O tej kawiarni słyszałem od dawna. Pyszne bąbelkowe gofry i aromatyczna kawa – idealne rozpoczęcie każdego dnia. Jest jeszcze jeden element, który potwierdza wyjątkowość tego miejsca. Rocky – szop pracz, który przyjaźnie wita każdego gościa i stanowi nie lada atrakcję dla poznaniaków oraz turystów

Rozmawia: Piotr Chabzda

Zdjęcia: Archiwum Szop Kawiarnia

Sobotni poranek. Umówiłem się na rozmowę z Alexem Kurinnyiem, współwłaścicielem kawiarni SZOP mieszczącej się na ulicy 23 Lutego. Zmierzając do SZOPA zdawałem sobie sprawę z tego, że spotkam się pierwszy raz w życiu z szopem praczem, jednak nie przypuszczałem, że wywoła we mnie tyle emocji.

Wspólnie z Alexem siadamy przy stoliku, pijemy kawę. Towarzyszy nam Rocky. Jest czyściutki, ma miękkie futerko i jest naprawdę spory.

Jestem w szoku. Nie przypuszczałem, że Rocky będzie taki duży….

Fakt. Waży osiem kilogramów, ale to jeszcze nie koniec. Może jeszcze przybrać na wadze jakieś dwa-trzy kilo.

Szop w domu, a tym bardziej w kawiarni to dosyć nietypowe zwierzę.

U nas na Ukrainie szopy są bardzo popularne jako zwierzęta domowe. Wiadomo, że nie jest to zwierzę takie jak kot czy pies. Ma swój charakter. Trzymając go w domu należy zadbać o atrakcje dla niego, aby nie czuł się samotny i też miał co robić.

Niecały rok temu stworzyliście kawiarnię SZOP, w której dzisiaj się znajdujemy. Skąd pomysł na taką nazwę oraz lokal?

Nigdy nie mieliśmy pomysłu, aby łączyć szopa i kawiarnię. Przyjechałem tutaj studiować na kierunku zarządzanie i marketing. Marzyłem o tym, aby kiedyś móc otworzyć swoją własną kawiarnię. I zawsze też marzyłem o tym, aby mieć takiego zwierzaczka, ale zobaczyłem, że w Polsce był problem z dostępnością szopów. Nie było możliwości ich zakupu.

W takim razie oba marzenia zostały zrealizowane?

Zajęło mi to trochę czasu. Najpierw powstała kawiarnia i zdecydowałem, że jeśli nie mam szopa, to niech chociaż w jej nazwie będzie on obecny. Kilka miesięcy po otwarciu kawiarni moi znajomi z Krakowa zadzwonili z informacją, że znają osobę, która sprzedaje małe szopy. Pojechałem i kupiłem Rocky’ego.

Wiek ma duże znaczenie w wychowaniu szopów?

Ogromne. Im młodszy szop, tym większy ma się wpływ na jego wychowanie. Rocky miał dwa miesiące, kiedy trafił do mnie.

Jak poznaniacy zareagowali na szopa pracza w kawiarni?

Większość z nich pozytywnie. Często zdarzało się tak, że jeśli w naszej kawiarni pojawiał się ktoś w złym humorze, smutny, to widok szopa i jego obserwowanie od razu poprawiało mu nastrój. Podchodzi do ludzi i tyka ich swoimi łapkami – to naprawdę nastraja bardzo pozytywnie.

A zdarzały się negatywne reakcje?

Tego typu zachowań chyba nie da się uniknąć. Mieliśmy kilka sytuacji związanych z „wielbicielami zwierząt”, którzy zgłosili nas do inspektorów odpowiedzialnych za ochronę  zwierząt. Napisali wszędzie do gazet. Dzisiaj z przymrużeniem oka mogę stwierdzić, że dzięki nim mieliśmy bezpłatną reklamę naszej kawiarni – bo o niej się sporo mówiło.

Rocky jest nie lada atrakcją w Poznaniu. Często zdarzają się sytuacje, gdy Wasi goście chcą sobie zrobić z nim zdjęcie albo go pogłaskać?

Owszem – tego typu zachowania są naturalne i my zupełnie ich nie zabraniamy. Pamiętać jednak należy, że jest to dzikie zwierzę, które nie mieszka na stałe w kawiarni. Owszem, przynosimy go tutaj, ale np. nikt nie zobaczy tu Rocky’go w weekendy. Wtedy odpoczywa w domu. Na odwrocie naszej karty mamy również rozpisane zasady tego, co można, a czego nie można robić ze zwierzaczkiem. W tygodniu można go spotkać, ale na pewno nie wtedy, kiedy mamy duży ruch.

Już od progu kawiarni SZOP da się wyczuć w powietrzu wspaniały aromat świeżo mielonej kawy. Skąd pomysł na stworzenie właśnie kawiarni?

Na Ukrainie panuje kultura picia kawy. Delektujemy się nią. Przywiązujemy ogromną wagę do jej jakości. Przyjeżdżając do Polski zauważyłem, że ten trend picia dobrej kawy jeszcze kiełkuje. Pomysł był – zawsze o tym myślałem. Nie będę ukrywać, że na początku liczyłem na większe zainteresowanie i ruch. Na Ukrainie są wszędzie małe kawiarenki, nie licząc tych mobilnych. Ludzie idąc, piją kawę, herbatę na wynos.

Kawa, którą dzisiaj możemy u Was wypić, nie przypomina niczym popularnych kaw. Jaki jest jej sekret?

Oprócz kawy standardowej serwowanej z ekspresu ciśnieniowego (przyp. red. Świeżo parzona single arabica), mamy również alternatywne sposoby parzenia kawy z wykorzystaniem takich urządzeń jak Chemex, V60, Gino, Gabi. Kawę parzymy w obniżonej temperaturze przez dłuższy czas. Kawa jest intensywniejsza w smaku oraz aromacie. Często da się wyczuć w niej nutę truskawki, pomarańczy. Czasy się zmieniają. Wychodzimy naprzeciw bardziej świadomym klientom. Trzeba pilnować trendów oraz należy się wyróżniać na rynku.

Pochodzisz z Ukrainy. Chciałbyś bardziej zachęcić poznaniaków do zgłębiania kultury Twojego kraju?

Mamy w planach stworzenie projektu, który pozwoli bardziej poznać i przybliżyć poznaniakom kuchnię krymsko-tatarską. Wyjątkowe dania kuchni regionalnej. Na to stawiamy i chcemy promować naszą kulturę w Polsce. Polska i Ukraina to dwa kraje, które łączy wspólna historia i też jesteśmy trochę do siebie podobni. Chcemy to wykorzystać i promować kulturę oraz kuchnię ukraińską w Polsce. W planach mamy również udział w wydarzeniach promujących kawę i jej odpowiedni sposób parzenia. Chcemy promować naszą markę.

W takim razie nie pozostaje nic innego, jak tylko czekać na kolejne pyszne miejsce na kulinarnej mapie Poznania. Z szopem w tle? (śmiech)

O tym jeszcze nie myśleliśmy, ale może tak. (śmiech)