W samym sercu Starego Rynku, w miejscu, gdzie kiedyś znajdowały się poznańskie sukiennice, stoi owiana już legendą Galeria Miejska Arsenał. To kultowe dla miłośników sztuki współczesnej miejsce znają wszyscy. Nie każdy jednak wie, że budynek pierwotnie miał być… sklepem. Jakie jeszcze skrywa tajemnice i co odnaleźć w nim może każdy, kto przekroczy jego próg?

Tekst: Barbara Domichowska

Zdjęcia: B. Biegowski, D. Lelonek, E. Muraszkiewicz, P. Jarnuszkiewicz, Archiwum Galerii Arsenał

To tutaj wystawiali swoje prace wystawiali tacy artyści jak Rosław Szaybo czy Hugon Kowalski i Marcin Szczelina. To tutaj najmłodsi mogą uczyć się, czym jest prawdziwa sztuka. I wreszcie to tutaj można nabyć najciekawsze publikacje na temat sztuki i regionu. Losy budynku mogły potoczyć się jednak zupełnie inaczej. – Tak naprawdę powinniśmy mówić o dwóch budynkach. Tym, w którym obecnie się znajdujemy oraz o Muzeum Wojskowym. Choć teraz mają one różnych właścicieli, wedle zamysłu ich twórców miały tworzyć całość handlowo-usługową. W budynku Muzeum Wojskowego miała znajdować się tzw. część kobieca, ze sklepami z materiałami i usługami krawieckimi. Planowano tam także organizować pokazy mody. W budynku Arsenału miał działać sklep RTV. Obie części łączyła kawiarniaopowiada Marek Wasilewski, dyrektor galerii. Tak się jednak nie stało, a od 1962 roku miejsce to znane jest wszystkim miłośnikom sztuki współczesnej.

Piękna czy bestia?

Wartości prezentowanej w Arsenale sztuki nie sposób przecenić. Jeśli natomiast chodzi o sam budynek, zdania są już podzielone. Budowany był zgodnie z tym, co w latach 60. uznawano za najnowsze, korespondujące z tradycją trendy. – Jeżeli spojrzy się z poziomu Rynku, oba budynki są odkryte, przez co zachowują piękną ideę transparencji. Można nie tylko zajrzeć do środka, ale i odnosi się wrażenie, że ulica wchodzi do wnętrza budynku. Z mojego punktu widzenia określa to charakter galerii. Sztuka ma przyciągać odbiorcę. Nie można jej kontemplować przez ekran telewizora. Trzeba się z nią spotkać osobiście. Podobnie jest z muzyką. Chcąc poznać jej siłę, należy iść do filharmonii – podkreśla Marek Wasilewski.

Sztuka dla miasta

Galeria Arsenał to wystawy, warsztaty oraz miejsce spotkań z wybitnymi artystami. W ciągu ostatniego tylko półrocza gościli tu najwybitniejsi artyści z kraju i ze świata, jak np. Martin Far, jedna z ikonicznych postaci współczesnej fotografii. – Bardzo ważne jest dla nas to, by pozostawać w nieustannym kontakcie z tym, co się obecnie dzieje. Sztuka powinna być mediatorem pokazującym interesujące czy kontrowersyjne zjawiska. Mówienie o nich przez sztukę umożliwia stworzenie platformy dystansu oraz spotkania ludzi o całkowicie odmiennych poglądachzaznacza Marek Wasilewski. Stąd też ogromnym zainteresowaniem cieszyła się wystawa Polki, patriotki, rebeliantki. Podobnie bez echa nie przeszła wystawa Hugona Kowalskiego i Grzegorza Szczeliny Porozmawiajmy o śmieciach. Jednak Arsenał to nie tylko wystawy prac krajowej i światowej sławy artystów. Szansę na pokazanie się mają także debiutanci. – Jako galeria miejska mamy swoje powinności wobec mieszkańców Poznania. Chodzi o to, by pokazywać, co w sztuce najnowszej jest ciekawe, ale także mamy za zadanie promować młode talenty, zwłaszcza ze środowiska poznańskiego. Sztuka tutaj powstająca powinna mieć swoje zaplecze instytucjonalne, gdyż w przeciwnym razie możemy stracić wybitnych artystów – podkreśla Marek Wasilewski. Stąd też tak ogromne zaangażowanie w warsztaty oraz spotkania z dziećmi i młodzieżą.

Poznań stolicą sztuki?

Ambicje władz i pracowników Arsenału wykraczają jednak daleko poza bieżące wystawy. – Bardzo ważną częścią każdej galerii jest jej kolekcja. Nasza przez ostatnich 20 lat była mocno zaniedbana i uległa rozproszeniu, dlatego chcemy przywrócić należne jej miejsce. Od przyszłego roku w naszym budżecie po raz pierwszy od dawna znajdą się na to środki mówi Marek Wasilewski. W planach jest stworzenie w budynku zaplecza oraz warunków do przechowywania dzieł sztuki. Do tej pory nie ma bowiem w mieście instytucji, która byłaby dedykowana stworzeniu kolekcji dzieł sztuki związanych z Poznaniem. – Ostatnie zbiory pochodzą jeszcze z czasów Biura Wystaw Artystycznych. Nie mamy ani jednej pracy Jana Berdyszaka, Jarosława Kozłowskiego czy znanej powszechnie Grupy Penerstwo. Zebranie tych prac to zadanie na wiele lat. Jesteśmy jednak pewni, że tworząca się powoli kolekcja dzieł unaoczni większej grupie mieszkańców miasta, jak fantastyczni artyści związani są z tym regionem – zaznacza Marek Wasilewski.

Rok 2018

Bardzo ciekawie w Galerii Arsenał zapowiada się także cały najbliższy rok. Już od stycznia oglądać będzie można wystawę Elvina Flamingo i grupy Infer– My – wspólny organizm. Ta instalacja zawiera elementy wirtualnej rzeczywistości. Będzie także wystawa Leonarda Rasewicza i Małgorzaty Dmiutruk tworzona dla galerii Arsenał z mocnym historycznym przesłaniem. Nie bez echa przejdzie też wystawa upamiętniająca wydarzenia marca i maja 1968 roku. – Myślę, że wobec żadnego z naszych wydarzeń nie sposób będzie przejść obojętnie puentuje Marek Wasilewski.