fbpx

To drugi regionalny port lotniczy pod względem liczby lotów czarterowych w Polsce. W tym roku z Poznania polecimy m.in. na Peloponez, do Albanii, Chorwacji, Czarnogóry, a nawet na Sardynię i Maderę.  Przez port przewija się rocznie ponad 1.700.000 pasażerów. Ławica ma 23.000 metrów kw. powierzchni użytkowej, 22 stanowiska odprawy biletowo-bagażowej (check-in), 11 bram wyjść (gate) i… 500 pracowników. A jak to wygląda w praktyce?

TEKST: Joanna Małecka | ZDJĘCIA: Dominik Tryba

Czwartek. Słońce nad poznańskim lotniskiem wstaje kilka minut przed godziną 7 rano. W terminalu, widać przechodzące wzdłuż stanowisk odprawy funkcjonariusze Straży Granicznej z psem. – Przepraszam, wie pani gdzie mogę nadać bagaż? – zaczepia mnie Mateusz lecący do Londynu. – Tak, proszę iść w lewo, tam pan się odprawi. – Dzięki, nie jestem z Poznania. Przed wejściem do hali odlotów stoi kilka taksówek. Z równo zaparkowanych jeden po drugim samochodów wysiadają klienci z walizkami. Słońce grzeje jakby był maj a nie luty. – Idealna pogoda na lot moje panie – rzuca przystojny pilot linii Wizz Air do stewardess wchodząc do portu lotniczego. Odpowiadają mu szerokim uśmiechem. Idą prosto da hali odlotów. Drzwi otwierają się automatycznie. Po prawej stronie wypożyczalnia samochodów, po lewej sklep z prasą, kawą i kanapkami. Drugie drzwi. Na wprost stanowiska kontroli bezpieczeństwa . U góry, na antresoli zawieszona tablica odlotów. Najbliższy lot do Frankfurtu, potem Alicante. Gate już otwarte.

Za kontrolą bezpieczeństwa
Co jakiś czas przy stanowiskach odprawy posłuchać można muzyki z fortepianu. Ostatnich pasażerów podróżujących do Frankfurtu prosimy o przechodzenie do wyjścia numer dwa. Prosimy nie opóźniać startu samolotu – informuje pani z głośnika. Ktoś gdzieś biegnie, szybko nadaje bagaż. Do kontroli bezpieczeństwa prowadzą słupki z taśmami. Słychać dźwięk rolek, które przesuwają plastikowe skrzynki z rzeczami osobistymi. – Proszę się cofnąć i zdjąć buty – mówi pracownik Straży Ochrony Lotniska do blondynki odprawiającej się na najbliższy lot. Posłusznie stosuje się zaleceń. Na boso raz jeszcze przechodzi przez bramkę do wykrywania metalu. Już nic nie pika. Zakłada buty, zabiera swoje rzeczy i szuka wyjścia, przez które za chwilę wyjdzie do samolotu.

Na wprost sklep wolnocłowy, w którym można kupić wszystko: od perfum, przez zabawki po alkohole. Po lewej stronie rzędy krzeseł. Na płycie stoi samolot, który za chwilę przyjmie pasażerów. Część podróżnych czyta gazety. Niektórzy piją kawę w restauracji znajdującej się na samym końcu. Dwóch mężczyzn pali papierosy w specjalnej kabinie. Przechodzimy do strefy no – Schengen. Na tablicach przy wyjściach informacja o najbliższych odlotach i godzinie boardingu. Po prawej stronie Business Executive Lounge. – Dzień dobry. Wiktoria, sympatyczna brunetka wita gości. Wpisuje numer karty klienta, dane i numer rejsu. Po dokonaniu formalności można iść dalej. Ogromny stół z wysokim krzesłami – miejsce do pracy, bezpłatne wifi, spokojnie oświetlenie. Po lewej stronie rząd wygodnych foteli i kanap. Przy każdym stolik. Na środku wyspa z przekąskami, ekspres do kawy, wino, szampan, zimne napoje. Cisza, jakbyśmy nie byli na lotnisku. To właśnie w tym pomieszczeniu, przed wylotem czas spędza miesięcznie około 1500 pasażerów klasy biznes.


