Już od marca będzie można bezpośrednio z Ławicy polecieć do Reykjaviku. Stolica Islandii była do tej pory kosztownym wyzwaniem dla miłośników podróży – teraz dzięki linii Wizz Air dotrzemy tam z Poznania nie rujnując domowego budżetu. Czy warto? Jeśli kogoś nie przekonują zachwycające krajobrazy, to musi wybrać się do Reykjaviku choćby po to, aby spróbować zgniłego rekina i poczuć słynny islandzki luz – widok osoby w piżamie i kapciach w sklepie nie powinien nas tam dziwić

Tekst: Michał Gradowski

Islandia – Ziemia Lodu i Ognia – nie bez kozery nazywana jest w folderach turystycznych wymarzonym miejscem dla pasjonatów natury: krystalicznie czyste powietrze, wodospady, lodowce, wulkany, fiordy i efektowne gejzery – to wszystko już niedługo będzie na wyciągnięcie ręki także dla poznaniaków.

Dzięki samolotom węgierskiej linii Wizz Air od końca marca będzie można polecieć z Poznania bezpośrednio na Islandię – z Ławicy do portu lotniczego Keflavik niedaleko stolicy Islandii, Reykjaviku. Pierwszy lot zaplanowano na 31 marca, kolejna okazja 3,5 i 7 kwietnia. Samoloty z Poznania będą latały na Islandię trzy razy w tygodniu: we wtorki, czwartki i soboty, a bilety w dwie strony można kupić w cenie już od ok. 450 zł. Bezpośrednie połączenie do Reykjaviku, który w linii prostej dzieli od Poznania aż 2,5 tysiąca kilometrów, otwiera także nowe możliwości tańszych podróży do Stanów Zjednoczonych.

To trzeba zobaczyć

Dlaczego warto odwiedzić Islandię? Na powierzchni równiej jednej trzeciej naszego kraju mieszka tam mniej ludzi niż w samym Lublinie – dzięki temu możemy na Islandii podziwiać dziką przyrodę w pełnej okazałości. Zjawiskowe wodospady Gullfoss czy Skogafoss, Jezioro Jokulsarlon z lodowymi górami i pływającą krą, gorące źródła i gejzery czy czarne plaże – to widoki, których po powrocie z Islandii na pewno długo nie zapomnimy. Atrakcji wartych zobaczenia nie brakuje także w samym Reykjaviku. Czego nie można przegapić? – Na pewno trzeba przejść się główną ulicą Laugavegur, przy której zlokalizowane są różne butiki, sklepy z pamiątkami, restauracje. Ale chyba ważniejsza od ich zobaczenia będzie możliwość poczucia klimatu miasta. Mnie zawsze fascynowała oryginalna architektura, tak charakterystyczna dla wszystkich krajów skandynawskich – małe, „zbite” domki z dużymi oknami i stromymi dachami – mówi Dorota Hryniewicka, autorka bloga o Islandii www.panidorcia.pl. W stolicy Islandii nie brakuje też charakterystycznych budynków, pocztówkowych symboli miasta. – Jednym z nich jest na pewno islandzka opera Harpa. Stalowo-szklana konstrukcja należy do najczęściej fotografowanych budynków w stolicy. Często na jej powierzchni wyświetlane są iluminacje, zwłaszcza przy okazji różnych świąt. Koniecznie trzeba zobaczyć także kościół Hallgrimskirkja, który jest perełką wśród świątyń na wyspie. Swoją bryłą przypomina bazaltowe kolumny, które można zobaczyć między innymi na Czarnej Plaży Reynisfjara – mówi Dorota Hryniewicka. – Warty polecenia w Reykjaviku jest też Perlan, pięknie położony budynek na wzgórzu, który gromadzi zapasy gorącej wody dla stolicy, ale posiada też funkcję turystyczną – na dachu zlokalizowana jest restauracja, a z tarasu można podziwiać panoramę okolicy – wspaniałe miejsce. Nie można też przegapić wybrzeża z symbolem stolicy – rzeźbą Sólfar, nieco przypominającą szkielet łodzi – dodaje.

Budynek islandzkiej opery Harpa

 

 

Czym Reykjavik wyróżnia się na tle reszty kraju? W samej Islandii znajdziemy tylko kilka dużych miast, reszta to swojskie miasteczka, wsie lub osady, więc w Reykjaviku nie mogło zabraknąć elementów charakterystycznych dla dużych miast – osiedli mieszkaniowych, fabryk i dużych sklepów. Jednak nawet w „dużym”, jak na islandzkie standardy, Reykjaviku pozostaniemy blisko przyrody. – Wszędzie czuć respekt ludzi do natury. Budynki wpisują się w krajobraz, nie przyćmiewają go. Nawet w stolicy znajdziemy wiele miejsc, w których poczujemy się jak poza miastem – parki, ogrody botaniczne, stawy. Szacunek do natury to jest to, co kocham w Islandii – mówi Dorota Hryniewicka.

Kościół Hallgrimskirkja – perełka wśród świątyń na wyspie

Sólfar – rzeźba nieco przypominająca szkielet Łodzi

Jagnięcina, ryby i anyż

Co może nas zbić z tropu w stolicy Islandii? – Najbardziej zaskakujące dla Polaka w Reykjaviku mogą być ceny. Wszystko jest średnio 3-4 razy droższe niż w Polsce. Reykjavik śmiało można zaliczyć do jednych z najdroższych stolic w Europie. Za zwykłego hamburgera z frytkami trzeba zapłacić około 50 złotych, za małą kawę na stacji paliw ponad 10 złotych, a noclegi w tanich hotelach zaczynają się od 150 złotych za osobę. Wstęp do różnych atrakcji również może nas przerosnąć. Reykjavik ma jednak w swojej ofercie tzw. Kartę Miejską, która daje nam darmowy wstęp do wielu miejsc w stolicy, darmowy transport publiczny i dużo zniżek. Więc jeśli mamy ochotę zwiedzić muzea, zaszaleć na miejskim kąpielisku, zabrać dzieci do parku rozrywki – to bardzo korzystne rozwiązanie. Tym bardziej, że Islandia jest bardzo prorodzinna i dzieci mają darmowy wstęp niemal wszędzie – często aż do 12. roku życia – wyjaśnia Dorota Hryniewicka. – Poza tym zaskoczeniem dla polskiego turysty może być duża różnorodność etniczna, ogromny luz Islandczyków – możemy spotkać osobę w piżamie i kapciach w sklepie oraz pogoda – mroźne wiatry przerażą każdego, kto kocha ciepło. Zaskoczyć może również islandzkie jedzenie, czyli wszechobecna aromatyczna jagnięcina, słodki chleb lub placki pszenne, suszona ryba, zgniły rekin… i anyż – mnóstwo anyżu w słodyczach – mówi autorka bloga o Islandii. Jeśli ktoś jednak szuka odmiany i trochę innych wrażeń niż w kontynentalnej Europie – Islandia to idealny wybór.