fbpx

Na jednej z działek, na poznańskim Grunwaldzie z ziemi wyrastają Pixele. To kolejne dwa elementy kompleksu biurowego. Pierwszy z budynków jest dla wielu obietnicą tego, że powstanie najbardziej przyjazny kompleks budynków biurowych w kraju 

TEKST: Anna Skoczek

W Warszawie kilka tysięcy młodych i ambitnych pracowników każdego dnia jeździ do tak zwanego „Mordoru przy Domaniewskiej”. Tak prześmiewczo nazywany jest kompleks budynków, w których korporacje mają swoje biura i gdzie z trudami korporacyjnego życia w pośpiechu zmagają się pracownicy. W Poznaniu również nadszedł czas na ogromny zespół biurowy, ale z zupełnie innej bajki. Przy ulicy Grunwaldzkiej powstają kolejne elementy kompleksu dla ludzi, gdzie dba się o ich dobre samopoczucie, o zieleń, przestrzeń wspólną dla wszystkich. Jak to możliwe? To wszystko kwestia zasad, bo jak tłumaczą inwestorzy, partnerzy Garvestu Wim Perquy i Michał Włodarczyk na konstrukcji, instalacji i systemach nie da się oszczędzić. Można to zrobić przy pracach wykończeniowych, ale w efekcie jest brzydko, albo tandetnie. A jak w takiej sytuacji młodzi ludzie pracujący w takich biurach i chłonący bylejakość mają potem tworzyć rzeczy piękne? Przy takim podejściu przestrzeń musi być dobrze zaprojektowana, przyjazna i… ekologiczna.

Terminy

W marcu 2018 roku gotowy będzie już budynek Pixel4, w lipcu Pixel5 oraz pawilon konferencyjny usytuowany po środku placu. Jak będą wyglądać biurowce? Wzorem pierwszego budynku będą z jednej strony gładkie jak tafla szkła, z drugiej elewację stworzą przesunięte piksele. Ale w tej konstrukcji nie chodzi jedynie o efekt, bo kostki to przyjazne dla ludzi, pokryte drewnem cedrowym tarasy z ogrodami. Ogrodom na dachach daleko jest do przeciętnych balkonów. Nie znajdziemy tam na przykład tradycyjnych, balkonowych pelargonii, bo rosną tam… graby.

– To bardzo plastyczna roślina. Czy ma pół- czy trzy metry, można je modelować jak plastelinę. Nie ma wygórowanych wymagań, a w zamian oferuje zielone bloki liści, które zostają na gałęziach do późnej zimy i spadają dopiero wczesną wiosną – tłumaczy ogrodnik Bartosz Byczkowski, szef Garte, firmy tworzącej i opiekującej się zielenią w Pixelu.

Zresztą w projekcie całego kompleksu biurowego zieleń jest nie dodatkiem, a właściwie elementem konstrukcji. Również między budynkami powstanie docelowo niebanalna, zielona przestrzeń z szumiącymi trawami odbijającymi się w szklanych ścianach oraz strefami relaksu wyposażonymi w ławki i stoliki. Po zielonym skwerze będą leniwie wiły się chodniki i ścieżki dla rowerzystów. Dla tej grupy pracowników powstaną też kolejne wiaty rowerowe, a w nowych budynkach znajdzie się więcej miejsca na prysznice, szatnie i suszarnie. – Pixel oferuje dobry dojazd komunikacją miejską, a mimo to wielu młodych ludzi wybiera zdrowszy sposób dotarcia do pracy. Chcemy promować taki styl życia – tłumaczy Wim Perquy, partner Garvestu.

Nie tylko zieleń sprawia, że kompleks biurowy będzie ekologiczny. Nowe budynki wzorem swojego starszego brata również zostaną zbudowane z naturalnych, przetworzonych w minimalnym stopniu materiałów, takich jak beton, drewno, sklejka, czy też lastriko. Jeśli tak jak w przypadku pierwszego budynku inwestor będzie częściowo urządzał wnętrza, to warto zauważyć, że dotychczas meble obite naturalnym lnem, a podłogi wyłożone są wyjątkowymi winylowymi wykładzinami. Ten materiał prawie w stu procentach pochodzi z recyklingu. Ale to tylko część zastosowanych i planowanych ekorozwiązań. Dzięki poszanowaniu wody i opisanej wcześniej zieleni, także nowe biurowce z pewnością uzyskają certyfikat BREEAM. Pierwszy Pixel może zachowywać nawet 80 procent wody opadowej, a jak mówi Bartosz Byczkowski, szef Garte, firmy tworzącej i opiekującej się zielenią w Pixelu reszta płynie do zbiorników retencyjnych, które są podłączone do inteligentnego systemu nawadniania. –  Tak czy tak ta woda tam wróci, mamy w pewnym sensie obieg zamknięty – dodaje ekspert.

Co nowego?

W nowych Pixelach znajdą się między innymi gabinety lekarskie i klub fitness. Co jeszcze? Przedstawiciele firmy nie chcą jeszcze ujawniać szczegółów, choć przyznają, że celują w firmy z branży IT.

Jak mówią partnerzy Garvestu, Wim Perquy i Michał Włodarczyk koncepcja takiego zespołu biurowców, ma sens, ale o sukcesie będą mówić dopiero jeśli uda się stworzyć klaster pięciu budynków, gdzie znajdą się firmy, które będą dla siebie komplementarne i jeśli stworzy się między nimi sieć wymiany usług. Partnerzy Garvestu tłumaczą też, że od samego początku chcieli, żeby ich domy miały inną jakość i choć bronią się przed używaniem tego określenia, to ich standard wykonania ma być „niepolski”. – Inwestycja musi się oczywiście bilansować, ale chcemy udowodnić, że za te same pieniądze, wkładając w to dużo serca, pasji, jakiejś tam wiedzy i znajomości rynku, można robić rzeczy, które są ponadstandardowe – mówią Wim Perquy i Michał Włodarczyk

Pixele w liczbach:

50 tysięcy metrów kwadratowych – to docelowa powierzchnia kompleksu biurowego przy ulicy Grunwaldzkiej.

40 gatunków roślin posadzono na dachu pierwszego biurowca.

16 kilkudziesięcioletnich lip rosnących na placu budowy uratowano w trakcie budowy pierwszego pixela

Fot. Garvest Real Estate