niekiedy wizyta na stadionie Lecha Poznań? Odpowiedzi na te pytania szukaliśmy w Domu Maklerskim Michael / Ström

Rozmawia: Michał Gradowski

Zdjęcia: FY. Fotografy / Justyna Kwiatkowska Piotr Folkman

 

W czym specjalizuje się Dom Maklerski Michael / Ström?

Filip Karkosz: Działalność Domu Maklerskiego opiera się na dwóch filarach. Pierwszym filarem jest tzw. corporate finance and investment banking, który przede wszystkim zajmuje się pozyskiwaniem finansowania poprzez emisję obligacji. Proces przygotowania oferty emisji obligacji zaczynamy od badania wiarygodność firmy. Nasz dział analiz dokładanie weryfikuje jej doświadczenie w branży, wyniki finansowe i projekt, na który chce pozyskać finansowanie – słowem sprawdzamy, czy spółka będzie w stanie zwrócić środki, które pożycza od naszych klientów. Dopiero po takiej pozytywnej weryfikacji przygotowujemy emisję obligacji, które w ramach investment boutique, czyli drugiego filaru naszej działalności, kierujemy do dwóch rodzajów podmiotów – instytucji finansowych oraz do klientów indywidualnych.

 

Kogo zatem musi zatrudniać taka instytucja jak Wasza? 

Michał Siuda: Wśród założycieli domu maklerskiego są osoby, które w swoim życiu zawodowym stworzyły od podstaw kilka instytucji finansowych i zarządzały nimi, gdy te osiągały sukcesy. Zespół składa się z grupy ludzi, którzy mają wieloletnie doświadczenie na rynku długu korporacyjnego. Członkowie zespołu uczestniczyli w przygotowaniu oraz prowadzeniu emisji obligacji na łączną kwotę kilkunastu miliardów złotych. To powoduje, że przez zaledwie trzy lata działalności pod szyldem Michael / Ström zbudowaliśmy na rynku bardzo silną pozycję, pozyskując dla emitentów finansowanie na kwotę miliarda trzystu milionów złotych. Rok 2017 zakończyliśmy na drugim miejscu w Europie Środkowo-Wschodniej pod względem liczby przeprowadzonych transakcji. Obecnie jesteśmy największym graczem na rynku długu korporacyjnego wśród niebankowych domów maklerskich.

 

 

Czy trudno było przekonać klientów, aby zaufali nowej instytucji finansowej? 

Jarosław Ciągniwoda: Nie było to takie trudne. Relacje i zaufanie, które budowaliśmy przez lata pracy na rynku finansowym spowodowały, że klienci chcieli z nami nadal współpracować. Oczywiście tym, co było decydujące, to w przypadku emitentów skuteczność w pozyskiwaniu finansowania, natomiast w przypadku inwestorów – jakość i różnorodność dostępnej oferty. Dzisiaj do grona naszych emitentów zaliczają się głównie spółki publiczne notowane na giełdzie oraz firmy wiodące prym na lokalnych rynkach. To przyciąga zarówno nowych emitentów, jak i klientów inwestujących w obligacje. Dużą grupę wśród naszych klientów stanowią osoby, które zawodowo związane są z rynkiem finansowym – pracownicy, członkowie zarządu, prezesi banków i instytucji finansowych. Ich zaufanie to najlepszy dowód na jakość oferowanych przez nas instrumentów finansowych. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że nasza oferta obejmuje rozwiązania z przewidywalną, powtarzalną stopą zwrotu. Hasłem naszego domu maklerskiego są „inwestycje z zasadami”, a główną zasadą jest maksyma „pieniądze lubią spokój”.

Dlaczego firmom opłaca się pozyskiwać finansowanie poprzez emisje obligacji?

Kamil Bilecki: Środki pozyskane w ten sposób można wykorzystywać w bardzo efektywny i elastyczny sposób. Emitent obligacji, w zależności od warunków emisji, może przerzucać gotówkę pomiędzy swoimi projektami lub spółkami zgodnie ze swoimi potrzebami, podczas gdy środki z kredytów bankowych najczęściej można wykorzystywać jedynie w ramach konkretnego projektu albo spółki celowej finansowanej przez bank. Korzyścią w przypadku obligacji jest też dywersyfikacja dawców kapitału.

 

A jak to wygląda od strony inwestorów, dlaczego warto inwestować w obligacje korporacyjne? 

Marcin Janiak: Obligacje korporacyjne to atrakcyjne narzędzie dla klientów, którzy chcą lokować swoje środki w stosunkowo bezpieczny i przewidywalny sposób. Przed podjęciem decyzji inwestycyjnej klient ma możliwość zapoznania się z parametrami emisji obligacji, celem, na jaki środki są wydatkowane, działalnością spółki oraz jej sytuacją finansową. Oznacza to, że wchodząc w daną emisje klient wie, ile zarobi, w jakich odstępach czasowych będzie otrzymywał odsetki oraz po jakim czasie otrzyma środki z powrotem. Tego typu rozwiązania są szczególnie popularne wśród zamożnych inwestorów. Warto jednak podkreślić, że nie jest to instrument finansowy wolny od ryzyka.