Nowy hotel na Ławicy
Niebawem na lotnisku powstanie pierwszy w Poznaniu hotel z grupy Marriott – marka Moxy. Założeniem jest by był to obiekt trzygwiazdkowy na 120 pokoi, posiadający także bar, salę spotkań. Hotele oferują ekstremalnie szybkie Wifi, bar otwarty przez całą dobę, gry planszowe, przekąski, energetyczną muzykę i duże ekrany TV w pokojach przystosowane do podłączenia treści online i gier. To również niestandardowy personel, a właściwie zespół dbający nie tylko o procedury i obsługę, ale również stanowiący o atmosferze hotelu i jego autentyczności w oczach odbiorców


Gdzie jest mama?
Jest kilka minut po godzinie 11:00. Alicante odlatuje w samo południe. Przy bramkach numer 7 i 8 trwa odprawa paszportowa. Rodziny z dziećmi ustawiają się w kolejce do wyjścia. – Franek, bądź grzeczny, mama musi poszukać dowodu. Franek bawi się zapięciem od walizki i wpatruje się w panią obsługującą pasażerów. – Mama, co ta pani robi? – Nakleja przywieszkę na bagaż, żeby się nie zgubił. Bagaże wjeżdżają na taśmę i po chwili znikają za gumowymi pasami. Zaglądam do środka. Sortownia znajduje się na tym samym poziomie co lotnisko choć mam wrażenie jakbym była na poziomie -1. Pracownicy spokojnie pakują walizki na wózki bagażowe. Wszyscy mają odblaskowe kamizelki i identyfikatory. Wpadają kolejne bagaże.

Wychodzimy. Rodziny odlatujących wjeżdżają ruchomymi schodami na antresolę w hali odlotów. Kolejne wypożyczalnie samochodów, kawiarenka i biuro podróży. – Do kaplicy w lewo – tłumaczą panowie z obsługi. To tutaj co niedzielę odbywa się msza św. W prawo przechodzimy na taras widokowy. Na pasie Ryanair, Wizz Air, i Polskie Linie Lotnicze LOT. Z tego pierwszego wysiadają podróżni. – Wsadziłeś mamę do samolotu, bo nie widzę? – Rafał dzwoni do brata na co dzień mieszkającego w Alicante. – A bagaż jakiś mama ma? O patrz wychodzi – mówi do ojca stojącego obok. Czyli jednak się nie zgubiła. Obsługa samolotu powoli wyciąga z luku bagażowego wózki dziecięce. – Jeden, dwa, trzy, cztery, pięć – liczą dzieci stojące na tarasie widokowym. Podjeżdżają specjalne autobusy, do których powoli wsiadają pasażerowie i odjeżdżają do hali przylotów. – Szybko, bo nie zdążymy do mamy – rzuca Rafał a w oczach ma łzy wzruszenia. Zbiega szybko po schodach.


Trochę historii
Stacja Lotnicza Poznań, czyli pruskie lotnisko wojskowe w Ławicy pod Poznaniem, powstała w roku 1913. Obiekt miał wzmocnić stacjonujący w mieście V Korpus Armii, lecz idea zakupu samolotu oraz wybudowania lotniska narodziła się w redakcji lokalnego dziennika „Posener Tageblatt”. Inicjatywę zbiórki pieniędzy na ten cel, popartą przez władze miasta i prowincji, realizował Komitet prowincjonalny. Oficjalne otwarcie odbyło się 26 sierpnia 1913 roku – cesarz Wilhelm II odebrał paradę V Korpusu Armii, na którą przybyło tysiące mieszkańców miasta. Na powierzchni ok. 300 hektarów Stacja Lotnicza Poznań obejmowała trawiaste pole wzlotów, koszary, warsztaty oraz trzy hale, w których docelowo mogło stacjonować trzydzieści maszyn.

Przed I Wojną Światową, a także w czasie jej trwania, na lotnisku funkcjonowała szkoła pilotów, obserwatorów i mechaników, poza tym naprawiono tu samoloty i składowano sprzęt lotniczy. Po wojnie, kiedy zabór pruski pozostał w obrębie rzeszy Niemieckiej, lotnisko odegrało kluczową rolę w Powstaniu Wielkopolskim.


