fbpx

Do końca kwietnia archeolodzy poszukiwać będą śladów kolegiaty farnej w Poznaniu. Gdyby stała do dziś, jej wieża byłaby najwyższym budynkiem w mieście. Budowla zburzona po pożarze i nieudanej próbie odbudowy na początku XIX wieku miała 114 metrów wysokości. Dziś najwyższa w Poznaniu jest Andersia Tower, która ma nieco ponad 102 metry.

TEKST: Anna Skoczek

Wykopaliska archeologiczne prowadzone na placu Kolegiackim są związane z planami jego przebudowy. Docelowo zniknie stamtąd parking, a plac ma zamienić się w drugi Rynek.

– Planowany termin rozpoczęcia przebudowy to druga połowa 2017 roku. Miastu bardzo na tym zależy – mówi Joanna Bielawska-Pałczyńska, miejski konserwator zabytków w Poznaniu.

Pomysłów na urządzenie placu Kolegiackiego miasto szukało ogłaszając konkurs. W projektach miały znaleźć się kompletne rozwiązania dla zagospodarowania przestrzeni, zarówno w zakresie zieleni, jak i małej architektury, nawierzchni, czy też oświetlenia. – Ale również, co najważniejsze dla mnie projektanci mieli za zadanie wydobyć historyczny potencjał  tego miejsca – mówi miejski konserwator i dodaje, że zwycięska koncepcja pracowni Krzysztofa Urbaniaka zakładała wiele ciekawych rozwiązań. Jednym z nich jest tzw. zegar czasu, usytuowany na osi sąsiednich uliczek oraz interesująca kaskada wodna. Projektant pracuje nad szczegółowymi rozwiązaniami projektowymi, które muszą się również odnosić do ekspozycji odkrytych reliktów. – Jest to szczególnie istotne, bo prowadzone badania i odsłonięte relikty muszą przywrócić pamięć o miejscu, o wyjątkowym obiekcie nie tylko w skali miasta, ale i ówczesnej Europy – podkreśla Joanna Bielawska-Pałczyńska, miejski konserwator zabytków w Poznaniu.

„Karol Prausmüller, rekonstrukcja kolegiaty farnej, fot. ze zbiorów Miejskiego Konserwatora Zabytków w Poznaniu. Źródło: E. Siejkowska-Askutja 2016”

Ślady giganta
Kolegiata Farna przez kilkaset lat była architektonicznym symbolem Poznania. – Jeśli chodzi o znaczenie dla miasta, porównywana jest ona z kościołem Mariackim w Krakowie, mimo iż jego wieże są niższe – mówi kierujący pracami archeologicznymi doktor Marcin Ignaczak. To wręcz niewiarygodne, że po najwyższym budynku, który kiedykolwiek stał w Poznaniu, do dziś zostało tak niewiele śladów.

Dzięki wykopaliskom sytuacja na pewno się zmieni. Grupa kilkunastu archeologów odkryła już między innymi część fundamentów kolegiaty i filary. Wciąż poszukują miejsca, w którym usytuowana była wieża. – Prace utrudnione są przez to, że nie zachowała się żadna dokładna dokumentacja związana z kolegiatą – tłumaczy Marcin Ignaczak – Plany zapewne zostały zniszczone. Chociaż po wielu miesiącach prac wiemy już dużo więcej.

I tak, 114 metrowa wieża mieściła się bliżej budynku urzędu miasta. To właśnie w tym kierunku będą teraz kopać naukowcy. Wcześniej udało im się natrafić na prawdopodobny ślad po upadku jednego z dzwonów. – Wgniecenia posadzki i pozostałości materiałów pozwalają nam sądzić, że to w trakcie pożaru mógł spaść tam jeden z mniejszych dzwonów, bo średnica wypalonego koła wraz z gruzami ma około 2 metrów. Jesteśmy przekonani, że odkrycie fundamentów wieży to kwestia czasu – mówi doktor Ignaczak.

