Szczęśliwy tata, dobry mąż, który dużo się uśmiecha. Tak o sobie mówi Bartek Pussak, vloger, fotograf, który pod koniec zeszłego roku stworzył wyjątkowy projekt „Ludzie Poznania”. Jego zdjęcia pokazują, że umiemy być spontaniczni, otwarci, a w dodatku potrafimy się uśmiechać.

Rozmawia: Piotr Chabzda

Zdjęcia: Bartek Pussak

 

Ludzka twarz to chyba wdzięczny temat do robienia zdjęć?

Bardzo wdzięczny, bo zazwyczaj pokazuje nasze emocje. Często bywa tak, że poprzez jedno spojrzenie umiem odczytać, czy dana osoba ma pozytywny dzień, czy coś ją trapi. To też pomaga przy wyborze osób do zdjęcia, bo jeżeli widzę kogoś, kto ma właśnie jakiś problem i raczej nie czuje się dobrze w miejscu, w którym się aktualnie znajduję, to staram się to uszanować i przechodzę bez słowa. Dla mnie jednak najistotniejsze w człowieku są jego oczy. Spojrzenie mówi najwięcej, dla mnie dobry portret to taki, na którym możemy odczytać emocje danej osoby.

Jak narodził się pomysł na projekt „Ludzie Poznania”?

O samym projekcie myślałem wcześniej, ale brakowało trochę determinacji i konsekwencji w działaniu. Jestem zdania, że najlepsze rzeczy wychodzą spontanicznie i tak było z cyklem „Ludzie Poznania”. Siedziałem w domu i zobaczyłem zdjęcie pewnej dziewczyny zrobione na ulicy. Pomyślałem, że przecież w Poznaniu jest tyle ciekawych miejsc i ludzi, więc warto chwycić aparat i wyjść z domu. Nagrałem nawet film, który można zobaczyć jeszcze na moim Instagramie. To było nie tylko wyzwanie pod względem realizacji, ale przede wszystkim wyzwanie dla mojej fotograficznej nieśmiałości. Traktuję to trochę jak taką wewnętrzną terapię, by odstawić obawy w pytaniu ludzi o możliwość zrobienia im zdjęcia.

 

Czy łatwo było przekonać przechodniów do zrobienia im zdjęć?

To zależy bardzo od naszego podejścia. Osobiście najwięcej czasu spędzam na spacerowaniu w tłumie i wypatrywaniu osób, które przyciągną moją uwagę. Jeżeli dobrze zacznę rozmowę i osoba po pierwszych słowach się uśmiecha i chętnie wchodzi w dialog, to wiem, że osiągnę sukces i mam kolejne piękne zdjęcie.

Poznaniacy są otwarci na nowości, innych ludzi?

Wydaje mi się, że tak. Jestem obecnie w jednej trzeciej projektu, zostało mi jeszcze sporo portretów do wykonania. Jednakże osoby, które spotkałem, bardzo pozytywnie podchodzą do mojego projektu, wspierają go i często mailowo dziękują za wykonane zdjęcie.

 

Zdarzały się przypadki, gdy ktoś odmawiał wykonania zdjęcia?

Odmówiło mi naprawdę niewiele osób. Były to głównie dobrze uargumentowane odmowy. Szanuję zdanie osób, którym chcę zrobić zdjęcie. Nie wyobrażam sobie, by kogoś zmuszać do fotografii. Po pierwsze byłoby to bardzo niestosowne, po drugie jeżeli nie ma w człowieku dobrego nastawienia przed, to zdjęcie skazane jest od razu na porażkę.

Bartku – projekt, który stworzyłeś jest dosyć nietypowy. Pomagasz ludziom wyjść z ich strefy komfortu, przełamać pewne bariery, obawy. Taki jest główny cel projektu?

Ciekawe spostrzeżenie, nie analizowałem tego pod kątem fotografowanej osoby. Jak mówiłem, podchodząc do projektu nie tyle myślałem o tym, co ja dam innym, a bardziej o tym, co projekt przyniesie mnie. Obecnie łatwiej mi wychodzić ze swojej strefy komfortu, rozmawiać z nieznajomymi, uśmiechać się do ludzi i prosić ich o nietypowe rzeczy, jak na przykład portret do „Ludzi Poznania”.

Od wielu lat fotografujesz. Jesteś również pomysłodawcą i twórcą projektu „365”… fotografia to spora część Twojego życia?

Odkąd pamiętam fotografia była przy mnie i tak już chyba zostanie. W ostatnim czasie staje się również częściowo moim zawodem i zaczynam z niej czerpać korzyści. Projekt „365” to nie jest mój pomysł. Próbowałem podjąć wyzwanie w tamtym roku i wytrwałem pięć miesięcy. W tym roku podchodzę ponownie, jestem na 26 dniu i czuję, że się uda!

Czym zaskoczysz nas w najbliższej przyszłości?

W planach jest kolejny projekt, o którym jeszcze nie chcę opowiadać. Jeżeli wypali, to na pewno będzie o nim głośno… Wszystkim dzielę się na swojej stronie i FB, więc zapraszam do śledzenia.