Start do Alicante
– Ostatni pasażerowie do Alicante proszeni są o pilne przejście do wyjścia numer 6. Samolot linii Ryanair, który przed chwilą wypuścił pasażerów jest gotowy do przyjęcia nowych i powrotu do Alicante. Powoli wsiadają przednim i tylnym wejściem. Stewardessy uśmiechając się od ucha do ucha witają każdego po kolei: – Witamy na pokładzie, które miejsce? Pomagają usiąść, zapakować bagaż podręczny. Kilka minut później drzwi zamykają się. Samochód Push back jest już gotowy na wypchnięcie maszyny. Jeszcze tylko znak pilota i można zaczynać. Potężny Boeing skręca prostując dziób w kierunku drogi kołowania. Słychać ryk silników. Pas startowy. Moc maksymalna. Kilkaset metrów i dziób podrywa do góry. Alicante odleciało. – Już możemy iść mamo, tata niedługo wróci – mała Ala ciągnie mamę za rękaw. – Wiem, dziecko, wiem, ale mama już tęskni. – Ja też tęsknię mamo, nie martw się, polecimy do taty na święta.

W hali check – in znów kolejka do odprawy. Wizz Air niebawem wyruszy do Oslo. – Zobacz czy bagaż się zgadza, czy walizka nie jest za ciężka – blondynka szuka kanapki dla syna. Wyrzuciła już ręczniki, buty, sweter i kosmetyczkę. – Janusz, no pomóż mi, widzisz że nic tu znaleźć nie mogę. – Przecież sama to pakowałaś – rzuca Janusz i sprawdza czy bilety się zgadzają. – Na pewno wszystko mamy, nie denerwuj się, za chwilę będziemy na miejscu. „W ciągu dwóch minut prosimy ostatnich pasażerów o przejście do samolotu. Inaczej pasażerowie zostaną wykluczeniu z rejsu, a bagaż wycofany” – łagodna pani z głośnika ponagla zagubionych pasażerów.  Na lotnisku można stracić poczucie czasu.

Lotnisko wieczorową porą
Za oknem zachodzi słońce. Resztki promieni odbijają się w szybach samolotu PLL LOT. Samolot turbośmigłowy leci do Warszawy. Obłożenie ogromne. Wzbija się w powietrze już w połowie pasa startowego. Tu nikt nie macha, nie żegna się. To lot biznesowy, wszyscy za chwilę wrócą albo właśnie wracają. Ostatni samolot odlatuje o 21:15. Kierunek: Liverpool. Pasażerowie znikają za strefą odprawy. Jeszcze pikają bramki, pracownicy służby ochrony lotniska powoli zamykają stanowiska. Panie odkurzają kafle i myją podłogę. Gasną światła w wypożyczalniach. W biurach nikogo nie ma. Dziewczyny wycierają blaty stolików, przy których jeszcze przed chwilą podróżni pili kawę. Tylko pracownicy Straży Granicznej spacerujący wzdłuż obiektu czujni jak zwykle. Spod lotniska odjeżdżają taksówki. Już nie jest tak ciepło jak w południe. Resztki petów spod śmietnika przy hali przylotów wymiata starsza pani. – Palą łobuzy i śmiecą, widzi pani? Odchodzi a za nią zamykają się drzwi.

Teraz już rozumiem. – Co rozumiesz? – Jak latają ptaki. I dlaczego to kochają. Katherine Webb


Czy wiecie, że…
Poznańskie lotnisko uruchomiło jedyny w Polsce program „Poznaj Ławicę” przeznaczony dla młodzieży szkolnej, przedszkolnej, osób niepełnosprawnych. Dzieci przyjeżdżają na lotnisko i odbywają wycieczkę bawiąc się w pasażera: przechodzą całą ścieżkę odprawy. Dzieci otrzymują kartę boardingową, odprawiają się, wsiadają do autobusów i wyjeżdżają na płytę lotniska. Jest kilka pakietów do wyboru. Oprócz tego zaglądają do miejsc, do których normalny pasażer nie ma dostępu: odwiedzają strażaków, korzystają z business lounge, wchodzą do karetki, jadą wozem strażackim, poznają pirotechników, sprawdzają jak wygląda sortownia bagażu. Akcja została nagrodzona przez Ministerstw Edukacji Narodowej.


Podziękowania za oprowadzenie dla Joanny, Katarzyny i Artura.