To nie jest zwykły szpital, w którym na lekarza czeka się godzinami, a na korytarzu nie ma gdzie usiąść. To nie jest miejsce, w którym człowiek schodzi na drugi plan przerażony widokiem białego fartucha. Szpital Św. Wojciecha to nowoczesne wnętrza, nowatorskie, nieinwazyjne operacje i niezwykły zespół ludzi, dla których słowo empatia i pacjent mają największe znaczenie

 TEKST: Joanna Małecka

ZDJĘCIA: Sławomir Brandt

Ponad 40 tysięcy świadczeń medycznych, w tym dwa tysiące sześćset zabiegów operacyjnych, tysiąc gastro- i kolonoskopii, trzy tysiące badań obrazowych, dwa i pół tysiąca wizyt stomatologicznych oraz 28 tysięcy konsultacji w ramach poradni – to wynik 20 miesięcy funkcjonowania Szpitala Św. Wojciecha w Poznaniu. Ale to nie wszystko. W lutym br. dr Piotr Winkler przeprowadził pierwszy w Polsce w pełni endoskopowy zabieg stenozy odcinka lędźwiowego kręgosłupa, a dr Andrzej Dmitriew we wrześniu, również pierwszy raz w Polsce – zabieg z użyciem soczewki ICL do korekcji wysokiej nadwzroczności i astygmatyzmu.

Nowoczesny, dwukondygnacyjny budynek przy ulicy Bolesława Krzywoustego 114 w Poznaniu przypomina bardziej hotel niż szpital. Przed przeszklonym wejściem ogromny parking, a przy drzwiach napis: Szpital Św. Wojciecha. Wszyscy się do siebie uśmiechają i wymieniają „dzień dobry”. Wchodzę. Ogromny hol, gdzie znajduje się recepcja jest ładnie urządzony. Wygodne kanapy, stoliki, na których stoją miseczki z jabłkami dla pacjentów. Po prawej stronie recepcja. – W czym mogę pani pomóc? – pada pytanie do starszej kobiety. – Proszę usiąść, zaraz się panią zajmiemy. Z uśmiechem na ustach padają kolejne pytania, potem skierowanie do specjalisty. Pielęgniarki, wszystkie jednakowo ubrane, mają idealnie skrojone stroje. Niosą wyniki badań niezbędne w postawieniu diagnozy. Po prawej stronie, za recepcją, poradnie. Od początku funkcjonowania szpitala odbyło się tutaj 28 tysięcy konsultacji. Każdy gabinet jest czysty, pachnący, z biurkiem, za którym siedzi lekarz. Parawany, gdyby pacjent się krępował. – To jest szpital zbudowany ponad dwa lata temu. Zajmujemy się tutaj leczeniem pacjentów z różnymi schorzeniami – mówi Daniel Szlachciak, dyrektor zarządzający, prezes zarządu Szpitala. – Dysponujemy częścią ambulatoryjną, w której udzielamy porad medycznych i zajmujemy się diagnostyką obrazową, laboratoryjną oraz, w pracowni endoskopii, wykonujemy gastroskopię i kolonoskopię. Drugą część naszego działania stanowi leczenie zabiegowe, włączając w to zabiegi operacyjne i pobyty w szpitalu. Te dwa obszary wzajemnie się uzupełniają. U nas pacjent jest pełnoprawnym partnerem w dialogu z lekarzem i współuczestniczy w wyborze optymalnego sposobu leczenia, co często jest niemożliwe w przypadku leczenia publicznego.

