fbpx

W kwietniu odbierze nagrodę „Luksusowa marka roku”. Jej projekty są doceniane nie tylko w kraju, ale też zagranicą. Projektuje ubrania użytkowe, czyli takie dla każdego. Skończyła prawo, którego nie znosiła. Żeby oderwać się od kodeksów wtapiała się w świat mody. Dziś, mimo wielu przeciwności, jest właścicielką marki Zalla i jest z tego bardzo dumna. Jej sukienki nosiły już wielkie gwiazdy, wkrótce w jednej z nich wystąpi Beata Kozidrak.

ROZMAWIA: Joanna Małecka

Ładna blondynka delikatnie przeczesuje włosy. Jest trochę nieśmiała, choć wiele już w życiu zrobiła i osiągnęła. Powoli dociera do niej fakt, że Zalla to już nie tylko metka, ale marka. Kreuje ubrania dla każdego biegając pomiędzy hurtowniami z tkaninami a pracownią krawiecką. Na Szczepankowie powstaje jej atelier. Telefon ciągle dzwoni. Sara Zalewska, 27-latka z Poznania, odkłada go na bok i bacznie mi się przygląda: – Może kiedyś będziesz potrzebowała sukienkę, mam już na nią pomysł.

Fot. bonder.org

Myślisz, że Poznań jest modny?
Jako miasto na pewno. Jeśli chodzi o ludzi, to ciężko powiedzieć. Raczej im się nie przyglądam. Mam taką pracę, że ciągle jestem w biegu: wsiadam i wysiadam z samochodu. Tyle ile udało mi się zaobserwować to mogę powiedzieć, że my poznaniacy jesteśmy modni, zresztą często chwalimy się tym w Internecie.

Twoim zdaniem ubiór podkreśla charakter człowieka?
Najważniejsze, żebyśmy dobrze czuli się w tym co mamy na sobie. Rzeczywiście, coś w tym jest, że szukamy trendów odpowiadających naszym charakterom. Czasem ubieramy się w zależności od dnia, naszego humoru. Mnie to nie dotyczy, bo chodzę ubrana na czarno, ale nie powiedziałabym, że mam czarny charakter czy gorszy dzień. Po prostu lubię ten kolor, czuję się w nim sobą. Moja babcia, która była projektantką, miała w swojej szafie dwa sezony: biel i czerń. I całe życie latem chodziła ubrana na biało, a jesienią i zimą wkładała czarne rzeczy. Tę czerń przejęłam chyba po babci. Zresztą lubię elegancję i nie chcę się wyróżniać. Poza tym czarny wyszczupla (śmiech).

Wspomniałaś o swojej babci, która projektowała ubrania. Czy to oznacza, że moda towarzyszy Ci od dziecka?
Jeżeli mówimy o doborze do spodni dresowych czapki bejsbolówki, turkusowych trampek i innych detali, to raczej nie. Zawsze byłam chłopczycą. Wolałam iść z kolegami na boisko i pograć w piłkę niż pindrzyć się przed lustrem. Ale od dziecka dużo czasu spędzałam z moją babcią Anną i podpatrywałam jak jest ubrana, co ma w szafie. W tamtych czasach prowadziła butik w Poznaniu. Ściągała z zagranicy ciuchy, których nigdzie nie było. Trochę je przerabiała, dobierała do nich dodatki. Pamiętam, kiedy otworzyła pierwszy sklep w Obornikach Wielkopolskich. Na wieszakach pojawiały się ekskluzywne tkaniny, koronki, cekiny. To wszystko było bardzo ładne. Przebierałam w ciuchach, ale ostatecznie uznałam, że to nie dla mnie i wolę swój dres.

 

Kiedy zakochałaś się w modzie?
Chyba w liceum. A potem, już na poważnie, zajęłam się modą na studiach. Być może wynikało to z kierunku, który wybrałam. To było prawo, a więc kodeksy, paragrafy, itp. A we mnie wciąż siedziała ta artystyczna dusza. Myślałam wtedy o tańcu, projektowaniu, malowaniu, szkole filmowej. Ostatecznie postawiłam na stabilną przyszłość. Aż któregoś dnia postanowiłam oderwać się od codzienności i zaczęłam projektować. Dla siebie. Pamiętam, że idąc do sklepu zawsze szukałam czegoś fajnego, co miałam w głowie i nigdy nie mogłam tego znaleźć. Poza tym jestem dość niewymiarowa: jestem niska, mam szersze biodra, więc nic idealnie na mnie nie leżało. Zaczęłam od t-shirtów, a potem poszło lawinowo. Wymyślałam sukienki, stroje wieczorowe, ale też sportowe.

