fbpx

W minionym roku Bramę Poznania odwiedziła rekordowa liczba zwiedzających. – To miejsce przywraca poznaniakom poczucie lokalnej dumy. Czasem słyszę, jak po wyjściu z ekspozycji stwierdzają z zachwytem „tyle fajnych rzeczy żeśmy tu robili” – mówi Robert Mirzyński, dyrektor Centrum Turystyki Kulturowej TRAKT

Rozmawia: Anna Skoczek

Kiedy to tylko możliwe podkreśla, że Brama Poznania to nie muzeum, tylko pierwsze w Polsce centrum interpretacji dziedzictwa. Mówi też, że bycie dyrektorem absolutnie nie upoważnia do przypinania sobie orderów, bo sukces to ciężka praca zespołowa.

Robert Mirzyński: Wszystkie wskaźniki europejskie mówią, że olbrzymim osiągnięciem dla instytucji wystawienniczych jest frekwencja na poziomie 40 proc. My wymykamy się z tych ram i przekraczamy 50 proc. Do połowy grudnia ubiegłego roku biorąc pod uwagę jedynie wydarzenia biletowane odwiedziło nas 107 tys. osób na ponad 200 tys., które możemy obsłużyć w ciągu 12 miesięcy. Odwiedzają nas nie tylko Polacy. Lubię czytać opinie na TripAdvisor’ze. Ludzie piszą, że wizyta w Bramie robi niesamowite wrażenie. Mamy pozytywne opinie turystów m.in. z Australii, Indonezji czy Anglii. Choć są oczywiście i tacy, którzy nie wykazują takiego entuzjazmu.

Na ten rekord wpływ miała pewnie 1050 rocznica chrztu Polski, boicie się gorszych wyników w 2017 roku?

Zrobimy wszystko, żeby utrzymać ten wynik, choć nie będzie łatwo. Ciągle rozwijamy ofertę – na przykład edukacyjną, skierowaną nie tylko do uczniów, ale też do nauczycieli. Zdajemy sobie również sprawę, że Brama musi być czymś w rodzaju „domu kultury”, który musi mieć bogatą ofertę dla różnych odbiorców. Sama multimedialna i interaktywna ekspozycja to nie wszystko. Chcemy, żeby poznaniacy spędzali u nas wolny czas. Pracujemy nad nieodłączną częścią Bramy, jaką jest Trakt Królewsko-Cesarski. Wiosną wydajemy angielskojęzyczną wersję przewodnika po Trakcie, będziemy też tworzyć specjalny przewodnik dla dzieci. Ma on oddziaływać na zmysły. Zachęcimy maluchy na przykład do tego, żeby wsłuchały się w dźwięki miasta i żeby tworzyły go razem z nami. Przewodnik powstanie w trakcie warsztatów, a kiedy zrobi się cieplej, nad Cybiną znów rozłożymy leżaki.

W ubiegłym roku poznaniacy z nich korzystali?

Oczywiście! Latem codziennie widziałem przez okno tego samego pana, który przychodził się tu opalać. Dzieci natomiast pokochały górkę nad Cybiną od strony Śródki. Okazuje się, że to najlepsze w Poznaniu miejsce do… turlania.

Brama przyciąga nie tylko tych, którzy chcą poznać historię początków państwa polskiego…

To jest nasza główna misja, ale chcemy być ciekawym miejscem dla wszystkich. Czasem przychodzą tu grupy zainteresowane architekturą. Specjalnie dla nich stworzyliśmy ścieżkę, podczas której dowiedzą się jak budynek został zaprojektowany, jakie funkcje pełnią niektóre rozwiązania. Jak to możliwe, że 2/3 podstawy budynku unosi się w powietrzu? Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nadal są i tacy poznaniacy, dla których Brama jest najbrzydszym budynkiem w mieście. Za to wnętrze ma niepowtarzalne.

Czy ta niepowtarzalność jest w stanie przyciągnąć zwiedzających częściej niż jeden raz?

Rozmawiałem kiedyś z przesympatyczną starszą panią, która mówiła „Byłam u pana już trzy razy, ale to nie koniec! Mam czworo wnucząt i jeszcze tu wrócę z każdym z nich”. Takie opinie są dla mnie niezwykle ważne. Interaktywność naszej ekspozycji daje nieograniczone możliwości. Zwiedzający mają do wyboru różne ścieżki. Wszystko w kilku wersjach językowych.

Brama Poznania to nie muzeum, tylko pierwsze w Polsce centrum interpretacji dziedzictwa. Mówi też, że bycie dyrektorem absolutnie nie upoważnia do przypinania sobie orderów, bo sukces to ciężka praca zespołowa

I to na ludzi działa?

Działa i napędza ruch turystyczny w mieście. Podczas ostatniej konferencji poświęconej muzeom narracyjnym przedstawiono raport PricewaterhouseCooper. Wśród 10 zbadanych instytucji w Polsce tylko dwie niezwiązane z Warszawą w znaczący sposób przyciągały turystów i wpływały na wizerunek miasta. W tej dwójce jest Muzeum Emigracji w Gdyni i Brama Poznania. Okazuje się, że w 2015 r., spośród wszystkich osób, które odwiedziły jakiekolwiek instytucje wystawiennicze i muzealne w Poznaniu, 41 proc. było w Bramie. Nie spodziewałem się aż takiego wyniku i cieszę się, że w przyszłości w mieście powstanie więcej takich miejsc.

Jakie muzea są jeszcze w stanie przyciągnąć do Poznania turystów?

Na pewno planowane Centrum Enigmy. To też nie będzie muzeum, tylko centrum szyfrów, gdzie będziemy sami je łamać. Wierzę, że kolejnym takim miejscem będzie nowe Muzeum Powstania Wielkopolskiego. Trzeba ludziom wytłumaczyć, że to nie było tak, że przyjechał Paderewski, powstanie wybuchło i się zakończyło. To był cały proces, fenomen modernizacji wielkopolski w XIX wieku. Właściwie mieliśmy wtedy do czynienia z czymś na kształt dzisiejszych organizacji pozarządowych. Powstające towarzystwa samopomocy naukowej, organizujące się kobiety i  mężczyźni, ruch spółdzielczy, chóralny… W 1918 roku Wielkopolanie po prostu już wiedzieli, jak się organizować.

Nie boi się pan konkurencji? 

Ani trochę! Każda z poznańskich instytucji ma swoją opowieść. Dopiero jak się je poskłada, stworzą całość, której historia rozpoczyna się w Bramie, czyli miejscu, gdzie wyjaśniamy jak kształtowało się państwo polskie, a nie tylko miasto Poznań.

Zdjęcia: BRAMA POZNANIA / Łukasz Gdak