Na oddziale wielospecjalistycznym

Wchodzę na pierwsze piętro. – Jak się Pani czuje? – pyta dr Piotr Winkler starszą pacjentkę na wózku inwalidzkim. – Mam już Pani wyniki i rokowania są bardzo dobre. Starsza pani, wzruszona, jakby niedowierzając lekarzowi, zamilkła. – Proszę się uśmiechnąć, wszystko będzie dobrze – dr Winkler gładzi ją po ramieniu. Nie ma na sobie przytłaczającego kitla ani stetoskopu. Elegancko ubrany, ze stosem dokumentacji w rękach, odchodzi w kierunku Oddziału Wielospecjalistycznego. Za chwilę rozpocznie kolejną operację kręgosłupa. Wchodzimy na oddział. Dr Leszek Lipiński, specjalista chirurgii ogólnej, ordynator Oddziału Wielospecjalistycznego rozmawia z mężem pacjentki, która jest po operacji. Leży w sali pooperacyjnej. – Thank you, doctor – mówi, a doktor Lipiński uśmiecha się szeroko. Zdradza go charakterystyczny, błękitny, szpitalny strój. Pacjentka na sali pooperacyjnej ma się doskonale. Obok znajduje się punkt wydawania leków, pokoje pielęgniarskie, gabinet zabiegowy, gdzie trafiają niektórzy pacjenci wymagający zmiany opatrunku. Wzdłuż przestronnego korytarza sale pacjentów. Do dyspozycji jest 21 wygodnych łóżek w pokojach jedno- i dwuosobowych. Nad ich bezpieczeństwem przez całą dobę czuwa zespół złożony z lekarzy i pielęgniarek, których pracę przez 24 godziny wspiera laboratorium analityczne. – Któraś z sal jest wolna? – pyta dyrektor. – Tak, proszę wejść do trójki. Na stoliku stoi woda mineralna i szklanka. Nowoczesne, sterowane pilotem łóżka, wygodna łazienka. Gdyby nie specjalne rury nad łóżkiem, można by poczuć się jak w pięciogwiazdkowym hotelu. Wszystko jest czyste, sterylne, w rogu stoją dwa krzesła dla odwiedzających. Otwieram drzwi na balkon a tam… taras, na którym można jeździć rowerem.

Na końcu korytarza sala operacyjna. Lekarze operują przez cały dzień. – Najczęściej wykonywane są zabiegi z zakresu laryngologii, neurochirurgii, ortopedii oraz chirurgii ogólnej i naczyniowej – wyjaśnia dyrektor Daniel Szlachciak. Po konsultacji u lekarza specjalisty oraz ewentualnych badaniach dodatkowych wyznaczany jest termin. Oczekiwanie na zabieg trwa od kilku dni do kilku tygodni. Średni okres pobytu na oddziale szpitala to jeden do dwóch dni. Okres jest dłuższy w przypadku endoprotez – średnio cztery do pięciu dni. Sale operacyjne wyposażone są w tory wizyjne do wykonywania operacji endoskopowych i laparoskopowych, wysokiej klasy mikroskop do mikrochirurgii, ramię C do wykonywania zdjęć śródoperacyjnych czy, w zabiegowej sali okulistycznej, nowoczesny laser ekscymerowy do korekcji laserowej wad wzroku. Tego typu baza sprzętowa w połączeniu z wiedzą i umiejętnościami lekarzy pozwala wykonywać pionierskie zabiegi operacyjne, np. w lutym tego roku dr Winkler wykonał pierwszy w Polsce w pełni endoskopowy zabieg stenozy odcinka lędźwiowego kręgosłupa, a miesiąc temu dr Andrzej Dmitriew przeprowadził pierwszy w Polsce zabieg z użyciem soczewki ICL do korekcji wysokiej nadwzroczności i astygmatyzmu. Jak podkreśla dyrektor szpitala, placówka jest właściwym miejscem dla lekarzy niebojących się wyzwań, pragnących się ciągle rozwijać i dać swoim pacjentom to, co najlepszego nowoczesna medycyna jest im w stanie zapewnić.

W pokoju lekarskim

Wracamy. Obok oddziału drzwi do czynnego 24 godziny na dobę laboratorium. Dalej jest pracownia endoskopii, w której w znieczuleniu ogólnym wykonuje się gastroskopie i kolonoskopie. Kolejne pomieszczenie. – O, a tutaj przebywają opiekunki pacjenta. To centralne z punktu widzenia pacjenta miejsce w szpitalu. Tutaj pacjent może się o wszystko zapytać, dowiedzieć się szczegółów związanych z pobytem i odebrać stosowne dokumenty – wyjaśnia Daniel Szlachciak. Obok kolejne drzwi. Pokój lekarzy. Dr. n. med. Łukasz Gmerek, specjalista chirurgii ogólnej, proktolog, kierownik Bloku Operacyjnego przegląda w komputerze historię choroby pacjenta. Z kuchni wychodzi dr n. med. Oleg Tyszkiwski, specjalista chirurgii ogólnej i onkologicznej, specjalista gastroenterologii, kierownik Endoskopii. Wita się z nami z uśmiechem. Jest tutaj stół z krzesłami, kuchnia i miejsce do relaksu pomiędzy zabiegami. W szpitalu pracuje ponad 140 lekarzy reprezentujących prawie 40 specjalizacji medycznych.

