Początek naszej znajomości był raczej skomplikowany. Stał na parkingu pod salonem BMW Smorawiński i czekał na mnie. Wyglądał dostojnie. Miał coś w oku, chociaż początkowo tego nie widziałam. Może wynikało to z mojego delikatnego uprzedzenia do samej marki. Finalnie okazał się partnerem na życie. On – męski, solidny, gwarantujący tak potrzebne kobiecie poczucie bezpieczeństwa skradł mi serce. Nazywa się BMW 520d xDrive Touring

TEKST: Joanna Małecka

ZDJĘCIA: Sławomir Brandt

Było sobotnie popołudnie. Zmęczona po całym tygodniu pracy nie szukałam dodatkowych zajęć. Jeszcze test samochodu – pomyślałam i… weekend. Pomyliłam się. Z facetami, jak wiemy, bywa różnie. Z nim nie. On jest jasno określony i sprecyzowany, i tutaj nie ma niespodzianek, rozczarowań. Uświadomił mi to, kiedy tylko wsiadłam za kierownicę. Od razu powitał mnie komunikatem na dziesięciocalowym wyświetlaczu: „Witaj kierowco BMW”. Poczułam się wyjątkowo, mimo że nie dostałam kwiatów. Elektrycznie regulowane fotele pozwoliły maksymalnie dopasować się do mojego partnera. Jasne, przejrzyste zegary, ukazały się po wciśnięciu przycisku Start/Stop. Był cichy i stonowany. Dzięki specjalnemu wyciszeniu kabiny i dodatkowo – silnika, słychać było jedynie mój oddech. Poręczna i dopasowana do rozmiaru dłoni automatyczna skrzynia biegów wymagała jedynie zapoznania się z przyciskiem Unlock i wszystko było jasne. Na dotykowym wyświetlaczu mogłam poszukać ulubionej stacji radiowej, konfigurując ją potem pokrętłem znajdującym się zaraz obok podłokietnika, który okazał się schowkiem. Wciąż miałam do niego dystans – był duży, niecałe pięć metrów długości, i dwa metry szerokości.

Limuzyna w stylu eco

Po pierwszym zakręcie jednak się uspokoiłam. BMW 520d xDrive Touring miał tak duży kąt skrętu, że jednym palcem, bez żadnego wysiłku i stresu wyprowadziłam go na jezdnię. Dalej jechał już sam, a właściwie płynął. Wciskając pedał gazu miałam wrażenie, że przód samochodu unosi się w powietrze. Kierowcy stojący obok mnie na światłach zostawali daleko w tyle. To ciekawe, bo przy dwulitrowym silniku o mocy 190 KM, spodziewałam się wolniejszego startu. Wszystko dzięki napędowi xdrive na cztery kola, który rozkłada moce na poszczególne koła w zależności od tego, jaką prędkością jedziemy i jaka jest nawierzchnia. BMW 520d xDrive Touring jest lżejszy od poprzedniego modelu, co pozwala na jeszcze lepsze osiągi. Warto dodać, że to jeden z najbardziej ekologicznych samochodów pod względem emisji dwutlenku węgla.

Ze sportowym zacięciem

Standardowo pokierowałam go na autostradę. Przełączyłam tryb na sportowy. I tu poczułam się jak na torze. Samochód dłużej zostawał na biegu zwiększając obroty. Przy 4 tysiącach na obrotomierzu nie słychać było ryku silnika, nic nie pukało, nie stukało, nie wiał wiatr. Było tak jak w duecie idealnym. Ja prosiłam go o szybkość, on oddawał mi moc. Mieliśmy niecałe osiem sekund do setki. Mimo dużej prędkości utrzymywał odległość od samochodów i pobierając na bieżąco parametry drogi trzymał się w linii pasa. Miałam wrażenie, że przykleił się do asfaltu. W zakręcie nawet nie zadrżała kierownica. Nad drogą S11 zachodziło już słońce. Zastanawiałam się, czy powinnam już przełączyć ledowe reflektory. Niepotrzebnie. Sam wyregulował je w taki sposób, że widziałam doskonale. Dodatkowo oświetlał mi wszystkie znaki drogowe. Ja – miłośniczka szybkich samochodów, poczułam się już jak nie w limuzynie, a w wyścigowym BMW. Tyle, że ten w porównaniu do wyścigowych, palił zaledwie 7 litrów.