Ile zatem można na tym zarobić, jakie jest ryzyko i czy można się przed nim zabezpieczyć?

Filip Karkosz: Oferowane przez nas przez nas emisje obligacji mieszczą się w przedziale czterech-siedmiu procent w skali roku. Oczywiście mówimy o oprocentowaniu przy obecnym poziomie stóp procentowych. Jeżeli chodzi o ryzyko, to w przypadku upadłości podmiotu, który wyemitował obligacje możemy stracić część, a w skrajnym przypadku całość środków. Dlatego tak ważna jest ocena wiarygodności emitenta przed emisją obligacji oraz monitoring sytuacji finansowej firmy w trakcie życia obligacji. Kolejnym ważnym elementem ograniczającym ryzyko są tzw. kowenanty zawarte w Warunkach Emisji Obligacji. Kowenanty to nakazy lub zakazy nakładane na emitenta, które określają, jakie czynności emitent może wykonywać, a jakich mu nie wolno. Zapisy te mogą dotyczyć m.in. wskaźników finansowych określających poziom zadłużenia czy wysokości wypłacanej dywidendy. Złamanie kowenantów umożliwia obligatariuszom dokonanie przedterminowego wykupu obligacji lub zapewnia podwyższenie oprocentowania. Tylko część kowenantów jest wymagana ustawowo, większość jednak pozostaje w gestii instytucji, która przygotowuje emisję obligacji. Jak to wygląda w praktyce? Kiedy ostatnio jedna ze spółek, która emitowała obligacje za pośrednictwem kilku różnych podmiotów naruszyła kowenanty – przekazaliśmy naszym klientom informację o możliwości wykupu obligacji lub podwyższenia oprocentowania. Wtedy okazało się, że te same obligacje, które klienci kupili w innych instytucjach, nie miały takich zapisów. Na rynku funkcjonuje wiele podmiotów niemających tak dużego doświadczenia, a co za tym idzie kompetencji, aby właściwie ocenić i zminimalizować ryzyko związane z emitentem. Warto więc w przypadku tego instrumentu finansowego wybierać partnerów godnych zaufanych.

 

Czy Dom maklerski oferuje jakieś inne rozwiązania inwestorom, czy są to tylko obligacje korporacyjne? 

Marcin Janiak: Oprócz obligacji specjalizujemy się w Funduszach Inwestycyjnych Zamkniętych. Od samego początku w ofercie dostępne są certyfikaty funduszy inwestycyjnych zamkniętych, zarządzane przez renomowane Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych. Każdy z funduszy, zanim zostanie włączony do oferty, przechodzi czterostopniową analizę. Obecnie, w związku z rozszerzeniem licencji Domu Maklerskiego o zarządzanie aktywami, posiadamy w ofercie fundusze zarządzane przez nas.

 

W co prywatnie inwestują Państwo swoje oszczędności? 

Michał Siuda: To ważne założenie naszego Domu Maklerskiego – wealth managerowie są także inwestorami  – mają na tyle bogatą karierę zawodową, aby w czasie jej trwania zgromadzić odpowiednie oszczędności i zbudować swój portfel inwestycyjny. Tylko osobiste doświadczenie związane inwestowaniem na rynku finansowym pozwala na właściwe rozumienie ryzyka. Na pewno nie polecilibyśmy klientowi rozwiązania, z którego sami byśmy nie skorzystali.

 

Jak wygląda Wasza codzienna praca? Faceci w szelkach wpatrują się w monitory, przez które przetaczają się kolumny liczb? 

Jarosław Ciągniwoda: Oczywiście analiza bilansów spółek czy rachunków zysków i strat to główna część pracy działu analiz. Wealth managerzy najwięcej czasu spędzają jednak na spotkaniach z klientami. Część z nich dotyczy budowania portfela inwestycyjnego, ale część ma też mniej formalny charakter – dzielimy wspólne pasje, wychodzimy na koncerty, na mecze Lecha Poznań czy reprezentacji Polski. To okazja, aby porozmawiać o biznesie w mniej formalnych okolicznościach i poznać między sobą klientów. To właśnie networking  – obok dostępu do ciekawych produktów i wysokiej klasy specjalistów – przyciąga do nas nowych klientów. Organizujemy też wiele eventów niezwiązanych bezpośrednio z finansami – ostatnio na przykład spotkanie z założycielami niepublicznego liceum Akademia High School, którzy opowiadali o tym, jak przygotować dzieci do studiów na najlepszych zagranicznych uczelniach. Przygotowujemy także inne wydarzenia związane z rozwojem biznesu czy rozwojem osobistym. Można powiedzieć, że wealth manager to bardziej styl życia niż praca.

Niniejszy materiał jest upowszechniany w celu promocji usług Michael / Ström Dom Maklerski S.A.