Sala szkoleń i tomograf

Na końcu pierwszego piętra przestronna sala konferencyjna. To tutaj odbywają się szkolenia dla m.in. okulistów czy lekarzy rodzinnych. – Przybliżamy im nowoczesne techniki zabiegowe i możliwości leczenia. Szkolenia dla lekarzy rodzinnych odbywają się raz w miesiącu pod patronatem Prezydenta Miasta Poznania – dodaje dyrektor. – Dodatkowo sala połączona jest audiowizualnie z blokiem operacyjnym i możemy pokazywać na żywo operacje. Teraz przymierzamy się do dużego szkolenia dla fizjoterapeutów, gdzie jednym z elementów będzie pokazanie jak wygląda zabieg endoskopowy.

Windą zjeżdżamy na dół i kierujemy się do pracowni diagnostyki obrazowej. – Dzień dobry Pani Kasiu. Badamy jakiegoś pacjenta w tej chwili? – pytamy. W pierwszym pokoju ogromny fotel i sprzęt do robienia zdjęć. Po drugiej stronie tomograf. Za chwilę zostanie zbadany pacjent. – Pacjent musi poczekać jeszcze siedem minut. Przy badaniu brzucha z miednicą moczowody i pęcherz muszą wypełnić się płynem, bo chodzi o kamicę nerkową. To badanie nazywa się URO KT – wyjaśnia Kasia. W tle gra muzyka, wszyscy się uśmiechają. Nie przeszkadzamy.

Z wizytą u dentysty

W Centrum Stomatologii nie pachnie dentystą. Duża sala, ładnie pomalowany ściany, wygodne fotele stomatologiczne i telewizory na suficie. Część zabiegów wykonuje się w znieczuleniu ogólnym, poważniejsze nawet na sali operacyjnej piętro wyżej. Dla dzieci i dorosłych, którzy boją się dentysty jest gaz rozweselający.

Relaks na patio

Słońce delikatnie przedziera się do poczekalni. Przy stolikach pacjenci czekają na badania. Z tyłu szpitala rosną drzewa, krzewy, trawa jeszcze zielona. Dookoła ogromnego patio stoją ławeczki. Są ozdobne trawy, kwiaty. Można tutaj odpocząć. Wszystko idealnie przystrzyżone. – Szpital prywatny to duże wyzwanie. W każdym działaniu, decyzji ekonomicznej tkwi pewne ryzyko. Moim głównym wyzwaniem jest to, aby uzyskać pewien rodzaj równowagi. Wyobraźmy sobie, że szpital to jest taki stół, który stoi na czterech nogach. Jedna z tych nóg to oczekiwania pacjentów, dotyczące przebiegu terapii, druga – wymagania sprzętowe, organizacyjne i finansowe lekarzy,  trzecia – oczekiwania personelu w zakresie warunków pracy, a czwarta to wymagania inwestora. Rolą menedżera jest takie prowadzenie firmy, aby każda z nóg stała stabilnie, aby stół się nie przewrócił. A na to nie ma recepty. Codziennie nad tym pracujemy. ale też po opiniach naszych pacjentów widzę, że moja praca i praca całego zespołu ma głęboki sens – tłumaczy Daniel Szlachciak.

 

„Pobyt na najwyższym poziomie. Lekarze, pielęgniarki oraz pozostała kadra podchodzą do pacjenta z wielką empatią”

 „Szpital na miarę XXI wieku – świetny personel, dzięki niemu syn wspomina pobyt w szpitalu i zabieg jako wakacje. Bardzo mu się podobało. Komfortowo, z poszanowaniem prywatności i z troską o dobre samopoczucie małego pacjenta. Bardzo polecam. Profesjonalizm, komfort i przyjazna atmosfera. Wszystko powyżej oczekiwań”