Ile pokazów mody masz na swoim koncie?
Chyba kilkanaście. Pierwszy był niesamowity i to był dla mnie punt przełomowy. Stało się to głównie dzięki mojej mamie, która mocno wspierała mnie w tej mojej pasji. Tata nigdy nie zgadzał się na to, żebym zajmowała się modą. Miałam skończyć dobre studia, mieć pracę i stabilnie żyć. A ja się buntowałam i szukałam wsparcia gdzie indziej. Pewnego dnia mama podważyła zdanie taty i wysłała moje zgłoszenie na pokaz mody do Szczecina. Było to duże wydarzenie, bo firmowane przez Fashion TV. Otworzyłam szafę i myślałam: Boże co ja pokażę, mam tylko pojedyncze ciuchy. Ostatecznie pokazałam eleganckie sukienki koktajlowe, wieczorowe, dresy z ekoskóry, spódniczki dresowe plisowane, bluzy z szyfonu. Każda rzecz pochodziła z innej parafii. No i wtedy po raz pierwszy udzieliłam wywiadu do telewizji. Potem przyszły sesje zdjęciowe, wyjazdy, ubierałam gwiazdy, osoby do reklam. I powstała Zalla – moja marka, o której zawsze marzyłam. Nie mogłam uwierzyć, że to co robię jest rozpoznawalne, że ta Zalla gdzieś istnieje. Tempo było niesamowite. Później ubierałam dziewczyny podczas Miss Wielkopolski, pokazywałam kolekcję w Internecie. Niedługo pojawi się nowy teledysk Beaty Kozidrak, która wystąpi w mojej sukience.

Kiedy tata przekonał się do Twojej pasji?
Długo to trwało. Pamiętam jak przygotowywałam się do egzaminów w międzyczasie szykując kolekcję na pokaz. Tata wpadał i mówił: – Ty to robisz? A nauka? A kiedy skończyłam studia i się obroniłam, odpuścił i chyba zaakceptował mój wybór. Dziś jestem szczęśliwa, bo robię to, co kocham i do tego ma to sens. I w tym momencie dziękuję wszystkim, którzy zawsze we mnie wierzyli i wspierali mnie w trudnych chwilach.

 

Czy jest ktoś, komu chciałabyś coś zaprojektować?
Pewnie, wiele jest takich osób. Przede wszystkim chciałabym, żeby moje ubrania po prostu się nosiły, a na szyi widniała metka: Zalla. Wtedy będę najbardziej szczęśliwa.

Skąd nazwa Zalla?
Początek to oczywiście pierwsze litery mojego nazwiska. A całą nazwę wymyśliła kilka dobrych lat temu moja przyjaciółka, z którą się wychowywałam. Niestety dziś nie mamy kontaktu, ale jestem jej za to bardzo wdzięczna.

Kiedy kolejny pokaz?
W kwietniu, w hotelu Marriot w Warszawie, podczas wielkiej gali, gdzie zostaną wręczone nagrody za prestiżowe marki w Polsce. Powiem po cichu, że jestem podwójnie szczęśliwa, bo kapituła konkursu przyznała mojej kolekcji tytuł „Luksusowa marka roku”. Jeszcze w to nie wierzę i pewnie dotrze to do mnie dopiero kiedy wyczytają moje nazwisko. Na pokazie pojawi się kolekcja wiosenna, która właśnie powstaje.

A co z Poznaniem?
Mój pokaz po poznańsku zaplanowany jest na 6 maja. Odbędzie się na dachu Galerii MM podczas imprezy Rooftop Party.

 

 


Specjalnie dla „Poznańskiego prestiżu” w najnowszej kolekcji Sary wystąpiła aktorka Wiktoria Gąsiewska, znana z seriali „Barwy Szczęścia” i „Rodzinka.pl”.

Produkcja:
Patryk Boro|Celebration Productions
Fotograf:
Paweł Garncarz
Make Up:
Beauty Line
Fryzura:
Magdalena Kozica
Futra:
Roschele 

Specjalne podziękowania za udostępnienie miejsca do sesje kierujemy do
Cinema Hostel & Apartments, Strzałowa 6a 


Specjalne podziękowania za udostępnię miejsca do sesji kierujemy do
City Park Hotel & Residence i Whisky Bar 88