Relaksem w korku

Niedzielę daliśmy sobie na podróż po centrum miasta. Znów wsiadłam z uśmiechem na ustach, i znów powitał mnie ten sam komunikat. Na tylnej kanapie zamontowałam trzy fotele dla dzieci i pojechałam po wszystkich najmłodszych członków rodziny. Siedząc z tyłu nawet się nie stykali. – Ciocia, ale fura – to było podsumowanie małego Marcina. Do bagażnika zapakowałam dwa wózki, dużą torbę z pieluchami, a na przednim siedzeniu posadziłam mamę, bo w końcu ktoś musiał pomóc mi z okiełznaniem maluchów. W korku utknęliśmy, jak zwykle zresztą, na Rondzie Kaponiera. Przełączyłam samochód na tryb ECO PRO. Na wyświetlaczu sprawdziłam spalanie – 5 litrów. Nie wierzyłam własnym oczom. Zamiast radia uruchomiłam system ConnectedDrive. To paczka różnych usług połączonych z samochodem. Dzięki temu można zamówic sobie kwiaty, sprawdzić prognozę pogody, wyszukać najlepszą restaurację w mieście i przerzucić to na nawigację, a nawet sprawdzić co dzieje się na świecie. – Ciocia, zostaw Lewandowskiego – usłyszałam za plecami, kiedy na ekranie pojawiło się zdjęcia piłkarza. Kiedy wszyscy zajęli się sobą, ja znów odpoczywałam. BMW 520d xDrive Touring w korku płynął. Puszczając nogę z gazu nie wyhamowywał, a wrzucał na luz i delikatnie przesuwał się dalej. Sam się zatrzymywał, ruszał, zwalniał i przyspieszał jak było trzeba, cały czas trzymając się w linii pasa. Nagle, przy przejściu dla pieszych, na wysokości ulicy Święty Marcin, sam zahamował. Nie wiedziałam, co się stało. System asystujący kierownicę poinformował mnie o pieszym. Rzeczywiście, wtargnął na czerwonym prosto pod maskę samochodu na pasie obok. Byliśmy bezpieczni, pieszy też. Spokojnie opierając łokieć na podłokietniku pojechałam dalej.

Niskim spalaniem i bezpieczeństwem

BMW 520d xDrive Touring to nie jest zwykły samochód. To spełnienie marzeń każdego kierowcy. Nie dość, że doskonale się prezentuje, to idealnie sprawdza się w mieście. Mimo gabarytów parkowanie nie sprawia najmniejszego problemu. Kamery parkowania pokazują tył samochodu, dodatkowo obniżają się lusterka w taki sposób, że widzimy pojazd z każdej strony. Czujniki zamontowane z przodu sygnałem dźwiękowym informują o przeszkodzie, dodatkowo wyświetlając przód na ekranie. BMW 520d xDrive Touring jest też doskonałym rozwiązaniem dla biznesu. Wygląda elegancko, jest ekonomiczny, pakowny, a w przypadku właścicieli firm, którzy dużo podróżują, sprawdzi się idealnie. W końcu w tym samochodzie się odpoczywa. Nowy model zbudowany został od podstaw, przejął wszystkie systemy i elektronikę z modelu 7. Dzięki temu stał się nowoczesny. Standardowo bagażnik kombi pomieści 570 litrów. Ten model BMW zaskakuje pozytywnie. Oddając go do Salonu BMW Smorawiński jeszcze kilkanaście minut siedziałam w środku. Doskonała jakość sprzętu audio wprowadziła mnie w wyjątkowy nastrój. Odpoczywałam. Poniedziałek rano zaczęłam z ogromnym powerem, naładowana weekendem z BMW 520d xDrive Touring. Jeszcze do niego wrócę…