Szklany stempel butelki XVII-XVIII w. odnaleziony podczas wykopalisk archeologicznych poprzedzających przebudowę

Nie tylko kościół
Wieża kolegiaty przez kilka lat pełniła również funkcję miejskiej dzwonnicy. – Pamiętajmy, że kiedyś zegarków nie było, a później ich posiadanie nie było tak powszechne. Ludzie żyli według rytmu wyznaczanego przez dzwonników – mówi doktor Ignaczak. Zachowały się nawet źródła, na podstawie, których dowiadujemy się, że poznaniacy skarżyli się na niedokładnego dzwonnika, przez którego spóźniali się w różne miejsca – dodaje ze śmiechem.

Odnalezienie fundamentów dzwonnicy, a zarazem wieży kolegiaty będzie na pewno wisienką na torcie prowadzonych badań. Ale archeolodzy poszukując śladów tej wyjątkowej budowli trafiają na odkrycia rangi światowej. Wśród takich jest na pewno znalezienie pod jednym z filarów szczątków człowieka, którego po śmierci poddano obdukcji . – To fenomen światowej skali – mówi Marcin Ignaczak – Po ogłoszeniu tego odkrycia z pytaniami zwracali się do nas nawet naukowcy z Japonii. Wszystko dlatego, że sekcję zwłok przeprowadzono na przełomie XVI i XVII wieku – dodaje archeolog, według którego te znaleziska mogą mieć związek z działającym wówczas w Poznaniu wybitnym lekarzem Józefem Strusiem, który leczył również Zygmunta Starego i Zygmunta Augusta. Medyk był także burmistrzem Poznania i wiadomo, że został w kolegiacie pochowany.

Szczątki po pośmiertnej autopsji są jak do tej pory najbardziej prestiżowym odkryciem podczas wykopalisk, ale w sumie naukowcy odkryli już kilkaset grobów. Szkieletami zajmują się teraz antropolodzy z Uniwersytetu imienia Adama Mickiewicza w Poznaniu, którzy ustalają między innymi wiek oraz płeć pochowanych pod kolegiatą ludzi. – Dzięki badaniom być może uda się poznać więcej szczegółów z życia ówczesnych poznaniaków – mówi doktor Ignaczak – Być może dowiemy się na co chorowali, jakie były wtedy warunki życia – dodaje.

Przebudowa Placu Kolegiackiego będzie kosztować maksymalnie 10 milionów złotych

Wizualizacja: Pracownia Urbantech/Krzysztof Urbaniak

Co wiemy?
Już dziś zresztą możemy sporo powiedzieć o poznaniakach z XVII i XVIII wieku. Wiemy na przykład, że ktoś sprowadzał do miasta wodę mineralną z Niemiec. – Wiemy też, że poznaniacy podróżowali praktycznie tak jak my dziś. W XVII wieku często musieli jeździć na przykład do Włoch skąd przywozili różne sakralne pamiątki, dewocjonalia, ale tych śladów jest więcej – mówi Marcin Ignaczak.

Wykopaliska na placu Kolegiackim w Poznaniu zakończą się w kwietniu tego roku, ale na wszystkie szczegółowe opracowania badań trzeba będzie poczekać jeszcze kilka lat.

Ludzkie szczątki poddane sekcji zwłok na przełomie XVI i XVII wieku – to odkrycie archeologiczne rangi światowej

– Dzięki temu, że badania nadal trwają mamy nadzieję na dalsze rewelacje i oczywiście odnalezienie wieży, która byłaby najbardziej spektakularnym odkryciem – mówi Joanna Bielawska-Pałczyńska, miejski konserwator zabytków w Poznaniu. – Badania z pewnością przyniosą dalszy bogaty materiał i artefakty, które wzbogaca naszą wiedzę nie tylko o historii tej szczególnej świątyni, ale również o dziejach miasta, losach jego mieszkańców, ich zwyczajach i codziennym życiu na przestrzeni stuleci. – I jak podkreśla konserwator jest to niewątpliwie najcenniejszy walor prac prowadzonych na placu Kolegiackim. – Kolegiata przez ponad pięć wieków dominowała w przestrzeni miasta, zniknęła na dwa stulecia, więc nadszedł już najwyższy czas na przywrócenie pamięci o niej – kończy Joanna Bielawska-Pałczyńska.